Środa, 30 lipca 2014 

Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia | 25-08-2012 09:44

Szpitalna dieta pacjenta i normy żywieniowe nie idą w parze Choroby wewnętrzne

Chociaż lekarze zgodnie przyznają, że dieta ma istotne znaczeniu w leczeniu chorych, a jej skład często wpływa na ostateczne powodzenie terapii, to w praktyce szpitalnej odżywianie pacjenta rzadko można uznać za spełniające odpowiednie normy żywieniowe. Powód? Szpitale twierdzą, że na dostosowanie menu do potrzeb chorych nie mają pieniędzy. Brak zaś regulacji prawnych, które by mobilizowały lecznice do dbania o jadłospis.

Fot.: PTWP (Andrzej Wawok)

W efekcie, jak wskazują badania, nawet 70% pacjentów opuszczających szpitale jest niedożywionych.

Zdaniem lekarzy, stan odżywienia pacjenta, szczególnie przed planowymi zabiegami operacyjnymi, powinien być oceniany już podczas przyjęcia do szpitala. Ujemny bilans energii, niedobór białka, witamin i składników mineralnych może szybciej u ludzi starszych, niż u młodszych, powodować rozwój niedożywienia i związanych z nim powikłań, a w rezultacie wzrost umieralności.

Ta sfera działalności szpitala pozostaje w praktyce poza wszelką kontrolą. Jak przyznaje portalowi rynekzdrowia.pl Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego kwestie przestrzegania odpowiednich norm żywieniowych w szpitalach nie podlega kontroli sanepidu. - Inspektorzy sanitarni w czasie prowadzonych czynności w lecznicach nie oceniają odżywiania pacjentów, bo brakuje przepisów, które dawałyby podstawę do takich działań - wyjaśnia.

Także NFZ twierdzi, że w tym zakresie nie ma możliwości żadnej kontroli. 

Okazuje się, że normy żywieniowe w szpitalach nie zostały ujęte w żadnych aktach prawnych. Z tego powodu placówki zdrowia nie są zobowiązane do przestrzegania jakichkolwiek ustaleń w tym zakresie.

Normy są...

Pewien umowny standard, do którego mogą odnosić się dietetycy, określający wielkość i wartość odżywczą porcji szpitalnego posiłku, wyznaczają normy ustalone przez Instytut Żywności i Żywienia opublikowane w 2001 r. w opracowaniu "Podstawy naukowe żywienia w szpitalach".

Normy te uwzględniają różnice płci i wieku pacjentów. Dietetycy z IŻiŻ zawarli w nim np. zalecenie dotyczące ilości wypijanego mleka czy zjadanych ryb. Hospitalizowany mężczyzna w wieku 26-60 lat, zgodnie z tym, co napisali specjaliści z dziedziny żywienia, aby zaspokoić dzienne zapotrzebowanie organizmu na wapń i białko, ma m.in. wypić prawie dwie szklanki mleka lub napojów mlecznych, zjeść 50 gramów sera twarogowego, 15 g sera podpuszczkowego i 20 g ryby.

Są to oczywiście pewne dane uśrednione. Nie oznaczają np., że w codziennym posiłku podawanym pacjentom ma znaleźć się ryba; ale w jadłospisie układanym na tydzień - już tak.

Dzienna szpitalna racja pokarmowa zalecana dla hospitalizowanego mężczyzny w wieku 26-60 pozostającego na diecie podstawowej to 2360 kilokalorii, kobiety w tym wieku powinny zjeść pożywienie o wartości energetycznej 1860 kilokalorii.

Powyższa monografia została rozesłano do 748 szpitali w kraju. Dodatkowo do jej egzemplarza dołączano komputerowy program "Dietetyk", pozwalający na prowadzenie szybkich przeliczeń przy układaniu szpitalnych jadłospisów.

Kiedy po latach IŻŻ rozesłał ankiety z pytaniem o przydatność i wykorzystanie zaleceń zawartych w monografii. Ankiety odesłało tylko 15 szpitali. Większość szpitali praktycznie nie była zainteresowana jakąkolwiek współpracą z Instytutem w zakresie diety stosowanej w lecznicy.

Obiad we własnym zakresie

Takie trzy posiłki w szpitalu to wcale nie standard. Jak informował ostatnio portal wCzestochowie.pl, NZOZ Szpital im. R. Weigla w Blachowni (to szpital powiatu częstochowskiego) oferuje swoim pacjentom jedynie śniadanie składające się z trzech kromek pieczywa z masłem oraz obiad w postaci zupy. Pozostałe posiłki pacjent może jedynie zakupić. 

- Nie mamy możliwości, by sprawdzić, czy posiłki są prawidłowe - mówił portalowi wCzestochowie Marcin Pakulski, po. dyrektora śląskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. - To zresztą, czy jedzenie jest dobre czy nie, to sprawa obiektywna. Nie ważna jest ilość, a wartość kaloryczna posiłków i ich jakość, a te powinny być dostosowane do schorzenia chorego. Nie nam jest jednak to oceniać, to sprawa dietetyka - tłumaczył dyrektor Pakulski.

Sprawdziliśmy jak wygląda odżywianie pacjenta w praktyce. Jak informuje portal rynekzdrowia.pl Kamila Wiecińska, rzecznik prasowy Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 im. dr. J. Biziela w Bydgoszczy, tamtejsza dieta opiera się o trzy posiłki. Jak zatem tam wygląda przykładowe menu?

Śniadanie - pieczywo mieszane, masło, serek fromage, kakao; obiad - zupa pieczarkowa, gołąbki w sosie pomidorowym, ziemniaki z zieleniną; obiad w wersji dla osób na diecie lekkostrawnej - zupa pieczarkowa, pulpety gotowane w sosie pomidorowym, ziemniaki, surówka z selera i jabłek z rodzynkami; kolacja - pieczywo mieszane, masło, salceson drobiowy, musztarda, herbata.

Są i takie placówki jak Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Gromkowskiego we Wrocławiu, gdzie działa tzw. system tacowy. Do chorego jedzenie trafia w specjalnym opakowaniu, które utrzymuje ciepło, ale i chroni potrawy przed kurzem i bakteriami. Jednak takie podejście żywienia chorych to raczej odstępstwo od "normy", jaka panuje w naszych placówkach zdrowia.

Stawka żywieniowa w lecznicach średnio wynosi ok. 5-8 zł Dlatego dyrektorzy lecznic podkreślają, że w ramach takich środków frykasów spodziewać się nie można. Przy obecnych problemach finansowych szpitali muszą w pierwszej kolejności zapewnić chorym leki. Szukanie oszczędności często wymuszają cięcia właśnie w jadłospisie. A rzeczywistość jest taka, że kogo nie wesprze rodzina, ten musi być w szpitalu na ostrej diecie.

Komu potrzebny dietetyk?

Lekarze z Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego i Dojelitowego przepytali kilka tysięcy polskich pacjentów, czy smakuje im szpitalne menu i czy w trakcie hospitalizacji stracili na wadze. Wyniki są niepokojące. Co trzeci pacjent, który trafia do szpitala, jest niedożywiony. Co dziesiąty znacznie traci na wadze podczas hospitalizacji.

Tymczasem w kraju coraz mniej ośrodków leczenia zarówno dorosłych jak i dzieci dostrzega potrzebę włączenia dietetyka do procesu leczenia pacjenta. Dr Danuta Gajewska, prezes Polskiego Towarzystwa Dietetyki, prezentowała na naszych łamach opinię, że porada dietetyczna powinna być świadczeniem gwarantowanym, refundowanym przez NFZ. Aktualnie nie jest, więc dla wielu szpitali zwolnienie dietetyka, to najprostszy sposób na obniżenie kosztów bloku żywieniowego w lecznicy.

- Dietetyk powinien być członkiem zespołu terapeutycznego i aktywnie uczestniczyć w konsultacjach dotyczących procesu leczenia pacjentów. Powinien prowadzić pacjenta, tak jak prowadzi go lekarz. W niektórych chorobach, np. w celiakii, właściwe żywienie jest jedyną metodą leczenia - mówiła nam.

Jeden specjalista ds. żywienia powinien przypadać na 30-40 hospitalizowanych. Tymczasem ze spełnieniem tej normy problem ma większość szpitali w kraju.

Zespoły żywieniowe - mają być

 Jak informował nas dr Stanisław Kłęk, prezes Polskiego Towarzystwa Żywienia Poza i Dojelitowego, z raportu przygotowanego przez PTŻPiD wynika, że ok. 30 proc. pacjentów trafiających do polskich szpitali już jest niedożywionych. To skutek wyniszczenia chorobą lub niewłaściwej diety. Ponad 70 proc. z nich z objawami niedożywienia wypisywanych jest do domów.

Dlatego specjaliści z PTŻPiD postulują o wprowadzenie obowiązkowych bilansów odżywienia przy przyjęciu i wypisie ze szpitala.

