Polska telemedycyna, choć niedofinansowana, ma swoje osiągnięcia i plany. Gdyby jeszcze płatnik zechciał wysupłać trochę funduszy na jej rozwój i nie kazał bazować na entuzjazmie i inwencji własnej

Do telemedycyny przekonują się coraz liczniej chirurdzy i kardiolodzy. Konsultacje pomiędzy specjalistami oraz placówkami medycznymi zdarzają się coraz częściej. Dr Wojciech Glinkowski z katedry i Kliniki Ortopedii i Traumatologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego – teleentuzjasta – twierdzi, że są szpitale w niedużych miastach, np. w Kamieniu Pomorskim, gdzie podczas wideokonferencji zbierają się lekarze, by śledzić ich przebieg.  

Orędownikom telemedycyny zależy jednak na tym, by zawędrowała ona do podstawowej opieki zdrowotnej orz do pacjenta. Do wagi telemedycyny w kardiologii i jej znaczenia dla podstawowej opieki zdrowotnej przekonywał doc. Rafał Baranowski z Instytutu Kardiologii im. Prymasa Tysiąclecia Stefana Kardynała Wyszyńskiego, zaangażowany w realizację projektu TeleInterMed.

– Co ósmy opis elektrokardiogramu, wykonanego w oddziale pomocy doraźnej wiąże się z pomyłką diagnostyczną, co skutkuje podejmowaniem nietrafionych procedur terapeutycznych – wylicza doc. Baranowski,  powołując się na amerykańskie badania.

W Polsce można by uniknąć wielu zgonów pacjentów, gdyby były robione badania przesiewowe EKG. Nie stanowiłyby one problemu, gdyby, korzystając z Internetu, do którego mają dostęp prawie wszystkie placówki medyczne, wynik badania trafiał do opisu do ośrodków kardiologicznych. Efektów ekonomicznych takich działań – jak twierdzi doc. Baranowski, nikt w Polsce jeszcze nie policzył, ale w Anglii w jednym z oddziałów tamtejszego NFZ wysłano do opisu do centrum telemedycyny 55 kardiogramów, dzięki czemu uniknięto 9 konsultacji kardiologicznych oraz uniknięto 4 hospitalizacji z powodu podejrzenia zawału serca. Brytyjczycy policzyli, że gdyby w całym kraju zastosowano system telekonsultacji EKG, rocznie zaoszczędziliby ok. 40 mln funtów. Ogromne oszczędności dla systemu finansowania opieki zdrowotnej mogłoby mieć upowszechnienie tele rehabilitacji.

Dr Witold Cieśla z Międzynarodowego Centrum Mowy i Słuchu w Kajetanach twierdzi, że koszt tradycyjnej rehabilitacji w przypadku osób z wadami słuchu w stosunku do domowej telerehabilitacji wynosi jak 14:1, ze względu na eliminację w drugim przypadku wynagrodzenia  specjalistów oraz kosztów dojazdu pacjenta.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH