Dyrektorzy szpitali protestują: szpital to nie "wytrzeźwiałka", noclegownia, albo darmowa łaźnia. Pomożemy chorym i jednocześnie nietrzeźwym. Ale szpital nie jest od opiekowania się wyłącznie nietrzeźwymi. Od tego są izby wytrzeźwień!

Szpitale swoje, policja swoje. Policja przejmuje pijaczka i transportuje go do szpitala. Na wszelki wypadek.

Pijani, zatrzymywani przez pomorską policję, traktują często szpital jak darmową noclegownię, jadłodajnię, łaźnię, a nawet garderobę - skarżą się lekarze i pielęgniarki. Tak jest m.in. w wejherowskim szpitalu. Placówka uchodzi za przyjazną dla pijanych m.in. w środowisku bezdomnych, bo nikomu nie odmówiono tu pomocy. Podobnie jest w Chojnicach czy Tczewie.

– Nie mamy dla nich w szpitalu osobnego pomieszczenia – skarży się Barbara Dittmann, oddziałowa z Tczewskiego Centrum Zdrowia.

W Tczewie... nie ma izby wytrzeźwień. W Chojnicach również (najbliższa jest w Gdańsku) więc do tutejszego Szpitala Specjalistycznego średnio co kilka dni policja dowozi pijaczka. Cóż, w komendzie na tzw. dołku są raptem trzy miejsca. Myślano o tym, by stworzyć swego rodzaju powiatową izbę wytrzeźwień, ale jak przyszło do określenia, kto i ile będzie na nią łożył, to inicjatywa odłożona została ad acta.

Jedni chcą otwierać izby, inni je zamykają. Poznań, po tym jak w marcu tego roku oparami toksycznych środków otruła się bezdomna wzięta na izbę, stwierdził, że nie ma sensu dotować działalności izby pieniądzem podatników. Radom skasował izbę w 2001 r. i pijanymi zajmują się albo policja, albo medycy (ze wskazaniem na tych ostatnich).

W stolicy – jak swego czasu donosiło „Życie Warszawy” pijaków nie chce ani policja, ani szpitale, a utrzymanie izby kosztuje podatnika prawie 8 mln zł rocznie.

– Umieszczenie człowieka w takim miejscu to łamanie prawa człowieka – uważa Sławomir Cybulski z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. –Nie dość, że zostanie pozbawiony wolności, to jeszcze będzie musiał za to zapłacić. Lepiej by było, gdyby takie osoby trafiały do domów lub szpitali.

Nie wiadomo, jak do praw człowieka ma się to, że w szczecińskim Szpitalu Dziecięcym staną łóżka toksykologiczne dla małoletnich nietrzeźwych. De facto powstaje tam dziecięca (młodzieżowa)... izba wytrzeźwień. Powstanie wymusiło życie: w zeszłym roku do szpitala trafiło około 150 nietrzeźwych dzieci, z czego 15 wymagało hospitalizacji. Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych podaje, że do picia alkoholu przyznaje się ponad 92 proc. uczniów III klas gimnazjalnych i ponad 96 proc. uczniów II klas szkół średnich.

Czy więc szpitale mają zastępować izby wytrzeźwień, tam, gdzie ich nie ma, czy też nie? To pozostaje kwestią otwartą. Wiadomo z pewnością, że jeśli szpital przyjmuje nieubezpieczonego pijaka, by w jego murach wytrzeźwiał, to NFZ za to nie zapłaci ani grosza...

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH