Dziura w budżecie NFZ przekracza już 1 mld zł. Prezes Jacek Paszkiewicz ostrzega, że nie będzie wzrostu kontraktów. Fundusz - w przeciwieństwie do poprzednich lat - nie zapłaci też za nadlimity. Nie starczy również na podwyżki dla pracowników szpitali.

Do Funduszu wpływa coraz mniej środków ze składek zdrowotnych, a jednocześnie wydatki NFZ rosną, co jest. m. in. efektem zmian na listach refundacyjnych, na których przybyło drogich leków. Do końca roku trzeba będzie wydać 700 mln zł na ten cel - przypomina Gazeta Wuborcza.

To dopiero początek problemów płatnika. Minister zdrowia Ewa Kopacz przerzuciła na początku roku koszty przeszczepów, za które dotychczas płacił resort, na Fundusz.  Ministerstwo kupowało zabiegi taniej, ponieważ negocjowało inną cenę z każdym szpitalem. NFZ musi płacić za tę samą procedurę jednakowo w całej Polsce. W efekcie za taką samą liczbę przeszczepów NFZ zapłaci 123 mln zł, czyli o 20 mln zł więcej niż zapłaciłby resort.

Dodatkowe wydatki pociągnęły też decyzje o leczeniu rzadkich chorób genetycznych - 50 mln zł - i hemofilii - ok. 100 mln zł.

Fundusz nie może się również doczekać zwrotu należności z budżetu państwa. Za opiekę medyczną nad nieubezpieczonymi dziećmi, kobietami w ciąży, osobami uzależnionymi Ministerstwo Zdrowia zalega 105 mln zł (40 mln za 2008 rok i 65 za sześć miesięcy tego roku). Czy i kiedy zapłaci, nie wiadomo.

Tymczasem przychody ze składki zdrowotnej są w pierwszym półroczu niższe o 600 mln zł. Mniej pieniędzy i większe wydatki spowodowały, że NFZ ruszył swoją żelazna rezerwę. Ta rezerwa to prawie 4 mld zł, które miały podratować Fundusz w kolejnych chudych latach.

- 4 sierpnia podpisałem zarządzenie, na mocy którego ponad 1,1 mld zł pochodzące z zysku za 2008 r. przeznaczyliśmy na pokrycie m.in. kosztów zwiększonej refundacji leków, lecznictwa szpitalnego oraz podstawowej opieki zdrowotnej - mówi Jacek Paszkiewicz, prezes NFZ.

W rezerwach leży więc jeszcze około 2,5 mld zł. Fundusz szacuje, że w przyszłym roku do jego budżetu trafi o 2 mld zł mniej niż w tym. Na pokrycie tego braku prezes Paszkiewicz zamierza wziąć zatem pieniądze z rezerwy. W 2011 r. przychody Funduszu też będą niższe i żeby to zrównoważyć, wykorzystane zostaną ostatnie środki z tej puli.

Nie do ruszenia jest tylko 500 mln zł rezerwy ogólnej. To pieniądze na czarną godzinę, np. na pandemię grypy.

Prezes Paszkiewicz proponuje więc wzrost składki zdrowotnej od 2011 r. (dziś to 9 proc. naszej pensji, z tego 7,75 proc. odliczamy sobie od podatku). Mimo wcześniejszych obiekcji resort zdrowia przyznaje, że dane dotyczące wpływów ze składek zmuszają do działania.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH