Ubezpieczenia szpitali: rozmawiamy o sądach, komisjach i coraz większych pieniądzach

Szpitale muszą posiadać ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej, a od 2016 r. także od zdarzeń medycznych. Żeby określić, ile ma kosztować polisa, trzeba znać skalę ewentualnych zagrożeń. W Polsce nie dysponujmy wiarygodnymi i kompleksowymi danymi na ten temat.

W literaturze przedmiotu opieramy się na informacjach z USA, które staramy się odnieść do polskiej rzeczywistości. M.in. o tym mówili uczestnicy sesji poświęconej ubezpieczeniom szpitali w trakcie X Forum Rynku Zdrowia (Warszawa, 23-24 października).

Licząc po amerykańsku
- W 1991 r. badacze z Harvardu opublikowali raport ze stanu Nowy Jork. Wynikało z niego, że 3,7 proc. hospitalizacji kończy się zdarzeniem niepożądanym, przy czym 27 proc. z nich jest wynikiem zaniedba, złej organizacji systemu - powiedział Adam Sandauer, honorowy przewodniczący Stowarzyszenia Pacjentów "Primum Non Nocere".

Podkreślił, że w wielu polskich publikacjach zakłada się bezpodstawnie, że mamy taką samą lub podobną skalę zdarzeń niepożądanych: - Żadnych innych danych nie ma, a trzeba się na czymś się oprzeć. Dlatego - uwzględniając proporcje - przyjmuje się, że w Polsce jest ponad 20 tys. negatywnych skutków leczenia rocznie, jednak nie wszystkie zawinione są przez lekarzy - dodał.

Prawne regulacje dotyczące pacjenta leczonego w szpitalu (ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta i ustawa o działalności leczniczej) miały być z kolei wzorowane na rozwiązaniach skandynawskich.

- Różnice miedzy Szwecją a Polską jest taka, że tam odszkodowanie przyznaje się wówczas, gdy stan pacjenta jest taki, że nie mogło do niego doprowadzić właściwe leczenie ani choroba. Natomiast w Polsce komisja ds. orzekania o zdarzeniach medycznych ma orzec, czy doszło do naruszenia procedur medycznych, czyli w pewnym uproszczeniu, trzeba dowieść tego samego, co przed sądem w postępowaniu cywilnym. Po co więc iść do komisji? - pytał retorycznie Sandauer.

Dodał, że do polskich sądów wpływa rocznie ok. tysiąca pozwów od pacjentów. W ok. 30 proc. przypadków sądy uznają ich zasadność, 70 proc. jest oddalanych.

Generalnie w sądzie można uzyskać wyższe odszkodowanie niż za pośrednictwem wojewódzkiej komisja ds. orzekania o zdarzeniach medycznych, jednak czas oczekiwania na orzeczenie sądu jest dłuższy.

Na marginesie dodajmy, że największą dotychczas kwotę zasądzono dla pacjentki od jednego ze szpitali w woj. mazowieckim. Sąd pierwszej instancji przyznał jej 5 mln zł (wraz z odsetkami). Szpital odwołał się od wyroku, a cały proces trwa już 8 lat.

Mówiąc o pieniądzach wypłacanych pacjentom, warto zwrócić uwagę, że nie przewidziano najniższych kwot, które powinni otrzymać po stwierdzeniu przez komisję, że doszło do zdarzenia medycznego (ustalono tylko górne granice).

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH