Po tym jak NFZ ogłosił, że nie ma pieniędzy na nadwykonania, lecznice stanęły przed wyborem: przyjmować pacjentów i brnąć w długi, czy ograniczyć przyjęcia. Toruńskie lecznice wybrały tak jak wiele innych w kraju. Przyjmują tylko pilne przypadki, przekładając planowe zabiegi na przyszły rok. Pojawił się też pomysł, by do finansowej odpowiedzialności pociągnąć ordynatorów.

Nadwykonania w Specjalistycznym Szpitalu Miejskim im. Mikołaja Kopernika w Toruniu sięgają 4,2 mln zł. Dr Andrzej Przybysz, z-ca dyr. ds. lecznictwa, zapewnia, że biorąc pod uwagę 50-milionowy budżet szpitala sytuacja nie jest dramatyczna, niemniej jednak może niepokoić.

Dlatego dyrektor chce w przyszłym roku – który przez NFZ zapowiadany jest jako równie trudny – wprowadzić do umów z ordynatorami zapis o finansowej odpowiedzialności szefów oddziałów za nadwykonania. Rozwiązanie polega na tym, że w przypadku gdyby oddział wykonał świadczenia o 10 proc. ponad limit, ordynatorowi dyrekcja obcięłaby 10 proc. zarobków.

Dyrektor Przybysz zdaje sobie sprawę z paradoksu, w którym lekarzy byłby niejako karany za leczenie, ale jego zdaniem, musi być jakaś motywacja pesonelu do oszczędności. – Poza tym takie rozwiązanie, które wprowadzimy tylko za zgodą samych ordynatorów, pomoże im przekonać do dyscypliny podwładnych – mówi Gazecie Wyborczej Przybysz.

Lech Grzelak, ordynator Oddziału Neurochirurgii Szpitala Miejskiego w Toruniu, na niekonwencjonalny pomysł reaguje ze spokojem. – W nienormalnej sytuacji sięga się po nienormalne rozwiązania. Administratorzy szpitali postawieni są pod ścianą, nic dziwnego, że sięgają po mniej lub bardziej słuszne metody – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Lech Grzelak.  – Obawiam się jednak, że ta finansowa dyscyplina zmieni się w kolejny argument, z powodu którego będzie się odmawiać przyjęć – dodaje.

Jak przyznaje, już teraz ma pacjentów, którzy czekają na zabieg od roku do dwóch lat. – W przyszłym roku pieniędzy na leczenie ma być jeszcze mniej. Co mam mówić pacjentom? Proszę przecierpieć kolejne półtora roku? – pyta neurochirurg.

Andrzej Wiśnicki, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Rydygiera i Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Toruniu, do takich metod uciekać się nie będzie. Tam, aby nie doprowadzać do nadwykonań ograniczanie są przyjęcia na zabiegi planowe.

Nadlimity szpitala wojewódzkiego sięgają 8 mln zł, dziecięcego 4 mln zł – przy budżetach odpowiednio 115 mln zł i 31 mln zł.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH