Szpital, a w pobliżu zakład pogrzebowy

Przychodnia przy ul. Berlinga sąsiaduje z kościołem. Jedno od drugiego oddziela pas zieleni; grunt, tak jak i przychodnia należy do miasta. A z tym wszystkim sąsiaduje parking należący do tutejszego biznesmena, Andrzeja Szmurło.

Pan Szmurło działa w branży pogrzebowej. Od lat prowadzi zakład zlokalizowany na parterze kościoła. Z początkiem roku postanowił, kosztem ponad 2 mln zł, zbudować na swoim gruncie centrum pogrzebowe, w którym zaczynałaby się ostatnia droga zmarłych, a po pogrzebie ich rodziny mogłyby wspominać na stypach tych, którzy odeszli.

– W kościele jest nam bardzo dobrze, ale chciałbym się rozwijać – tłumaczy Szmurło dziennikarzowi „Wyborczej”. – Marzy mi się taki dom pogrzebowy z prawdziwego zdarzenia.

W magistracie urzędnicy woleliby, aby dom pogrzebowy w takiej formie nie stanął w tak bliskim sąsiedztwie kościoła.

– Zaproponowano mi, bym zamienił się z miastem na działki. Ja mam wziąć ten pas zieleni i dobudować budynek do przychodni, a miasto przejmie mój parking.

Szmurło zgodził się i wystąpił do miasta o warunki zabudowy.

I rozgorzał konflikt interesów, można powiedzieć: konflikt między życiem a śmiercią.

Ewa Karpiuk, wicekierownik przychodni, zamiary przedsiębiorcy pogrzebowego ocenia jako nieetyczne:

– Nie wyobrażamy sobie takiej sytuacji, kiedy to matki z dziećmi, przychodzące do nas np. na szczepienia ochronne, będą wchodziły do budynku przy akompaniamencie śpiewów konduktu pogrzebowego. W scenerii karawanu, trumien i żałobników.

Lekarze uważają, że istnienie takiego przybytku podważyłoby do nich zaufanie. Nie chcą, by ktokolwiek myślał, że – na przykład – informowaliby dom pogrzebowy o zmarłych. Nie chcą skojarzeń z łódzką aferą tzw. łowców skór.

– To podważy zaufanie lekarzy tam pracujących - twierdzi Tomasz Kowalski, pacjent przychodni, który przyszedł do redakcji. Obawiają się także zamurowania okien w dwóch gabinetach, gdzie ściany mają stykać się z budynkiem Szmurły. Twierdzą ponadto, że zmniejszy się liczba miejsc parkingowych... Efekt tego jest taki, że w przychodni zbierane są podpisy pacjentów pod petycją do prezydenta. Petycją przeciwko, ma się rozumieć, inwestycji pana Szmurły.

Ten broni swojej koncepcji i tłumaczy „Wyborczej”, że...

– Absolutnie żaden pacjent nie będzie widział i słyszał konduktu żałobnego. A co do okien, zobowiązałem się na własny koszt zbudować w tych gabinetach okna. Dodatkowo wyremontuję oba gabinety lekarskie, pomieszczenie na wózki. Zapłacę także za wybudowanie nowego parkingu, gdzie będzie o 24 miejsca więcej niż w tej chwili. - tłumaczy inwestor.

Niebawem magistrat ma przekazać przedsiębiorcy odpowiedź, czy wyraża zgodę na zmianę warunków zabudowy. Szumrło wierzy, że odpowiedź będzie na „tak”. Pacjenci i lekarze z przychodni są przekonani, że miejska władza stanie po ich stronie.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH