Decyzja z końca ubiegłego roku, podjęta przez prof. Stanisława Radowickiego, krajowego konsultanta w dziedzinie ginekologii i położnictwa, wprowadzająca do wytycznych dla porodówek obowiązek posiadania sali operacyjnej do wykonywania cesarskich cięć, ucięła dyskusję na temat wyprowadzenia porodów fizjologicznych ze szpitali. Zakończyła także 57-letnie działanie jedynej w kraju izby porodowej w śląskich Lędzinach, która bez sali operacyjnej nie mogła podpisać kontraktu z Funduszem na 2009 r.

Konsultant oskarżył też prowadzące izbę położne o poważne naruszenia standardów medycznych. Te odrzucają zarzuty, twierdząc, że przyczyna jest prozaiczna: lekarze postanowili skreślić Lędziny, bo były za dobre.

- Z informacji, jaką otrzymaliśmy z NFZ wynika, że izba porodowa nie spełniała wymagań aż w 16. punktach - wyjaśnia portalowi rynekzdrowia.pl Wiesław Stambrowski, burmistrz Lędzin. - Nie chodzi tylko o salę operacyjną, ale także o lekarzy, anestezjologów, itd. Spełnienie tych standardów zamieniłoby izbę w szpital, co nie tylko zaburzyłoby charakter tej placówki, ale jest również niemożliwe ze względu na sam budynek, który absolutnie się do tego celu nie nadaje.

Tylko w 2008 r. w Lędzinach przyszło na świat 128 dzieci. Ostatnie w Sylwestra. Mama Anosia (3880 g, 58 cm) który zakończył trwającą ponad pół wieku historię izby, już po raz drugi przyjechała z Katowic, aby odbyć tu poród.

- Przegraliśmy z biurokracją - ocenia burmistrz. - Teraz nie pozostaje nic innego, jak pomyśleć o przeznaczeniu siedziby izby na inny cel. Na pewno obiekt nadal będzie służył ochronie zdrowia. Kobiety z Lędzin będą jednak musiały rodzić w szpitalach w Mysłowicach (15 km) lub w Mikołowie (25 km).

Położnych, które wyspecjalizowały się w porodach domowych, jest ponoć w całym kraju 12 - podaje Tygodnik Powszechny. Pracują wyłącznie w dużych miastach. W porównaniu z połową lat 90. ich liczba stopniała, mimo że prawo daje im możliwość samodzielnej pracy poza szpitalem, a zainteresowanie porodami domowymi rośnie. Na Śląsku z 7 położnych została jedna. Młode położne nie chcą angażować się w trudny zawód, przypominający partyzantkę i narażający je na ciągłe konflikty ze środowiskiem.

Nikt nie prowadzi oficjalnych statystyk porodów pozaszpitalnych. Profesor Stanisław Radowicki ostrożnie szacuje, że w 2008 r. z 360 tys. dzieci, które przyszły na świat, ok. 200 mogło urodzić się w domach.

Położna Irena Chołuj z 45-letnim doświadczeniem i ukończoną Akademią Medyczną, przez 20 lat przyjęła 510 porodów. Została odsunięta od praktyk dla położnych w szpitalu, ze względu na swoje przekonanie, że poród domowy nie jest fanaberią, ale ważnym, świadomymy wyborem.

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH