Trzeba będzie zmieniać system, żeby nadążyć za zmianami demograficznymi

- Wbrew temu co obecnie niektórzy mówią, nie ma zapaści w przychodach Narodowego Funduszu Zdrowia, chociaż z drugiej strony nie ma też co liczyć w najbliższym czasie na gwałtowne wzrosty przychodów związanych ze ściągalnością składki na ubezpieczenie zdrowotne - uważa Marcin Pakulski, zastępca prezesa ds. medycznych NFZ, podsumowując przychody i wydatki płatnika w ostatnich latach.

Jednocześnie wiceszef Centrali NFZ wskazuje na zjawiska, które powodują, że w obecnym kształcie systemu nie jest możliwe zagwarantowanie wszystkim opieki medycznej, ze względu na braki finansowe i kadrowe.

 - XX-wieczne modele opieki medycznej nie będą się sprawdzać. To jeszcze odległa perspektywa, ale trzeba już dzisiaj myśleć i przygotować się na zmiany - mówił Pakulski, podczas niedawnej konferencji oceniającej system ochrony zdrowia w Polsce*.

W dole stawki

W przyszłości będziemy mieć do czynienia ze zmniejszeniem się liczby dostarczycieli opieki zdrowotnej, a jednocześnie zwiększeniem liczby odbiorców.

Zastępca prezesa NFZ jest zdania, że obecny model opieki zdrowotnej nie sprawdzi się. Podstawowym wyzwaniem będzie demografia. Czeka nas tsunami demograficzne.

- Wzrost liczby osób w podeszłym wieku, 80 lat i więcej, niesie ze sobą kolejne niekorzystne zjawiska w postaci wielochorobowości, charakteryzującej się występowaniem więcej niż jednego schorzenia, polipragmazji i związanych z tym powikłań, a co za tym idzie wyższymi wydatkami na leczenie. Już teraz w USA osoby obarczone więcej niż trzema schorzeniami wymagają konsultacji 18 specjalistów w ciągu roku. Kolejnym elementem jest wyższa zapadalność na choroby nowotworowe - podkreślał Marcin Pakulski.

Jest to zatem także problem ekonomiczny. Grupa osób starszych, to potencjalni odbiorcy pomocy społecznej. Profesor Stanisława Golinowska z Instytutu Zdrowia Publicznego CM UJ zauważa niekorzystny trend wśród polskich emerytów.

O ile mają oni dostęp do systemu emerytalnego, to nieadekwatność wysokości świadczeń emerytalnych do kosztów ponoszonych np. na zakup leków wpędza ich w biedę. Już w obecnej sytuacji można mówić o nabywaniu leków jako o tzw. wydatku katastrofalnym.

- W 2011 roku pacjenci pokrywali 61 proc. wartości kupowanych leków, w 2012 roku będą pokrywać szacunkowo 65 proc. - mówiła prof. Golinowska.

Podsumowując okres przemian w Polsce profesor zauważa, iż od wielu lat utrzymuje się niski poziom finansowania sektora zdrowotnego. Pod względem wydatków na ochronę zdrowia na tle państw OECD, Polska znajduje się na piątej pozycji od końca, na 35 porównywanych państw, z 1389 dolarami per capita.

Wraz z globalnym kryzysem ekonomicznym zauważalny jest brak wzrostu wydatków publicznych na ochronę zdrowia w ujęciu realnym. Nie rośnie także udział wydatków prywatnych w całości wydatków na zdrowie. Jednocześnie zauważalne jest znaczące zmniejszenie tradycyjnych opłat nieformalnych: dowodów wdzięczności, cegiełek oraz kopert.

Wpływ na to ma m.in. zastosowanie instrumentów antykorupcyjnych. Jednocześnie konsekwencją polityki antykorupcyjnej jest nacisk na prywatyzację - nie tylko w obszarze gabinetów i przychodni, ale także szpitali. Towarzyszy temu negatywne zjawisko nierzetelnych praktyk: lekarze świadczący usługi prywatnie przesuwają pacjentów do sektora publicznego w trudnych sytuacjach i pod wpływem żądań pacjentów.

Od kas chorych do NZOZ

Krzysztof Kuszewski, kierownik Zakładu Organizacji i Ekonomiki Ochrony Zdrowia oraz Szpitalnictwa Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie, przypomniał ewolucję systemu ochrony zdrowia w Polsce.

Na początku 1919 roku dekret Naczelnika Państwa przewidywał utworzenie ubezpieczenia zdrowotnego. Ustawa z 19 maja 1920 roku o obowiązkowym ubezpieczeniu na wypadek choroby usankcjonowała prawnie system ubezpieczeń zdrowotnych. Na początku lat 30. XX wieku ograniczono samorządność kas chorych. Kasy zostały ostatecznie zlikwidowane w 1933 roku.

Po II wojnie światowej społeczne ubezpieczenia zdrowotne zostały włączone do budżetu państwa. Od tej pory publiczna służba zdrowia działała w oparciu o mechanizm centralnego planowania. W latach 90. XX wieku placówki służby zdrowia były przekształcane w samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej. Tej ewolucji towarzyszyło tworzenie NZOZ, prywatyzacja POZ i stomatologii.

- W 1997 roku została podpisana ustawa o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym z dwuletnim vacatio legis na przygotowanie wdrożenia. Zamiast tego wprowadzono 166 poprawek, nie zmieniając zasad i nie uruchamiając systemu RUM. Jednocześnie zmniejszono składkę z 10 do 7,5 proc. - przypomniał dr Kuszewski.

Obecnie nakłady publiczne są trzy razy większe niż w momencie startu. Zwiększyły się także wydatki z kieszeni obywateli i stanowią dodatkowe 30 proc. nakładów. Szpitale dalej modernizują się i jak wskazują aktualne analizy, skorzystały trwale z ustawy o pomocy publicznej.

- Jednak system się zbiurokratyzował, wymaga humanizacji i decentralizacji, by zbliżyć się do potencjalnych pacjentów. Polscy obywatele żyją o 7 lat dłużej, co jest sukcesem, jednak powoduje to zwiększenie wydatków i wymaga wprowadzenia powszechnego ubezpieczenia opiekuńczo-leczniczego - uważa dr Kuszewski.

Dramatycznie trudna sytuacja

- Sytuacja publicznego płatnika jest dramatycznie trudna - konkluduje prof. Golinowska.

Ocenia, że dalsze niedofinansowanie sektora zdrowotnego w warunkach kryzysu i ochrony finansów publicznych przed wzrostem zadłużenia publicznego przyniesie liczne napięcia i niepożądane efekty w zakresie jakości opieki zdrowotnej.

- Sektor zdrowotny potrzebuje działań ochronnych i bardziej solidarnej filozofii jego funkcjonowania - dodaje, wskazując na konsolidację zamiast rozpraszania odpowiedzialności, doprowadzenie do wiodącej roli podstawowej opieki zdrowotnej i wprowadzenia mechanizmów opieki koordynowanej oraz zdefiniowania kluczowych funkcji zdrowia publicznego i określenia źródeł finansowania.

Zdaniem prof. Stanisławy Golinowskiej potrzebne jest uporządkowanie problemu odpłatności za usługi medyczne i leki z uwzględnieniem większej solidarności w kontekście zdolności do płacenia.

- Powinna także wzrosnąć nadzorcza funkcja płatnika publicznego w stosunku do świadczeniodawców - zarówno publicznych, jak i prywatnych - na podstawie jasno sprecyzowanego celu zdrowotnego oraz zasad efektywności w odniesieniu do zużywanych zasobów - ocenia prof. Golinowska.

*Konferencja “Health Systems in Transition - Zarys systemu ochrony zdrowia, Polska”, zorganizowana przez Centralę NFZ w ramach projektu współfinansowanego przez UE - Europejski Fundusz Społeczny, Akademia NFZ (Warszawa, 14 grudnia 2012 r.)

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH