Szpital w Pszczynie ponownie pod lupą NFZ: operator oszczędza, pacjenci w niebezpieczeństwie?

Personel NZOZ Szpitala w Pszczynie, placówki dzierżawionej od powiatu pszczyńskiego przez spółkę Centrum Dializa, alarmuje, że oszczędności czynione w lecznicy przez operatora zagrażają bezpieczeństwu pacjentów. Starosta podkreśla, że ma "związane ręce", a przyglądanie się działalności szpitala leży obecnie po stronie NFZ. Fundusz po raz kolejny wziął właśnie pod lupę placówkę w Pszczynie. Kontrola trwa.

Pracownicy nie chcą się wypowiadać o sytuacji w pszczyńskim szpitalu. Chyba, że anonimowo.  A wówczas nie ukrywają, że obawiają się nie tylko o pracę, ale także o bezpieczeństwo pacjentów.

- Swego czasu czynnych było dziewięć pięter lecznicy - dzisiaj cztery są zamknięte. Oddziały stłoczono na mniejszej powierzchni: obecnie chirurgia z ortopedią działają na jednej kondygnacji. Zakład pielęgnacyjno-opiekuńczy liczący 42 łóżka został bez lekarza, a na dyżurze pracują tu tylko dwie pielęgniarki, co przy obłożnie chorych pacjentach trudno uznać za wystarczającą liczbę. Wszędzie wprowadzono ograniczenia kadrowe, a obsadę zredukowano do minimum. Boimy się tu pracować - mówi nam jedna z pielęgniarek.

W ramach oszczędności połączono też dwa oddziały internistyczne. Pacjenci leżą na korytarzach, bo jeden oddział jest za mały w stosunku do potrzeb.

- Wiadomo: dzisiaj postawą działania jest ekonomia i zysk, ale mimo to pacjenci powinni przebywać w salach, nie na korytarzu. Trudno nam to zaakceptować - dodają pielęgniarki.

Co na to NFZ? Na razie nie wiadomo: od poniedziałku (29 lipca) w pszczyńskim szpitalu rozpoczęła się kolejna kontrola prowadzona przez Śląski Oddział Wojewódzki Funduszu. 

Starostwo nie jest stroną
Umowa dzierżawy pszczyńskiej placówki podpisana we wrześniu 2010 r. obejmuje okres 20 lat. Jej konstrukcja pozostawia operatorowi szpitala dużą swobodę działania. Samorząd powiatowy niewiele ma już do powiedzenia w sprawach związanych z działalnością lecznicy. Przekonał się o tym Paweł Sadza, starosta pszczyński, który po kontroli przeprowadzonej w szpitalu przez NFZ w 2012 r. próbował zapoznać się z jej wynikami. Dwukrotnie otrzymał z Funduszu odpowiedź odmowną. NFZ argumentował, że starostwo nie jest stroną w sprawie.

- Dopiero po trzecim wystąpieniu do płatnika udało nam się w końcu uzyskać w czerwcu br. dostęp do wyników kontroli. Porównałem je do czasów, kiedy szpital był jeszcze publiczny i okazało się, że wielkiej różnicy nie ma. Wówczas także brakowało paszportów technicznych niektórych urządzeń. Uwagi NFZ sprowadzały się generalnie do potrzeby odnowienia klatki schodowej i poprawienia stanu węzłów sanitarnych - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Paweł Sadza.

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH