Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia | 03-12-2012 06:20

Trwa bój o szpital w Olkuszu: lecznica znów będzie publiczna?

Jan Orkisz, protagonista w bojach o przywrócenie szpitalowi w Olkuszu statusu palcówki publicznej, może dziś triumfować. Doprowadził do tego, że Prokuratora Rejonowa w Olkuszu wyłączyła się ze śledztwa ws. niedopełnienia obowiązków przez władze powiatu podczas przekształcenia ZOZ w Olkuszu. Będzie je kontynuowała Prokuratura Okręgowa w Krakowie.

- Olkusz to małe miasto, mogły być podejrzenia o koligacje. Dlatego dla zachowania bezstronności należało powierzyć prowadzenie tej sprawy innej jednostce - wyjaśnia Orkisz portalowi rynekzdrowia.pl. Na swojej stronie internetowej obwieścił natomiast: ”Prokurator Rejonowy w Olkuszu mnie wysłuchał”.

- Już trzy razy przedłużano terminy zakończenia śledztwa, więc musi coś być na rzeczy - domyśla się Jan Orkisz, przewodniczący komisji ds. promocji i ochrony zdrowia Rady Powiatu w Olkuszu.

Piterze do sztambucha

Umocniony w przekonaniu o możliwym przestępstwie mógł się teraz zrewanżować Juli Piterze (PO), którą prosił kiedyś o interwencję w sprawie szpitala. Zamiast pomocy otrzymał od ówczesnej pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją list, który trafił również do innych radnych powiatu. Pitera napisała, że swą aktywnością w internecie i licznie składanymi, lecz niepotwierdzonymi przez żaden organ wnioskami, Orkisz podważa zaufania do olkuskiej ochrony zdrowia.

Dyplomatycznie doradziła mu, żeby nie rozrabiał, tylko zajął się konkretną robotą. Dosłownie brzmiało to tak: ”Dlatego proponuję rozważyć, czy bycie wiceprzewodniczącym MZZPOZ ZOZ, którego zadaniem jest przede wszystkim zabieganie o sprawy związkowe oraz własna praca na stanowisku specjalisty ds. BHP w NZOZ Nowy Szpital, czyli przekształconej instytucji będącej przedmiotem Pana interwencji, nie stoi w konflikcie z funkcją przewodniczącego komisji ds. promocji i ochrony zdrowia”.

Teraz Jan Orkisz może głośno zapytać: no i kto miał rację?

Jako argumenty przedstawia najważniejsze sprawy związane z przekształceniem szpitala, którymi zainteresowały się (także z jego inicjatywy) różne instytucje. W Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Krakowie jest zaskarżona przez związek zawodowy uchwała Rady Powiatu w Olkuszu w sprawie przekształcenia ZOZ w Olkuszu. Trwa również śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez władze powiatu podczas przekształcenia ZOZ w Olkuszu i wypełniania funkcji nadzorczej nad ZOZ i NZOZ Nowy Szpital w Olkuszu, wszczęte 11 kwietnia br. na wniosek Najwyższej Izby Kontroli po przeprowadzonej kontroli tego procesu przez Delegaturę NIK w Krakowie, w okresie od 24 czerwca do 12 października 2011 r..

Czytaj: NIK negatywnie o przekształceniu szpitala w Olkuszu

Międzyzakładowy Związek Zawodowy Pracowników Ochrony Zdrowia w NZOZ Nowy Szpital w Olkuszu skierował też wniosek do Państwowej Inspekcji Pracy w Krakowie o pomoc w wyegzekwowaniu pakietu socjalnego zawartego z prezesem Spółki Nowy Szpital w Olkuszu.

O wyższości szpitali publicznych
Kim jest człowiek, który rozpętał burzę wokół szpitala? W latach 1994-1998 pełnił funkcję zastępcy burmistrza miasta i gminy Olkusz, następnie (do 2001 r.) był wicestarostą powiatu olkuskiego. Został też posłem koalicji SLD-UP na Sejm IV kadencji. W 2005, 2007 i 2011 r. bez powodzenia startował w wyborach parlamentarnych. Obecnie jest powiatowym radnym i przewodniczącym Rady Okręgowej Unii Pracy w Krakowie.

Jasno deklaruje się jako zwolennik publicznych szpitali. Nie uważa się jednak za dogmatyka. Przekonuje, że jeśli ludzie zechcą zakładu niepublicznego, nie będzie się upierał przy publicznym.

Podkreśla, że ustawowym zadaniem powiatu jest ochrona zdrowia mieszkańców. Jeśli jednak powiat zostawia sobie tylko 30 proc. udziałów w szpitalnej spółce, to wyzbywa się nadzoru na tym zadaniem. Tak nie może być.

- A co z zadaniami powiatów i gmin, które w ogóle nie mają szpitali? - pytamy Jana Orkisza.

- Nie o to chodzi. Jeśli ambicją społeczeństwa było wybudowanie szpitala i ludzie kupowali cegiełki, a powiat zainwestował w szpital, to jaki był sens oddawać go spółce, której kapitał założycielski wynosi raptem 50 tys. zł - wywodzi.

- Dlaczego załoga nie dostała propozycji przejęcia szpitala? Dlaczego nie utworzono spółki ze stuprocentowym udziałem powiatu lub wspólnie z gminą Olkusz? - pyta Orkisz.

Chcieliśmy, żeby starosta Jerzy Kwaśniewski odniósł się do tych kwestii, nie znalazł jednak na to czasu.

O zmienności układów
Adam Roślewski, przewodniczący Rady Nadzorczej Grupy Nowy Szpital, która jest większościowym udziałowcem szpitalnej spółki w Olkuszu i prowadzi w sumie 12 szpitali w kilku województwach, był gotowy porozmawiać.

W jego ocenie zamieszanie wokół NZOZ Nowy Szpital w Olkuszu ma podłoże polityczne. - Osoby, które były wcześniej we władzach powiatu i szukały pomysłu na rozwiązanie problemów lecznicy poprzez wsparcie ze strony zewnętrznej firmy operatorskiej, przegrały wybory. Teraz rządzi kto inny - zauważa.

Mówi, że nie obawia się prokuratorskiego śledztwa zainicjowanego przez NIK w sprawie nieprawidłowości podczas przekształcenia w spółkę.

- Podniesiono zarzut dotyczący wysokości płaconego przez nas czynszu i skierowano sprawę do prokuratury. Jesteśmy spokojni, bo naszym zdaniem doszło do nieporozumienia, które wynika z nieznajomości branży. Z tego, że mechanicznie porównuje się ceny rynkowe metra kwadratowego nieruchomości - na przykład sklepu - z obiektami szpitalnymi - wyjaśnia.

- Stawki za czynsz zostały wynegocjowane z powiatem, tak jak i kwoty za wydzierżawienie nam szpitalnego wyposażenia. Płacimy rocznie powiatowi milion zł - dodaje i zauważa, że w przekształconych przez samorządy szpitalach czynsz jest z reguły niższy niż w tym przypadku.

Zwraca też uwagę, że formalnie Grupa Nowy Szpital weszła do olkuskiej lecznicy z początkiem 2010 r., ale już wcześniej pomagała w zarządzaniu placówką, dzięki czemu udało się skorygować pewne sprawy i osiągnąć nadwyżkę, którą Starostwo Powiatowe w Olkuszu mogło przeznaczyć na wypłacenie pracownikom zaległych trzynastek i wyremontowanie oddziału, z którego potem stworzono OIOM.

- Przeciwnicy przekształcenia przechodzą nad tym wszystkim do porządku dziennego i zapominają, że kiedy przejmowaliśmy szpital w 2010 r. kontrakt z NFZ był niższy o 7 proc. od tego, jaki miał nasz poprzednik - SPZOZ w 2009 r. Teraz, dzięki nowym inwestycjom można było zaoferować nowe usługi. W efekcie kontrakt wzrósł do około 50 mln zł - przekonuje Adam Roślewski.

- To samo się nie dzieje, trzeba na to zapracować - podkreśla z naciskiem.

O względnym ograniczaniu wpływów
Krzysztof Bestwina, prezes zarządu NZOZ Nowy Szpital w Olkuszu, ma skalę porównawczą i może ocenić funkcjonowanie menedżera ochrony zdrowia w różnych układach politycznych - przez cztery lata, do lutego 2011 r., był dyrektorem SP ZOZ w Turku. Po tych doświadczeniach jest przekonany, że lepiej jednak być prezesem.

- Samorząd jako organ założycielski szpitala był stroną dla załogi, związków zawodowych, mieszkańców, wreszcie dla dyrektora, który zgłaszał kolejne potrzeby i problemy. Po zmianie właścicielskiej samorządowcy koncentrują się na innych sprawach - podczas posiedzeń rady nadzorczej rozliczają władze spółki z wyników finansowych - wskazuje Bestwina. I nie ukrywa, że - jego zdaniem - przekształcenia ograniczają wpływy polityków.

Tymczasem Orkisz nie składa broni. - Czekamy na wyrok WSA w Krakowie ws. przekształcenia szpitala z wniosku Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, który zaskarżył uchwałę Rady Powiatu. Jeżeli sąd stwierdzi naruszenie prawa, może nastąpić powrót do stanu poprzedniego - podsumowuje.