Ubezpieczenie od zdarzeń medycznych "gwoździem do trumny" dla szpitali samorządowych?

Z perspektywy szpitali dyskusja na temat ubezpieczenia od zdarzeń medycznych sprowadza się obecnie do pytania: co zrobić, aby uniknąć tak olbrzymich kosztów? Marek Wójcik, ekspert ds. ochrony zdrowia Związku Powiatów Polskich ocenia, że w 2012 r. kwota zobowiązań wymagalnych szpitali powiatowych może wzrosnąć z 600 mln zł do ponad 1 mld zł. Jego zdaniem najbardziej pogorszy się kondycja szpitalnych spółek. A taka sytuacja kupowaniu drogich ubezpieczeń nie sprzyja.

Konieczność wykupienia polis spada dodatkowo na lecznice w fatalnym okresie - początek roku oznacza serię podwyżek, w tym najniższej płacy, opłat za media i transport, itd. Dlatego nawet mocne finansowo placówki patrzą w przyszłość z coraz większą obawą.

Co gorsza nie wiadomo, jak często pacjenci będą korzystać z nowych możliwości wynikających z ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Do wojewódzkich komisji orzekających o zdarzeniach medycznych trafiają na razie wnioski dotyczące zdarzeń z wcześniejszych lat (przypomnijmy, że organy te rozpatrują tylko sprawy dotyczące zdarzeń mających miejsce po 1 stycznia 2012 r.), ale z upływem czasu sytuacja się zmieni. Czy szpitale czeka lawina roszczeń? A może nic takiego nie nastąpi?

Windowanie stawek
Niemożność oceny ryzyka przyprawia dyrektorów lecznic o zawrót głowy. A czas nagli. W ustawie o działalności leczniczej widnieje przepis (art. 108 ust. 2 pkt 3), z którego wynika, że wojewoda ma prawo wykreślenia placówki z rejestru podmiotów leczniczych, gdy dojdzie w niej do rażącego naruszenia warunków działalności objętej wpisem. Prawnicy uważają, że właśnie za takie naruszenie można uznać niespełnienie ustawowego obowiązku zawarcia ubezpieczenia od zdarzeń medycznych.

Ustawowa definicja zdarzenia medycznego jest bardzo pojemna i ogólna. Ma ono miejsce w przypadku zakażenia, uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia, w przypadku diagnozowania, leczenia bądź użycia środka medycznego, niezgodnie z obowiązującą wiedzą medyczną.

- Wystarczy, że komisja potwierdzi związek między uszczerbkiem na zdrowiu w wyniku błędu medycznego a pobytem w szpitalu. To już stanowi asumpt do występowania z roszczeniem - ocenia Andrzej Maciążek, wiceprezes zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń. - Wypłata odszkodowania powinna nastąpić praktycznie natychmiast po zakończeniu postępowania - dodaje.

Andrzej Maciążek przyznaje też, że stawka została skalkulowana przy uwzględnieniu wszelkich ryzyk: polski rynek charakteryzuje się wysokim stopniem niepewności oszacowań ryzyka, stąd ubezpieczyciel musi brać pod uwagę wszystkie scenariusze.

Nic zatem dziwnego, że wobec przyjęcia takiej konstrukcji prawnej, PZU (tylko on wyraził gotowość ubezpieczania szpitali) winduje stawki do poziomu niedostępnego dla większości lecznic.

Ubezpieczenie "rozłoży” szpitale?
Marek Wójcik obrazuje windowanie stawek ubezpieczenia od zdarzeń medycznych przykładem z Dolnego Śląska.

- Cztery szpitale powiatowe dysponujące w sumie 415. łóżkami ubezpieczały się wspólnie. W 2011 r. zapłaciły 390 tys. zł za obowiązkowe OC. W br. za OC mają zapłacić 890 tys., a za ubezpieczenie od zdarzeń medycznych - dodatkowo ponad 1,5 mln zł. Koszty ubezpieczenia będą dla nich stanowiły 5,5 proc. wszystkich kosztów. Tak być nie może - ocenia ekspert.

Przypomnijmy: intencje towarzyszące wprowadzeniu dodatkowych ubezpieczeń dla szpitali miały być m.in. odpowiedzią na zagrożenie dla kondycji finansowej lecznic, na którą rzutowała konieczności wypłacania coraz wyższych odszkodowań dla poszkodowanych pacjentów.

- Jeśli spojrzymy na zasądzane obecnie kwoty, długość procedowania, powstawanie kancelarii prawniczych wyspecjalizowanych w walce o odszkodowania, wiadomo już do czego dojdziemy, jeśli nie przyjmiemy innych rozwiązań - tak niespełna rok temu wiceminister zdrowia Jakub Szulc przekonywał sejmową Komisją Zdrowia do projektu ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.

Resort zdrowia nałożył na szpitale obowiązek wykupienia polis ustawą o działalności leczniczej, nie wskazał jednak źródła sfinansowania tego zakupu. Lecznice kupują zatem polisy z przychodów, czyli ze środków z NFZ przeznaczonych na leczenie. Niewykluczone, że koszty obrony szpitali przed odszkodowaniami przewyższą straty wynikające z realnie wypłaconych kwot, co oznacza, że lecznice zostaną "rozłożone na łopatki" nie roszczeniami pacjentów, ale horrendalnymi kwotami ubezpieczeń.

Marek Wójcik uważa, że dodatkowe ubezpieczenia to gwóźdź do trumny dla szpitali samorządowych.

- Mają one obecnie 600 mln zł zobowiązań wymagalnych. Do tego poziomu dochodziły latami kosztem wielu wyrzeczeń. Oceniam, że na koniec 2012 r. kwota zobowiązań wymagalnych tej grupy lecznic wzrośnie do ponad 1 mld zł - zauważa ekspert i podkreśla, że zadłużenie zwiększy się najbardziej w szpitalnych spółkach. Jego zdaniem, dane za 2011 r. wykażą, iż ich koszty przekroczyły przychody.

W oczekiwaniu na nowelizację

Tak trudna sytuacja finansowa zakupowi drogich polis nie sprzyja.

- Ubezpieczenie od zdarzeń medycznych dla szpitali nie powinno być obligatoryjne, ale fakultatywne - ocenia Marek Wójcik. I przekonuje, że pacjent na tym nie straci. - Szpitale mają przecież ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej i z niego - w razie sporu sądowego - zostanie pokryte ewentualne roszczenie wobec szpitala - zaznacza ekspert.

Podobnie myślą prawnicy z poznańskiej kancelarii Sowisło & Sobolewski, którzy - jak informuje Dziennik Gazeta Prawna - na zlecenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych sporządzili opinię prawną. Wynika z niej, że lecznice mogą pokrywać roszczenia pacjentów z jednego ubezpieczenia, które obejmuje zarówno zwykłe roszczenia OC, jak i te rozpatrywane przez komisje wojewódzkie orzekające o zdarzeniach medycznych.

Prawnicy odwołują się do wykładni językowej i zwracają uwagę, że ustawa o działalności leczniczej mówi o umowie, a nie o umowach ubezpieczenia. Wywodzą zatem, że ubezpieczyciel w ramach jednej polisy, czyli za jedną składkę, może ubezpieczyć szpital zarówno od odpowiedzialności cywilnej, jak i zdarzeń medycznych.

Rzecz jednak w tym, że nie liczba wykupionych polis stanowi problem, ale koszty ubezpieczenia, które zostaną przecież skalkulowane z uwzględnieniem ryzyka wynikającego z rozstrzygnięć komisji do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych.

Resort zdrowia zadeklarował, że będzie pertraktował z PZU w sprawie obniżki składki za nowe ubezpieczenie. Jednocześnie Jakub Szulc, który 16 stycznia uczestniczył w Opolu w obradach konwentu starostów województw opolskiego, śląskiego i dolnośląskiego zastrzegł, że ”jeśli się nie uda,  jedynym wyjściem będzie zmiana ustawy o działalności leczniczej” tj. "zmiana ubezpieczenia z obligatoryjnego na dobrowolne".

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH