Katarzyna Rożko/Rynek Zdrowia | 14-03-2011 05:33

Turystyka medyczna po kryzysie: rośnie liczba zagranicznych pacjentów

Ceny świadczeń medycznych w Polsce wciąż są o kilkadziesiąt procent niższe w porównaniu z Niemcami czy Wielką Brytanią. Dlatego turystyka medyczna - po kryzysowym 2010 roku, gdy nastąpił spadek przychodów o 30 proc. - znowu będzie się rozwijać. Przed kryzysem, wpływy z leczenia zagranicznych pacjentów regularnie rosły, do poziomu ok. 900 mln zł rocznie.

- Najczęściej obcokrajowcy odwiedzają naszych stomatologów i chirurgów plastycznych. Są to także bywalcy uzdrowisk. Obecnie coraz częściej przebijają się inne dziedziny medycyny: ortopedia, chirurgia oka, rehabilitacja, kardiochirurgia czy bariatria - mówi Artur Gosk, prezes Izby Gospodarczej Turystyki Medycznej.

Amerykanie też zainteresowani
Wśród zagranicznych pacjentów, którzy przyjeżdżają do naszego kraju dominują Brytyjczycy, ale są także Szwedzi, Duńczycy oraz Niemcy. Jest szansa, że dołączą do nich Amerykanie. Izba podjęła próby nawiązania współpracy w zakresie kierowania pacjentów z USA na leczenie do Polski.

- Zaprosiliśmy do odwiedzenia Polski firmę ze Stanów Zjednoczonych, która specjalizuje się w wysyłaniu pacjentów na leczenie z USA do Ameryki Południowej i Azji. Przedstawiciele One Global Med zwiedzili szpitale Damiana i Medicover, Centrum Medyczne Carolina, Centrum Medyczne Mavit, Centrum Kompleksowej Rehabilitacji w Konstancinie oraz Europejskie Centrum Zdrowia Otwock. Byli zadowoleni z tego, co zobaczyli - stwierdza Artur Gosk.

Dodaje, że Izba pozyskała też z Ministerstwa Gospodarki ok. 15 mln zł na promocję branży turystyki medycznej. Artur Gosk przypomina, iż jeszcze kilka lat temu, gdy resort przymierzał się do wskazania branż, które chciałoby objąć wsparciem, turystyki medycznej nie było w żadnych zestawieniach i analizach przygotowywanych dla tego ministerstwa przez instytucje zewnętrzne: - Potrzebny był dobry, zdecydowany lobbing, aby pokazać, że warto w tę branżę inwestować - zaznacza prezes IGTM.

Nie tylko leczenie
Pieniądze zostaną przeznaczone na udział w targach i innych imprezach promocyjnych, współpracę z zagranicznymi partnerami.

- Będą to działania budujące dobrą markę polskiej turystyki medycznej, nie tylko w zakresie leczenia, ale i uzdrowisk, spa i wellness. Możemy korzystać z doświadczeń innych państw europejskich, które postawiły na rozwój tej branży. Węgrzy, którzy mieli w tym zakresie duże wsparcie swojego rządu, stali się europejskimi potentatami w zakresie usług stomatologicznych - podkreśla Artur Gosk.

Konkurencja na tym rynku już jest duża, a uchwalenie dyrektywy w zakresie transgranicznej opieki zdrowotnej ułatwi podróże w celach medycznych w ramach ubezpieczenia. - Dlatego warto już dziś zadbać o swój wizerunek na rynku zagranicznym. To jest długofalowa, ale bardzo dobra inwestycja - zaznacza prezes Gosk.

Sama promocja nie wystarczy
Wiedzą o tym lecznice, które mają już wieloletnie doświadczenie w leczeniu obcokrajowców. Jedną z pierwszych polskich placówek, w której leczyli się pacjenci z zagranicy jest Centrum Medyczne Damiana w Warszawie, które powstało w 1996 roku. Centrum chce teraz rozszerzyć działalność, m.in. poprzez nawiązanie współpracy z profesjonalnymi podmiotami zajmującymi się turystyką medyczną.

- Od początku działalności jako pierwszy prywatny szpital w Warszawie prowadziliśmy Individual Medical Care dla obcokrajowców pracujących w Polsce, którzy posiadali ubezpieczenia międzynarodowych firm ubezpieczeniowych. Oni z kolei polecali nas swoim znajomym. Tak właśnie trafiali do nas pierwsi zagraniczni pacjenci - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Agnieszka Dziedzic-Pasik, dyrektor zarządzająca CM Damiana.

Druga duża grupa pacjentów Damiana to rodacy mieszkający na stałe zagranicą, którzy przy okazji pobytu w Polsce korzystają z usług medycznych. Wśród kobiet dominują zabiegi z chirurgii plastycznej, panowie najczęściej przyjeżdżają na leczenie ortopedyczne i laryngologiczne. Obecnie lecznica prowadzi rozmowy z dwoma agencjami, które zajmują się sprowadzaniem pacjentów do Polski. Byliby to przed wszystkim pacjenci ze Skandynawii.

W opinii dyrektor Agnieszki Dziedzic-Pasik, aby dobrze promować polską markę turystyki medycznej, nie wystarczy tylko sięgnięcie po dobre narzędzia promocji. Potrzebne jest stworzenie sieci sprawdzonych, prezentujących bardzo wysoki poziom lecznic.

Paszport do rozwoju

Warszawski szpital Medicover jest obecny na najważniejszym brytyjskim portalu poświęconym medycynie turystycznej, w którym informuje o usługach diagnostycznych, screeningowych oraz ortopedycznych.

- Wykorzystując wyszukiwarkę google prowadzimy też działania informacyjne na terenie Skandynawii oraz Niemiec. W przyszłości nie wykluczamy podobnych działań na rynkach wschodnioeuropejskich. Jesteśmy także członkiem Izby Gospodarczej Turystyki Medycznej. Liczba cudzoziemców korzystających z usług naszego szpitala stale rośnie - informuje Anna Święcka-Głowacka, dyrektor ds. marketingu w Medicover.

Z kolei najliczniejsze grupy zagranicznych klientów Centrum Stomatologii Estetycznej Indexmedica w Krakowie to Brytyjczycy i Skandynawowie. W działaniach promocyjnych lecznica postawiła głównie na świetnie przygotowaną stronę internetową.

- Jest przejrzysta i dobrze pozycjonowana, w kilku językach: angielskim, włoskim, niemieckim, szwedzkim i norweskim. Jesteśmy też obecni na zagranicznych portalach poświęconych turystyce medycznej - wymienia Jadwiga Szopa, menedżer placówki.

Indexmedica bierze również udział w programie „Paszport do eksportu”. Dzięki temu otrzymała środki, które pozwolą promować lecznicę przez dwa lata. Te nakłady już procentują.

W dobrym momencie, bo spowolnienie gospodarcze, które dotknęło również branżę turystyki medycznej, zaczyna odpuszczać. - Według naszych prognoz w 2011 r. liczba pacjentów z zagranicy zwiększy się o 10-15 proc. - mówi Jadwiga Szopa.