Szpital przeżył, leczenie trwa

Regularnie jeżdżę do kluczowych wierzycieli naszego szpitala. Tak, ja jeżdżę, a nie zapraszam ich do siebie, bo to ja jestem dłużnikiem - mówi w wywiadzie dla miesięcznika Rynek Zdrowia - którego fragment publikujemy - Piotr Nowicki, dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego Nr 1 we Wrocławiu*. - Ogarnięcie wszelkich zaszłości finansowych było jednym z elementów bilansu otwarcia, jaki musiałem dokonać.

Rynek Zdrowia: - Zgodził się pan przejąć zarządzanie szpitalem z ogromnym długiem, którego zobowiązania wymagalne należały do najwyższych w kraju. Długo się pan zastanawiał?

Piotr Nowicki: - Rzeczywiście, szpital jest zadłużony praktycznie od początku istnienia. Kiedy przed 10 laty uczelnia przejmowała placówkę, jej zobowiązania sięgały 70 mln zł. Zaległości narastały. W 2006 r. wynosiły już 100 mln zł. Owszem, potem przyszły lepsze lata, do 2010 r. mocno rosły przychody - za 2010 opiewały na 220 mln zł (podczas gdy siedem lat wcześniej - 60 mln zł), tyle że koszty wzrastały równie dynamicznie, a nawet szybciej.

Od 2009 r. zadłużenie rosło, a lecznica co roku notowała ujemny wynik finansowy. Obecnie zobowiązania wynoszą 138 mln zł, z czego wymagalne to 81 mln zł. Największe załamanie nastąpiło w 2011 r., w którym strata sięgnęła aż 32 mln zł. To był katastrofalny wynik. W takiej właśnie sytuacji, w marcu ubiegłego roku, rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu zaproponował mi objęcie stanowiska dyrektora.

Na decyzję miałem pięć minut i podjąłem bez wahania wyzwanie. Ktoś musiał to zrobić, a ja wierzyłem, że się da to zrobić. Właśnie wchodziła w życie ustawa o działalności leczniczej, mówiąca o konieczności pokrycia przez organ prowadzący ujemnego wyniku finansowego. Wspomniana gigantyczna wręcz strata poważnie zagrażała istnieniu szpitala, a przed uczelnią pojawiło się widmo przejęcia 140-milionowego zadłużenia wraz poważnymi kosztami jego obsługi i możliwością nawet likwidacji Uczelni.

Rektor zdecydował: szpital trzeba ratować, a nowy dyrektor ma szybko wdrożyć skuteczny program restrukturyzacji, czyli prowadzący do drastycznego zmniejszenia straty. Propozycję przyjąłem i następnego dnia przystąpiłem do pracy, ratowania szpitala.

- Pierwsze wrażenia?
- Zaniepokoił mnie fakt, że już za pierwsze trzy miesiące 2012 r. strata wynosiła 8 mln zł. Zanosiło się więc na powtórkę fatalnego wyniku z poprzedniego roku. Wniosek był prosty i smutny: szpital nie dostosował się do nowej rzeczywistości. Przychody wyraźnie spadły, tymczasem koszty pozostawały cały czas na niezmiennie wysokim poziomie.

Kolejny problem stanowiły „niepoukładane" relacje z licznymi wierzycielami, którzy mieli prawo być i byli wściekli na szpital, który z jednej strony zalegał im z płatnościami, a z drugiej nie podejmował rozmów pozwalających na myśleć o ugodach.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH