Czy szpitale kliniczne, których zadaniem jest nie tylko leczenie, ale także edukacja, mogą działać w formule spółki prawa handlowego? Autorzy zawetowanej przez prezydenta ustawy o ZOZ-ach uważają, że nawet powinny. Są przecież częścią systemu ochrony zdrowia, a przy tym zadłużają się tak samo, jak pozostałe lecznice.

Co na to sami zainteresowani, tj. władze uczelni medycznych i dyrektorzy placówek klinicznych?

Prof. Grzegorz Oszkinis, prorektor ds. klinicznych i szkolenia podyplomowego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu uważa, że komercjalizacja jest słusznym rozwiązaniem, jednocześnie zwraca uwagę na liczne ograniczenia i znaki zapytania, pojawiające się w dyskusjach o przekształceniu placówek klinicznych.

- Mamy w Polsce około 45 szpitali klinicznych, które stanowią niewielką grupę na tle pozostałych lecznic – zauważa prof. Grzegorz Oszkinis, prorektor ds. klinicznych i szkolenia podyplomowego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. – Placówki kliniczne mają nie tylko zupełnie inne budżety – nie 20- ani 30-milionowe, ale oscylujące zazwyczaj w granicach 150-170 mln zł. Wyróżnia je także to, że mają inne problemy, niż małe szpitale.

Choć prof. Grzegorz Oszkinis jest zdania, że komercjalizacja jest słusznym rozwiązaniem, jednocześnie zwraca uwagę na liczne ograniczenia i znaki zapytania, pojawiające się w dyskusjach o przekształceniu placówek klinicznych.

- Jak rozwiązać problem szpitali działających na obcej bazie, skoro w tej sytuacji nie można stworzyć spółki? – pyta prorektor poznańskiego UM. – Jak w warunkach komercjalizacji szpitale kliniczne mają realizować swój cel działania, jakim jest edukacja przeddypolomowa, bez znaczącego wzrostu finansowania tego zakresu? Na razie realia są takie: finansowanie działań edukacyjnych pozostających w gestii resortu zdrowia zwiększyło się o 0,9 proc., podczas gdy ministerstwo edukacji podniosło je o 30 proc.

Równą miarką

Kolejnym, nie mniej ważnym zagrożeniem, jest, zdaniem Grzegorza Oszkinisa, brak uznania referencyjności, co oznacza, że płatnik zrównuje wszystkie podmioty taką samą stawką.  Tymczasem „najtrudniejsi” pacjenci, wymagający długotrwałego i bardzo kosztownego leczenia, trafiają właśnie do szpitali klinicznych. Jeśli dodać do tego sięgające 20 proc. niedoszacowanie procedur pediatrycznych oraz fakt, że placówki kliniczne muszą utrzymywać w swoich strukturach deficytowe oddziały, np. zakaźne, wizja komercjalizacji klinik zaczyna budzić coraz więcej wątpliwości.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH