Wiceprezydent Częstochowy Jacek Betnarski zapowiada, że najwcześniej 1 lipca przyszłego roku miejskie szpitale w tym mieście będą niepublicznymi ZOZ-ami. O ile wszystko pójdzie zgodnie z planem...

Kłopot w tym, że komercjalizacja placówek działających w ramch Zespołu Szpitali MIejskich - zgodnie z pierwotnie założonym planem - nie przebiega zgodnie z założeniami. Gdy władze miasta zaczęły o niej wspominać po raz pierwszy, miała się zakończyć w grudniu tego roku. Potem jednak rząd zaczął prace nad ustawami zdrowotnymi, które nakładając na szpitale w całej Polsce obowiązek przekształcenia w spółki, zapewniały pomoc w oddłużeniu. Zarezerwowano na to w przyszłorocznym budżecie państwa aż 2,7 mld zł. Władze miasta z ostatecznymi decyzjami czekały więc na nowe przepisy.

- W naszym przypadku prezydenckie weto właściwie niczego nie zmienia - tłumaczy Jacek Betnarski, wiceprezydent Częstochowy, odpowiedzialny za służbę zdrowia. - Obraliśmy drogę przekształcenia częstochowskiego szpitala, działamy zgodnie z obowiązującymi wciąż przepisami i wiemy, co musimy jeszcze zrobić, by szpital mógł zacząć działać na nowych zasadach. Nie zrezygnujemy na pewno z pomocy państwa w oddłużeniu szpitala, więc musimy poczekać, aż zasady tego oddłużenia będą ustalone.

Długi szpitala nie są małe, wynoszą blisko 60 mln zł. „Tylko" ok. 18 mln zł to zobowiązania publicznoprawne, które rząd obiecywał umorzyć. Resztę musiałaby przejąć nowa spółka jako właściciel szpitala, a nie miasto.

- Czyli na starcie miałaby obciążenie ok. 40 mln zł - wylicza Betnarski. - Spółka wprawdzie w całości będzie należeć do miasta, ale to nie znaczy, że moglibyśmy za nią dług spłacić, bo zaraz mógłby się pojawić zarzut nieuprawnionej pomocy publicznej.

Warianty rozwiązań są w tej chwili dwa: albo wszystkie trzy szpitale przechodzą do spółki, a miasto spłaca długi placówki, albo spółkę tworzą tylko szpital przy Bony i na Zawodziu, a szpital im. Biegańskiego nadal jest placówką publiczną, obciążoną wszystkimi dotychczasowymi długami.

Zawetowane ustawy w ogóle nie mają związku z planami powiatu częstochowskiego wobec podlegającego mu szpitala w Blachowni. Rzecznik Grażyna Folaron tłumaczy, że starostwo nie tworzy spółki, a dzierżawi obiekt

- Od dzierżawcy wymaga gwarancji, że usługi w tej chwili wykonywane przez szpital będą w nim wykonywane nadal, ludzie przez trzy lata nie stracą zatrudnienia, a dodatkowo będą inwestycje w rozwój szpitala. Obecne przepisy na coś takiego zezwalają.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH