Trzeźwieją w szpitalach, bo miasta likwidują izby wytrzeźwień

Policjanci doprowadzają osoby w stanie nietrzeźwości do szpitali, izb wytrzeźwień lub policyjnych pomieszczeń. Nietrzeźwi trafiający do szpitali dezorganizują ich pracę i narażają na dodatkowe koszty.

Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi daje jeszcze jedną możliwość policji: pozwala dostarczyć pijanego delikwenta do miejsca zamieszkania lub pobytu.

Sytuacja dojrzała do tego, żeby policjanci i strażnicy częściej korzystali z tej ustawowej możliwości wobec osób, ”które swoim zachowaniem dają powód do zgorszenia w miejscu publicznym lub w zakładzie pracy, znajdują się w okolicznościach zagrażających ich życiu lub zdrowiu albo zagrażają życiu lub zdrowiu innych osób” (- jak zapisano w art. 40 ust. 1 wspomnianej ustawy).

Nie wiadomo, dlaczego wyjątkowo rzadko decydują się na odprowadzenie pijanego do domu. W wielu przypadkach byłoby to najprostsze rozwiązanie. Tymczasem osoby w stanie nietrzeźwości zawozi się do izb wytrzeźwień, (których jest coraz mniej), do policyjnych pomieszczeń dla zatrzymanych do wytrzeźwienia (jest ich 330, trafiają do nich z reguły sprawcy przemocy domowej - w 2011 r. było to 21 201 osób), a także do szpitali.

Szpital to nie izba wytrzeźwień

Od kiedy w 2010 roku w Kielcach zlikwidowano izbę wytrzeźwień, do jedynego w mieście oddziału ratunkowego w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym trafia miesięcznie 250-300 pijanych. Gdy funkcjonowała, dowożono kilkunastu.

- Szpital nie jest izbą wytrzeźwień, jednak stał się nią przez głupotę radnych. Sam też jestem radnym, ale za likwidacją izby wytrzeźwień nie głosowałem -  Jan Gierada, dyrektor naczelny Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach, jednoznacznie ocenia pomysł zajmowania się pijanymi w oddziale ratunkowym.

Kielecką izbę wytrzeźwień zamknięto po pięćdziesięciu latach funkcjonowania. Jak wyjaśnia w portalu samorządowym.pl Anna Gromska, zastępca dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, ”zdecydowały o tym przede wszystkim wysokie standardy stawiane przez prawo zarówno w zakresie oferowanej pomocy społecznej, opieki medycznej, jak i gwarantowanych swobód obywatelskich”.

Słowem, żeby nie robić sobie kłopotów, kukułcze jajo podrzucono szpitalowi.

21 września 2013 roku otwarto tam nowy Szpitalny Oddział Ratunkowy wraz z Oddziałem Urazowo-Ortopedycznym. Jak wyjaśnia nam dyrektor Gierada, pierwszych pacjentów zacznie przyjmować we wtorek lub w środę (26 lub 27 listopada). Ciekawostką jest to, że SOR dysponuje osobnym wejściem dla pijanych, których na szpitalne leczenie przywiozą różne służby.

Nowoczesna, dostosowana do lokalnych wymagań inwestycja to dwukondygnacyjny obiekt o powierzchni użytkowej prawie 2 500 m ². Na parterze znajduje się Szpitalny Oddział Ratunkowy, a na poziomie I piętra - dwie sale operacyjne wraz z niezbędnym zapleczem oraz Oddział Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej. Nowy budynek jest połączony z gmachem głównym szpitala.

O ile w Kielcach wymyślono sobie, że pijani mają trzeźwieć w szpitalu, o tyle w Lublinie wybrano odmienne rozwiązanie - chcą reaktywować izbę wytrzeźwień i odciążyć szpital od kłopotliwych pacjentów. Ale to wyjątek. Samorządy likwidują izby wytrzeźwień. Twierdzą, że nie stać ich na dopłacanie nawet kilku milionów złotych rocznie do takich placówek.

- Z informacji udostępnionych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych przez Departament Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia wynika, iż w roku 2012 r. w kraju funkcjonowało 37 izb wytrzeźwień. W 2011 r. zaprzestały działalności 2 izby wytrzeźwień (w Inowrocławiu i Lubinie). Natomiast w 2010 r. zlikwidowano 4 izby wytrzeźwień (w Bydgoszczy, Kaliszu, Kielcach i Ostrowcu Świętokrzyskim) - wylicza Marta Oleszczuk, specjalista działu prawnego PARPA.

Lublin: reaktywacja

W Lublinie zamknięto izbę w 2002 r. ze względu na wysokie koszty utrzymania. Wznowi działalność prawdopodobnie w 2014 r. jako jedna z jednostek prowadzonego przez miasto Ośrodka Leczenia Uzależnień. Obecnie w Lublinie pijani do czasu wytrzeźwienia umieszczani są w pomieszczeniach policyjnych lub w placówkach leczniczych.

- Nie wiem, czy wtedy będziemy przyjmowali mniej pijanych. Wiem natomiast, że w Lublinie są trzy SOR-y, ale tylko my mamy oddział toksykologiczno-kardiologiczny - opowiada Andrzej Ciołko, rzecznik prasowy w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Lublinie.

- Przyjmujemy każdej doby 170 pacjentów, z których duża grupa to osoby w stanie upojenia alkoholowego. Policja nie ma gdzie ich umieścić, więc przywozi do nas, żeby wytrzeźwieli. Biją się, awanturują, przeklinają, wymiotują - opisuje i zauważa, że za bezpieczeństwo pacjentów odpowiada szpital. Rzecznik dodaje, że inni chorzy, z powodu awantur wywoływanych przez pijanych, mają pretensje. Ale kierują je do pielęgniarek i lekarzy, nie do winowajców.

- Nie neguję tego, że człowiek upojony alkoholem wymaga opieki. W izbie wytrzeźwień powinien być lekarz i pielęgniarki, powinna być możliwość wykonania podstawowych badań. Ale osoba, która trafi do izby wytrzeźwień musi zapłacić rachunek z własnej kieszeni, a nie żeby społeczeństwo płaciło za jej pobyt w szpitalu - oburza się Andrzej Ciołko.

Persona non grata

Przed przyjmowaniem nietrzeźwych bronią się szpitale, które nie mają wyspecjalizowanych oddziałów dla takich pacjentów, a przywiezienie nietrzeźwej, niekiedy agresywnej osoby, dezorganizuje pracę izb przyjęć - mówili uczestnicy konferencji zorganizowanej 3 października br. przez Rzecznika Praw Obywatelskich.

Przyznali, że izby wytrzeźwień to archaizm, ale ich likwidacja często nie poprawia sytuacji; konieczne są zmiany legislacyjne i nowy model opieki nad nietrzeźwymi.

W opinii prof. Ireny Lipowicz potrzebne są "wyspecjalizowane jednostki nowego typu" - centra terapii uzależnień łączące w sobie funkcje izby wytrzeźwień, ośrodka terapeutycznego i placówki pomagającej rodzinom. - Mógłby być to także wyspecjalizowany oddział podległy służbie zdrowia jako specjalistyczna jednostka zdrowotna - zaznaczyła RPO.

Zwróciła uwagę, że likwidując izby, "czasami wylewano dziecko z kąpielą", ponieważ osoby nietrzeźwe są często zawożone na posterunki policji "jeszcze gorzej przygotowane do opieki nad osobami nietrzeźwymi", m. in. z powodu braku lekarzy.

- Są problemy z badaniami, co niekiedy kończy się zgonami. Muszę się tłumaczyć na arenie międzynarodowej z 14 zgonów, a zrozpaczeni policjanci mówią: skąd miałem wiedzieć, że nieprzytomny nietrzeźwy umiera z powodu niewydolności - powiedziała Lipowicz, przywołując dane z ubiegłego roku.

Dodajmy, że z danych Komendy Głównej Policji za lata 2010-2012 wynika, że aż 50 osób nietrzeźwych zmarło po przywiezieniu ich na posterunki policji.

- Funkcjonariusze policji nie mają przygotowania lekarskiego i możliwości odpowiedniego zajęcia się osobami pod wpływem alkoholu; do przyjmowania takich osób nie są również przygotowane szpitalne izby przyjęć - podsumowała prof. Lipowicz.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH