To nie jest łatwa droga

Patrząc na lecznictwo wyłącznie pod kątem komercyjnym, nie wykluczam, że może dochodzić do sytuacji, kiedy ośrodki wybierają głównie procedury najbardziej rentowne oraz selekcjonują pacjentów wybierając do leczenia najmniej obciążonych - mówi dr Tomasz Ludyga, prezes zarządu EuroMedic Kliniki Specjalistyczne Sp. z o.o. w Katowicach, komentując raport sporządzony przez zespół z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, dotyczący m.in. świadczeń wykonywanych przez prywatne podmioty*.

Publiczny płatnik powinien reagować, jeżeli - na podstawie swojej, rzetelnej analizy struktury świadczeń finansowanych ze środków publicznych -  uzyska miarodajną informację o świadczeniodawcy, który selekcjonuje pacjentów wyłącznie pod kątem opłacalności usług i nie gwarantuje ich komplementarności.

Fundusz może np. niżej wyceniać takie „wyrywkowe” procedury w ośrodku, który nie zapewnia kompleksowego leczenia. Z drugiej strony, ta sama procedura, ale przeprowadzana w placówce pełniącej 24-godzinne dyżury, posiadającej szerokie zaplecze diagnostyczne, mającej możliwości leczenia powikłań, powinna oczywiście być znacząco lepiej wyceniona.

Nieuzasadnione zarzuty

Nie można jednak prywatnym klinikom czynić zarzutu z faktu, iż bardzo dokładnie liczą koszty lub szukają racjonalnych oszczędności, które w żaden sposób nie zagrażają zdrowiu pacjenta. Trzeba twardo stąpać po ziemi, czyli w taki sposób organizować udzielanie świadczeń, aby budżet szpitala się bilansował. Nie mogę sobie pozwolić na nieracjonalne rozbudowanie administracji i zatrudnianie nadmiernej w stosunku do potrzeb liczby lekarzy.

Prywatne i publiczne jednostki są zobowiązane do przestrzegania tych samych przepisów dotyczących wymogów m.in. kadrowych czy sprzętowych, których nieprzestrzeganie skutkuje karami finansowymi, a nawet rozwiązaniem umowy w Funduszem.

W przypadku naszego szpitala zysk nie jest celem samym w sobie, choć oczywiście dobrze mieć finansową „górkę”, pozwalającą na rozwój działalności i inwestycje. Chcemy przede wszystkim tworzyć jak najlepsze warunki do leczenia pacjentów, co nie kłóci się z przestrzeganiem reguł ekonomii i korzystaniem z różnych źródeł przychodów.

Poza kontraktem z NFZ przyjmujemy także pacjentów na zasadach komercyjnych, ponadto mamy możliwości realizowania różnych programów medycznych wspomagających budżet jednostki, organizowania kursów, szkoleń.

Niesprawiedliwe
dla wielu prywatnych podmiotów jest twierdzenie, iż wysokospecjalistyczne procedury to domena wyłącznie dużych publicznych klinik. Jesteśmy jedną z tych niepublicznych placówek, gdzie takie właśnie procedury są wykonywane, m.in. w zakresie kardiologii, kardiochirurgii czy chirurgii naczyniowej. Ponadto mamy oddziały chirurgii ogólnej, kardiologii inwazyjnej, ortopedii i okulistyki. Planujemy też uruchomienie oddziału udarowego.

To nie jest łatwa droga rozwoju działalności i na pewno nie pozwala na tzw. selekcjonowanie pacjentów i wybieranie nieskomplikowanych przypadków. Wręcz przeciwnie. Zarówno kardiochirurgia, jak i chirurgia naczyniowa wiążą się z pewnymi obciążeniami, dotyczącymi możliwości wystąpienia powikłań.

Mimo że nie mamy na razie kontraktu z NFZ w zakresie anestezjologii i intensywnej terapii, to - ze względu na wspomniany profil naszego szpitala - oczywiście prowadzimy taki oddział. Stworzyliśmy więc komplementarny zakres świadczeń dla pacjentów z chorobami naczyniowymi. Dzięki temu jesteśmy w tym obszarze samowystarczalni, a tym samym pacjent ma zagwarantowane bezpieczeństwo.

Kiedy szpital jest bezpieczny

Moim zdaniem duży publiczny szpital w naszym kraju nie zawsze jest równoznaczny ze szpitalem bezpiecznym. Pamiętajmy bowiem o tym, że jednostki publiczne funkcjonują dziś pod finansowym pręgierzem i muszą sięgać nierzadko po drastyczne oszczędności. Działają często w przestarzałych, nieekonomicznych i bardzo kosztownych w utrzymaniu obiektach.

Sam fakt, że szpital jest duży, ma 400-500 i więcej łóżek wcale nie oznacza, że jest bezpieczny i przyjazny pacjentowi. Dzisiaj nie leży się bezczynnie dwa tygodnie przed i dwa tygodni po zabiegu. Obecnie dużą rolę odgrywa odpowiednie przygotowanie pacjenta do pobytu w szpitalu, m.in. poprzez ambulatoryjne konsultowanie i kwalifikację do zabiegu, aby hospitalizacja nie trwała dłużej, niż jest to niezbędne pod względem medycznym. W ten sposób skraca się droga do zabiegu, a łóżka są racjonalnie wykorzystywane.

Uważam więc, że prywatne ośrodki, takie jak nasz, będą coraz częściej oferować złożone oraz unikatowe procedury, na które popytu z różnych powodów nie jest w stanie zaspokoić sektor publiczny.


* W portalu rynekzdrowia.pl opublikowaliśmy 4 czerwca br. fragmenty analizy, dotyczącej m.in. świadczeń wykonywanych przez prywatne podmioty. Raport sporządzony przez zespół z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego nadal wywołuje wiele kontrowersji i dyskusji.

Z niektórymi tezami tego dokumentu (został przygotowany na bazie danych z realizacji świadczeń́ z woj. pomorskiego)  polemizują m.in. prywatni świadczeniodawcy. Przypomnijmy, że z analizy GUMed wynikać m.in., że: jednostki niepubliczne oferują mniejszy zakres świadczeń, przeprowadzają procedury o wyższej marży, często unikają pacjentów, których hospitalizacja byłaby dłuższa, a przypadki powikłane trafiają głównie do placówek publicznych.

Centrala NFZ, odnosząc się do raportu GUMed, opublikowała 24 sierpnia br. na swojej stronie internetowej kompleksową analizę świadczeń szpitalnych w latach 2009-2011 na terenie całej Polski. Stworzenie takiego szerszego opracowania rekomendowali zresztą Funduszowi sami autorzy gdańskiego raportu.

Czytaj:

NFZ odnosi się do raportu GUMed
Niepubliczne szpitale leczą "opłacalnych" pacjentów?

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH