"Zupa? Opłukany słoik po dżemie z kluskami. Wszystko zimne i bez smaku. Ziemniaki - niesłone. Mięso? Klopsik. Zimny. Nie da się zjeść. Na śniadanie dwa kawałki chleba, jajko na twardo, odrobina masła i chyba herbata. Chyba, bo smakuje, jakby z jednej zrobiono dziesięć." To opinie pacjentów o szpitalnych posiłkach, opublikowane w serwisie Gazeta.pl.

Z forum Gazeta.pl: "Wylądowałam w szpitalu. Przez dwa i pół dnia nie zjadłam zupełnie nic, bo jedzenie wyglądało i pachniało tak, że nie miałam odwagi spróbować. Piłam więc tylko wodę niegazowaną..."

Z listu czytelnika: "We wrześniu 2008 roku mój tata trafił do tego szpitala z nowotworem płuc. Jedzenie było okropne. Rano dwa kawałki chleba, niby-masło i jakaś paskudna wędlina. Najgorszy był jednak obiad. Nigdy nie można było stwierdzić, z czego została zrobiona zupa, wszystko oczywiście zimne, a drugie danie zawsze odstraszało swoim wyglądem.”

Wszystko się zgadza. Wystarczy sięgnąć po ostatni raport NIK, która skontrolowała dwanaście szpitali publicznych w sześciu województwach i dodatkowo wysłała ankiety do 125 placówek wylosowanych w całej Polsce - informuje Gazeta Wyborcza.

"W żadnym z kontrolowanych szpitali stan żywienia pacjentów nie był właściwy" - czytamy w podsumowaniu kontroli. "Żywienie nie było adekwatne do potrzeb pacjentów, posiłki nie były równocześnie zdrowe, wystarczające i smaczne". W kontrolowanych posiłkach brakowało warzyw. W połowie sprawdzonych szpitali było za mało nabiału. W co trzeciej placówce chorzy dostawali bardzo tłuste wędliny niskiej jakości. Wszędzie jedzenie było przesolone.

W trzech z kontrolowanych przez NIK szpitali porcje były na granicy normy zalecanej przez Instytut Żywności i Żywienia, czyli na talerzu nie było więcej niż 1900 kilokalorii. Mało, ale bywało mniej. Pacjenci szpitala w Dąbrowie Górniczej dostawali głodowe porcje - 1433 kilokalorie dziennie (66 proc. normy). Nic dziwnego, skoro na każdą kolację były... chleb, masło i herbata.

Smutną prawdę o tym, że pacjenci muszą się dożywiać, potwierdzają kontrolerzy NIK. Jeśli mniej niż połowa chorych deklarowała, że dokupuje jedzenie, szpital dostawał pozytywną ocenę. Ale w co czwartej placówce dożywiało się odpowiednio: 56, 58 i 78 proc. pacjentów...

- Startowałem w przetargu do jednego z łódzkich szpitali - mówi właściciel firmy gastronomicznej. - Proponowałem 13 zł za dzienne wyżywienie pacjenta. Miałbym z tego 3 zł na czysto, ale konkurencja przebiła mnie o parę groszy. Nie sądzę, że na tańszych posiłkach zarobią mniej niż ja. Po prostu zaoszczędzą na wkładzie do kotła.

- Wiem, jak żywią ludzi w szpitalach, bo firmy cateringowe robią u mnie zakupy - mówi właściciel ferm drobiu spod Łodzi. - Zamawiają jajka z kilkudniowym terminem ważności albo wybrakowane - np. za małe. Nigdzie indziej bym ich nie sprzedał.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH