Samorząd może być właścicielem szpitala. Może utworzyć spółkę, w której ma 100 proc. udziałów. Może także poszukać chętnych do wniesienia w nią udziałów, niekoniecznie muszą być to prywatni inwestorzy. Może także zlikwidować publiczny ZOZ i sprzedać go tym, którzy chcieliby go kupić. Jest też inna metoda...

Może wreszcie pozostawać jego formalnym właścicielem poprzez przekazanie placówki w wieloletnią dzierżawę. Tą ostatnią drogą poszedł powiat jędrzejowski wydzierżawiając szpital na 40 lat kieleckiej spółce Artmedik.

Od 1 lipca jedyny w prawie 100-tysięcznym powiecie szpital prowadzi firma, dotąd zawiadująca siecią aptek. Była jedyną, która wystartowała w przetargu na dzierżawę placówki. W powszechnej opinii Artmedik był jedną szansą na to, by szpital – z wiekową prawie tradycją – przetrwał, powiat miał swoją lecznicę, a paruset ludzi nie straciło pracy.

– Mieliśmy różne pomysły na przekształcenie własnościowe szpitala. Z początku myśleliśmy o powołaniu spółki pracowniczej, ale załoga nie była zainteresowana podjęciem takiego ryzyka – wyjaśnia Ewa Ptasznik, wicestarosta jędrzejowski. – Następnie chcieliśmy stworzyć spółkę, której udziałowcami byłyby gminy wchodzące w skład naszego powiatu, z podobnym, co poprzednio, skutkiem. W końcu postanowiliśmy wydzierżawić szpital prywatnemu inwestorowi. Rady gmin zaakceptowały tę koncepcję prawie przez aklamację. O ile dobrze pamiętam, to tylko jeden radny – na dziewięć rad gminy – wstrzymał się od głosu.

Od 1 lipca „publiczny” przestał istnieć. Zaczął działać „niepubliczny”.

Starostwo postanowiło wydzierżawić szpital na 40 lat, by dać inwestorowi możliwość działania i długoterminowego planowania. Wicestarosta jędrzejowski uważa, że gdyby ów okres był krótszy, to oferta mogłaby być uznana, wielce prawdopodobnie, za mało atrakcyjną.

– A to byłaby dla nas klęska. Powiatu nie stać teraz i długo stać nie będzie na inwestowanie w szpital. Trzeba wydać ładnych kilka milionów złotych w dokończenie bloku operacyjnego, nie wspominając już o innych wydatkach. Poza tym koszty utrzymania... Przypomnę, że w tym roku od końca zimy aż do 1 lipca oddziały, między innymi, noworodkowy i położniczy nie miały kontraktu z NFZ, lekarze zwolnili się, a za utrzymanie pozostałej załogi trzeba było płacić. Dodajmy do tego, że szpital ma ponad 5 mln zł zadłużenia, w tym ponad 4 miliony to kredyt bankowy – dodaje wicestarosta Ptasznik.

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH