W Centrum Onkologii - Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie wiąż kłębią się tłumy pacjentów - wynika z relacji reporterów tvn24, którzy z ukrytą kamerą odwiedzili ponownie placówkę. Pierwszy raz byli tam 16 marca. Organizacja pracy Centrum miała się poprawić.
Po pierwszym reportażu do dymisji podał się nawet prof. Maciej Krzakowski, ale minister zdrowia nie przyjęła dymisji dyrektora. Resort przeprowadził natomiast kontrolę. Dyrekcja wprowadziła pewne zmiany: zmodyfikowano system rejestrowania chorych do gabinetów, wprowadzono limity przyjęć, gabinety otwierane są punktualnie. Niewiele pomogło. Tłumy jak były, tak są.
Standardy unijne przewidują 4 metry kw. na jednego pacjenta. Reporterzy doliczyli się 10-12 pacjentów na 4 metrach w hallu rejestracyjnym.
Co zrobić, żeby rozładować tłok? Oto zapytaliśmy Jerzego Giermka, zastępcę dyr. ds. lecznictwa:
– Przede wszystkim chcemy wprowadzić urządzenia rejestrujące tzw. pacjentów pierwszorazowych – takie, jakie są w urzędach i pocztach. Przynajmniej chorzy będą wiedzieć, jaki jest czas oczekiwania – powiedział portalowi rynekzdrowia.pl Jerzy Giermek.
Zaznaczył, że to pierwszy krok w kierunku istotnych zmian organizacyjnych. Placówka zamierza docelowo zainwestować w system informatyczny umożliwiający umówienie się na wizytę osobiście lub telefonicznie.
– Zdajemy sobie sprawę, że konieczna jest rozbudowa przychodni i holu recepcyjnego, który budowano z myślą o 200 pacjentach, a mamy ich 1200. W tym celu zamierzamy powołać fundację, która zabezpieczy stronę finansową przedsięwzięcia – wyjaśnił nasz rozmówca.
Więcej: tvn.24.pl
Czytaj więcej: Centrum Onkologii w Warszawie | kolejka do specjalisty | Jerzy Giermek | kolejka do rejestracji | Maciej Krzakowski | pacjent onkologiczny | badania onkologiczne
Białystok: finał akcji na rzecz hospicjum