Szpitale, które przyjmowały powodzian mają kłopoty finansowe. Wojewódzki Szpital im. Zofii z Zamoyskich Tarnowskiej w Tarnobrzegu, który leczył powodzian od połowy maja, stoi na skraju zapaści finansowej.
– Wykonywaliśmy nie tylko zadania, które wynikają z naszego statutu, ale także te nałożone nam przez sztab kryzysowy. Niektórzy dostawcy już wstrzymali dostawy – mówi Gazecie Wyborczej Wojciech Wąsik, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Szpitala w Tarnobrzegu.
Wyjaśnia, że szpital wynajmował dodatkowe karetki od firm zewnętrznych, zwiększył obsadę, a personel pracował w godzinach nadliczbowych. Do szpitala trafiali pacjenci z zawałami, zasłabnięciami, bólami brzucha, ze skaleczeniami i stłuczeniami, których doznali w trakcie ewakuacji. U wielu osób stres i przeżycia przyczyniły się do wystąpienia choroby.
Spora część przyjętych, to nie byli pacjenci w stanach zagrożenia życia, czyli takich, za których NFZ zapłaci w ramach nadwykonań.
Dyrektorka podkarpackiego oddziału NFZ Grażyna Hejda tłumaczy, że Fundusz nie dostał dodatkowych pieniędzy z przeznaczeniem dla powodzian. Zapowiada jednak na 10 czerwca spotkanie z dyrektorem szpitala, żeby zorientować, ilu pacjentów przyjęli i jakie koszty ponieśli.
Więcej: Gazeta Wyborcza
Czytaj więcej: Wojciech Wąsik | Wojewódzki Szpital im. Zofii z Zamoyskich Tarnowskiej w Tarnobrzegu | powódź | Grażyna Hejda | zapłata za pomoc medyczną | podkarpacki oddział NFZ | leczenie powodzian
Świdnica: prowizje zróżnicowały zarobki i poróżniły personel
Ciekawe jak było - jest z odszkodowaniami dla rodzin górników z Halemby, dla powodzian itd.