- To byłoby najlepsze rozwiązanie systemowe. Tak jak prowadzona jest karta z historią choroby, powinien być monitorowany stan odżywienia pacjenta - apelował dr Stanisław Kłęk, prezes PTŻPiD. W jego opinii, obecna sytuacja to także wynik przekonania, że w codziennej praktyce lekarskiej jest dużo ważniejszych spraw niż żywienie.

Jest szansa, że wkrótce coś w tej kwestii zmieni się, a to na mocy uregulowań związanych z dostosowaniem standardów leczniczych do obowiązujących w Europie

Od 2013 r. w każdym szpitalu mają funkcjonować zespoły żywieniowe, które ustalałyby, na jakiej diecie powinien być każdy chory. Zespoły składałyby się z dietetyka, lekarza, farmaceuty i pielęgniarki. Na razie resort zdrowia wprowadził obowiązek oceny stanu odżywienia pacjentów przebywających w szpitalach, zakładach długoterminowej opieki zdrowotnej, domach opieki społecznejo oraz u osób zagrożonych niedożywieniem.

  • nefrologia na przykład...
    fajnie, nie ma co. Na nefrologii pacjent dostaje zupę tak słoną, że usta wykręca (żeby nie było, z wrażenia spróbowałam! szpital kliniczny w W-wie), mówimy o pacjencie z zespołem nerczycowym i nadciśnieniem tętniczym....
    Pediatria - dziecko 12 m-cy, no to dajemy pół diety normalnej. Alergik? What's the problem? kotlecik panierowany w jaju (!!!!) i bułce tartej (no dobra, gluten obecnie zalecają wprowadzać wcześniej niż kilka lat temu) oraz surówka z majonezem. Protest rodzica? To niech sobie pani kupi słoiczek. - A słoiczek ze szpitalnych zasobów? W końcu dziecko leży w szpitalu, NFZ za dietkę płaci, rodzic składki płaci, tak? - NIE MA :) Wizyta u dietetyka w tym samym szpitalu - rodzice otrzymują dłuuuuugą listę zakazów dostosowanych do schorzenia dziecka. Prezentują listę na oddziale - A to niech sobie państwo przestrzegają.... . Na zdrowie.

    ~tlumacz.medyczny, 2012-08-29

  • Dietetyk jest i...
    No i co z tego, skoro mam wrażenie, że na temat diety odpowiedniej dla mojego chorego na Crohna dziecka wiem o wiele więcej, niż on? Sytuacja staje się tragiczna w przypadku niemożności przyjmowania pokarmów drogą dojelitową, bo rzadko który szpital stosuje żywienie pozajelitowe, a w tych szpitalach, które je stosują popełniane są kardynalne błędy. Osobiście 2 razy zabroniłam podania mojemu dziecku do żyły obwodowej preparatu, który powinien być podawany TYLKO do wkłucia centralnego. Niewiedza personelu szpitalnego w zakresie żywienia parenteralnego jest porażająca.

    ~matka, 2012-08-28

  • Jestem na tak
    Moim zdaniem propozycja jeden dietetyk na 30-40 pacjentów jest bardzo sensowna. Niestety większość lekarzy nie ma zielonego pojęcia o diecie. Zwróciłabym szczególną uwagę na onkologię - dlaczego na takich oddziałach nie ma w tej chwili dietetyków? Przecież ktoś musi nie tylko dbać o dietę w szpitalu ale także edukować rodzinę, jak zachowywać się po powrocie do domu!

    ~ja005, 2012-08-28

DODAJ KOMENTARZ

SUBSKRYBUJ WIADOMOŚCI RYNKU ZDROWIA

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl
prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Rynek Zdrowia: polub nas na Facebooku


Rynek Zdrowia: dołącz do nas na Google+


Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze


RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

NAPISZ DO NAS

Polscy pacjenci z POChP mają utrudniony dostęp do nowoczesnego leczenia

Największy paradoks polityki lekowej w chorobach płuc polega na tym, że pacjenci, którzy chorują na POChP o umiarkowanym lub lekkim stopniu ciężkości, a nie na najcięższą postać tej choroby, nie mogą otrzymać leków za opłatą ryczałtową - mówi prof. Adam Antczak, kierownik Kliniki Pulmonologii Ogólnej i Onkologicznej I Katedry Chorób Wewnętrznych UM w Łodzi. - To tacy pacjenci mieliby największy zysk ze stosowania nowoczesnych leków.

POLECAMY W SERWISACH