Dyrektor już wie kto zawinił...
W Szpitalu Czerniakowskim w Warszawie zwolniono dyrektora medycznego i naczelnego lekarza. To efekt śmierci pacjentki, która 4 dni czekała na wynik badania. Na szpitalnym łóżku doznała wylewu kwi do mózgu.
O zmianach personalnych poinformowało 13 listopada Radio Zet, które przytoczyło wypowiedź Mirosława Jeleniewskiego, zastępcy dyrektora Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ na temat spotkania u minister Ewy Kopacz z przedstawicielami lecznicy, NFZ i władz miasta.
Powiedział on, że minister Ewa Kopacz sugerowała, by nie podejmować pochopnych decyzji personalnych. Końcowa konkluzja spotkania była taka, że decyzje mają być podjęte po całkowitym zakończeniu procedury kontrolnej i po zakończeniu postępowania wyjaśniającego prowadzonego przez prokuraturę.
Dyrektor szpitala, który zwolnił zastępców, zachował na razie stanowisko. Podlega on władzom Warszawy. Wcześniej (5 listopada) Ewa Kopacz komentując zdarzenia w Szpitalu Czerniakowskim powiedziała, że dyrekcja szpitala powinna być ukarana, gdyż jej zdaniem doszło do poświadczenia nieprawdy. Zaznaczyła jednak, ze decyzja należy do organu założycielskiego.
– Dyrektora, który nie potrafi zorganizować bezpiecznej pracy, organ założycielski powinien rozliczyć – stwierdziła minister zdrowia.
W Urzędzie Miasta Stołecznego portal rynekzdrowia.pl dowiedział się, że warszawski rausz przeprowadził samodzielne kontrole. Realizowało je biuro polityki zdrowotnej oraz biuro kontroli i audytu.
Oprócz kontroli prowadzanej przez urzędników miejskich i NFZ, mokotowska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie śmierci dwojga pacjentów leczonych w Szpitalu Czerniakowskim. Trafiło też do niej doniesienie od lekarzy, którzy twierdzą, że są zastraszani przez przełożonych.
Czytaj więcej: kontrola | Urząd Miasta Stołecznego Warszawy | Mazowiecki Oddział Wojewódzki NFZ | zaniedbania w opiece medycznej | Szpital Czerniakowski w Warszawie | śledztwo prokatorskie
Białystok: finał akcji na rzecz hospicjum