Kliniki leczenia niepłodności przeżywają niespotykany dotąd napór pacjentek. Bezpłodne pary robią wszystko, by wykonać zabieg in vitro zanim ewentualnie wejdzie w życie ustawa Jarosława Gowina. Ich determinacja wynika z przekonania, że jeśli nie uda się teraz, to nie uda się nigdy. Gdy wejdą w życie restrykcyjne przepisy ustawy mogą stracić jakąkolwiek szansę na dziecko.

Informacje o kolejkach potwierdzają lekarze z klinik. W Provicie w Katowicach na wizytę trzeba obecnie czekać nawet dwa miesiące. W ocenie dr Mariusza Kiecki, wspówłaściciela lecznicy, pacjentek jest o około 30 proc. więcej. Identyczna sytuacja panuje w Novomedice w Mysłowicach. Jej kierownik, Piotr Miciński, informuje, że lista wizyt na najbliższy kwartał jest już wypełniona do ostatniego miejsca. Takiego ruchu nie było tu jeszcze nigdy.

Bezpłodne pary nie tylko nie czekają na refundację procedur in vitro, która zresztą, jak zapowiada NFZ, w tym roku nie nastąpi, ale wręcz odwrotnie: wolą wydać pieniądze z własnej kieszeni (koszt jednego zabiegu może wynosić nawet 12 tys. zł), byle tylko zwiększyć szansę na urodzenie dziecka. Regulacje proponowane przez posła Gowina dla wielu par oznaczają bowiem pożegnanie na zawsze z wymarzonym potomstwem - pisze Dziennik.

Skuteczność in vitro w Polsce wynosi obecnie 35-40 proc. Jeśli jednak zostałby wprowadzony zakaz tworzenia zarodków nadliczbowych i zamrażania ich, jak proponuje Jarosław Gowin, mogłaby ona spaść do kilkunastu procent. Tak stało się np. w Niemczech, które kiedyś były w europejskiej czołówce pod względem udanych zapłodnień in vitro - podaje gazeta.

Według prof. Waldemara Kuczyńskiego, przewodniczącego Sekcji Płodności i Niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, od kiedy u naszych zachodnich sąsiadów obowiązuje prawo podobne do propozycji Jarosława Gowina, skuteczność metody wynosi tylko 14 proc.

Podobnie jest we Włoszech od czasu, kiedy w 2004 r. zezwolono na przygotowanie maksymalnie trzech zarodków i zabroniono ich zamrażania. W efekcie około 5 tys. Włoszek chcących poddać się zapłodnieniu in vitro wyjeżdża za granicę, m.in. do Polski.

Eksperci są zdania, że jeśli tzw. ustawa Gowina wejdzie w życie, włoski scenariusz powtórzy się także u nas.

- Wdrożenie tych regulacji będzie miało jeden skutek: rozwój turystyki in vitro - przewiduje w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl prof. Sławomir Wołczyński, kierownik Kliniki Rozrodu i Endokrynologii Ginekologicznej Samodzielnego Publicznego Szpitala Kinicznego w Białymstoku. - Pacjentki, które na stać, będą leczyły się za granicą. Te mniej zamożne nie będą miały nawet takiej szansy.

Co na Jarosław Gowin? Poseł PO podkreśla, że obecnie nie ma żadnych regulacji, więc prawa pacjentek nie są chronione. Dziedzina zapłodnienia in vitro jest w Polsce niczym dzika dżungla. Ponadto konstytucja stwierdza, że życie ludzkie zaczyna się od momentu poczęcia, zarodek powinien być więc traktowany jak istota ludzka, a podstawowym prawem człowieka jest prawo do życia. Trzeba zatem wprowadzić regulacje, które będą chronić zarodki przed możliwością ich celowego niszczenia. Człowiek nie może być traktowany w sposób instrumentalny, a zamrażanie zarodków urąga ludzkiej godności.  Rozwiązanie, które proponuje, ma uratować dzieci. A ich dobro powinno być wartością nadrzędną.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH