Szpital to także firma, ale czy... handlowa?

W jednych szpitalach absolutne minimum: bufet, kiosk i apteka. W innych obrazki rodem z bazarów: rozkładane stoły, a na nich majtki, biustonosze, skarpety, spódnice i sweterki...

Dyrektorzy tłumaczą się, że na punkty handlowe z prawdziwego zdarzenia nie mają miejsca. To po pierwsze. I po drugie: towar na straganach nie jest przypadkowy, bo dobrany z myślą o pacjentach i personelu. Inni nie owijają w bawełnę: pieniądze od najemców ratują szpitalny budżet i liczy się każda złotówka...

Handel kwitnie m.in. w Wojewódzkim Szpitalu  Zespolonym w Płocku. Co jakiś czas ktoś protestuje, że przez korytarze lecznicy trzeba się przedzierać, jak przez targowisko. Dyrektor Stanisław Kwiatkowski wyjaśnia wówczas, że rzeczy sprzedawane na stoiskach są „przyjazne pacjentowi” oraz że jednym z najemców jest firma sprzedająca odzież ochronną dla lekarzy i pielęgniarek, co ułatwia zakupy personelowi. Ponadto wynajem powierzchni to zarobek dla szpitala. Za 6 m kw. powierzchni handlowcy płacą sto kilkadziesiąt złotych dziennie. Podkreśla też, że w starym układzie budowlanym szpitala nie ma miejsca na sklepy. Obiecuje, że sytuacja zmieni się, gdy do użytku zostanie oddany nowy pawilon lecznicy.

– Za dwa-trzy miesiące budynek będzie gotowy. Znajdzie się w nim miejsce na sześć boksów przeznaczonych na działalność handlową i usługową. Na ich wynajem zostanie ogłoszony przetarg. Stragany znikną z korytarzy, ale być może nie z szpitala. Myślimy o przeniesieniu ich do wyremontowanych piwnic. To na razie bardzo wstępny pomysł – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Stanisław Kwiatkowski.

Dyrektor uważa, że szpital powinien korzystać z możliwości zarobkowania. Z tym akurat  zarządzana przez niego placówka, radzi sobie całkiem nieźle. Jak podaje, dochód lecznicy z działalności niemedycznej to około 2 mln zł rocznie. Ta pokaźna suma to głównie zasługa wpływów za wynajem powierzchni na anteny czterech operatorów komórkowych, ale nie tylko.

Najlepiej zarabiać na leczeniu, ale...
Jan Czeczot, dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego im. W. Orłowskiego w Warszawie wspomina, że gdy po objęciu stanowiska dyrektora ds. administracyjno-gospodarczych w Instytucie Kardiologii w Aninie zlikwidował wspomniane stragany, zwrócono mu uwagę, że pozbawił szpital dodatkowego źródła przychodów.

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH