2008 roku lubuskie szpitale ogółem wykazały dodatnie saldo i wygenerowały ok. 3 mln zysku. To wypracowały szpitale powiatowe, natomiast "marszałkowskie" miały 7 mln strat.

W woj. lubuskim działa 471 zakładów opieki zdrowotnej (w tym 38 publicznych) – m.in. przychodnie, gabinety stomatologiczne, poradnie lekarzy specjalistów i rodzinnych. Biorąc pod uwagę te ostatnie, można mówić o niemal pełnej prywatyzacji...

Publiczne pozostały głównie szpitale. Lubuską specyfiką jest proporcjonalnie duża liczba szpitali psychiatrycznych, których jest aż pięć, w tym jeden niepubliczny.

W Lubuskiem ubywa szpitalnych łóżek w szpitalach - od 2006 r. o prawie 300. W całym regionie jest 6,2 tys. miejsc. Szpitale dysponują największą ilością miejsc na chirurgii i oddziałach udzielających pomocy w stanach nagłych. Zmniejszyła się liczba łóżek na oddziałach rehabilitacji narządów ruchu (o 127), zwiększyła zaś na chemioterapii czy chorób płuc.

W regionie jest już pięć niepublicznych szpitali - w Kostrzynie nad Odrą, Świebodzinie, Skwierzynie, Wschowie i Żarach, a szósty, w Szprotawie, przygotowuje się do prywatyzacji. Zdaniem Heleny Hatki, wojewody lubuskiego, postępuje proces powstawania niepublicznych lecznic, ale samorządy nie powinny tracić kontroli nad placówkami.

Poprawia się sytuacja finansowa szpitali publicznych. Wszystkie szpitale lubuskie ogółem wykazały dodatnie saldo, bo wygenerowały ok. 3 mln nadwyżki. Wypracowały ją szpitale powiatowe, natomiast wojewódzkie generowały 7 mln strat. Lepsza sytuacja to wynik znacznie wyższych kontraktów z NFZ oraz dodatkowych usług.

- Niepokojący jest natomiast duży udział kosztów pracowniczych. W szpitalach powiatowych to nawet ponad 70 proc. - mówi wicewojewoda Jan Świrepo.

Wojewoda Hatka widzi jednak dobre strony. - W 2008 r. nastąpiło dwukrotne zwiększenie liczby kontraktów lekarskich, a dzięki temu spadają koszty związane z wynagrodzeniem i pochodnymi. Te kontrakty, czyli samozatrudnienie lekarzy, mają wpływ na efektywność pracy - mówi Gazecie Wyborczej.

Zadłużonym lecznicom spadły zobowiązania wymagalne, czyli te, które natychmiast może zająć komornik. Według wojewody, zatrzymany został niebezpieczny, lawinowy wzrost zobowiązań lecznic. Gigantycznym problemem pozostaje Samodzielny Publiczny Szpital Wojewódzki w Gorzowie.

- Osoby, które doprowadziły do zadłużenia, powinny ponieść za to odpowiedzialność. Jednak dotąd jest problem prawny z ustaleniem, kto naprawdę był winien tej sytuacji. To sytuacja naganna - twierdzi Hatka.

Jej zdaniem, sytuacja szpitala w Gorzowie jest poważna, bo zbliża się moment spłacania bankowi dużego kredytu. - Dlatego potrzebujemy wsparcia od ministra zdrowia. Mam nadzieję, że będzie realizowany program rządowy przewidujący pieniądze jako zachętę do przekształcania się w szpitale niepubliczne. To rozwiązałoby problemy - mówi Gazecie Wyborczej wojewoda Hatka.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH