Około 50 pielęgniarek i położnych z Suwałk odbiera właśnie wypowiedzenia. Dyrektor zwalnia je w ramach restrukturyzacji szpitala. Za tydzień mają rozpocząć się procesy w sądzie pracy, bo same zainteresowane twierdzą, że zwolnienia są bezzasadne.

Jeszcze na początku maja konta bankowe Szpitala Wojewódzkiego świeciły pustkami, a dług urósł do ok. 30 mln zł. Wierzyciele i komornicy walili do drzwi, o większe pieniądze walczył też od miesięcy biały personel. Tylko dzięki ośmiomilionowej pożyczce, przyznanej przez zarząd województwa, udało się utrzymać płynność finansową.

Już w czerwcu dyrektor szpitala wojewódzkiego w Suwałkach Grzegorz Gałązka zapowiadał zwolnienia obejmujące 82 osoby. W tej chwili dostają wypowiedzenia, a wśród nich jest około 50 z prawie 440 pielęgniarek i położnych. Zdaniem dyrekcji zwolnienia są niezbędne, ale pielęgniarki obawiają się, że zabraknie rąk do pracy.

- Nie było porozumienia w sprawie tak zwanej restrukturyzacji, bo dyrektor nie stworzył jej pełnego programu z wyliczeniem wszystkich kosztów. Wydał natomiast regulamin zwolnień grupowych i stworzył listę osób. Dostałam nazwiska tych osób, które należą do związków zawodowych. Chodzi o 30 pielęgniarek i jedną położną - relacjonuje Wiesława Giczewska, szefowa związków zawodowych pielęgniarek i położnych suwalskiej placówki. - Uważamy, że zwolnienia są bezzasadne, choć od 26 lat słyszę, że powinny być przeprowadzone z powodów ekonomicznych. Wchodzimy w okres jesienny, w tym czasie personel bierze urlopy opiekuńcze na chore dzieci, część osób odchodzi z pracy lub na emeryturę i mogą pojawić się braki - ostrzega.

Dyrekcja niczego się nie obawia.

- Decyzje o zwolnieniach zostały podjęte po gruntownej analizie. Nie ma też zagrożenia, że pacjenci zostaną bez opieki - twierdzi Grzegorz Gałązka. - Świadczą o tym wyniki kontroli konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie pielęgniarstwa.

Jednocześnie ważą się losy szpitalnego oddziału ratunkowego przy suwalskim szpitalu. Po pierwszych rozmowach z Narodowym Funduszem Zdrowia dyrektor Gałązka nie podpisał kontraktu na jego działanie.

- Poprzednio proponowana stawka na funkcjonowanie oddziału była za niska. Mamy nadzieję, że uda nam się wywalczyć stawkę, która pokryje koszty działania SOR-u, bo nie możemy dopłacać do jego pracy - mówi dyrektor.

Dyrektor przygotowuje też specyfikację, dzięki której szpital może otrzymać pieniądze z rządowego programu "Wzmocnienie bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli". Znalazł się bowiem na liście 208 szpitali, które mogłyby dostać dofinansowanie jeszcze w tym roku. Średnio na jeden szpital ma przypadać 700 tys. zł, choć każdy dostanie nieco inną stawkę.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH