Po 1 stycznia mogą zostać wstrzymane planowe przyjęcia pacjentów oraz operacje w większości z 26 miejskich i powiatowych szpitali w województwie łódzkim.

Ani jeden z 26 gminnych i powiatowych szpitali zrzeszonych w Stowarzyszeniu Szpitali Powiatowych i Miejskich nie podpisał do wczoraj przyszłorocznego kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Dyrektorzy placówek medycznych mówią: Fundusz zaproponował nam tak niskie stawki, że nie jesteśmy w stanie funkcjonować.

- Czujemy się postawieni pod ścianą. Pacjenci pytają, co będzie po Nowym Roku. Nie chcemy podsycać ich strachu, ale nie możemy ich w nieskończoność zwodzić - mówi Bożena Łaz, dyrektor szpitala w Wieluniu i przewodnicząca Zrzeszenia Szpitali Powiatowych i Miejskich w woj. łódzkim.

Dyrektorzy szpitali rozumieją rozgoryczenie pacjentów, ale upierają się, że jeśli NFZ nie zapłaci więcej za leczenie, będą musieli wprowadzić oszczędnościowe rozwiązania.

- Kontrakty z NFZ pozwalają pokryć aż 90 procent wydatków. Niestety, 51 złotych za punkt sprawia, że będziemy się zadłużać bardziej niż dotychczas - mówi Jerzy Szmit, p.o. dyrektora szpitala w Łasku. Co zrobi, jeśli nie podpisze kontraktu, na razie nie zdradza. Dyrektor nie wyklucza jednak, że mogą zostać wstrzymane niektóre zabiegi, wydłużą się kolejki oczekujących na przykład na rehabilitację. Tymczasem już dziś trzeba na nią czekać 2 miesiące.

O wstrzymaniu przyjęć pacjentów mówią też inni.

- Gdyby nie doszło do podpisania kontraktu, szpital Jonschera będzie przyjmował tylko ludzi w stanie zagrożenia życia. Planowych przyjęć nie będzie - zapowiada Marcin Ubysz, rzecznik prasowy Miejskiego Szpitala im. dr. Karola Jonschera w Łodzi.

Co na to Paweł Paczkowski, dyrektor łódzkiego NFZ?

- Kwestia niepodpisania kontraktów jest dla nas problemem tak samo, jak dla szpitali. Naszym celem jest zabezpieczenie świadczeń medycznych. Dyrektorzy podnoszą krzyk, że muszą mieć 56, a nawet 63 złote za punkt, zapominają, że nie ma w tym roku świadczenia, na które nie podnieślibyśmy ceny. W tym roku podnieśliśmy rentowność szpitali o 30 procent - przekonuje. - NFZ uzależniony jest od sytuacji finansowej w kraju i składki płaconej przez pacjentów. Możemy rozmawiać z dyrektorami szpitali, ale cena 51 zł jest dla nas ostateczna.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH