Narodowy Fundusz Zdrowia chce zapłacić szpitalom w woj. świętokrzyskim tyle samo za niektóre procedury co w minionym roku, a mimo to domaga się zwiększenia liczby wykonywanych zabiegów. - To czarny scenariusz, nie możemy się na to zgodzić - mówią o propozycjach Narodowego Funduszu Zdrowia dyrektorzy świętokrzyskich szpitali. I zapowiadają, że takiego budżetu nie przyjmą. NFZ tłumaczy, że niżej wycenia punkt, bo musi znaleźć w kontraktach pieniądze na podwyżki płac.

Szczegóły kontraktów na przyszły rok dyrektorzy poznali podczas niedawnego spotkania w NFZ-ecie. Okazało się, że w 2009 roku dostaną tyle samo pieniędzy co rok wcześniej, ale będą musieli znacznie zwiększyć liczbę wykonywanych zabiegów.

 - U nas tę dodatkową liczbę zabiegów na ginekologii i noworodkach wyceniono na 2 mln zł. To bardzo dużo. Trudno będzie nam je przeprowadzić, jesteśmy przecież ograniczeni powierzchnią i liczbą personelu - tłumaczy Grażyna Zabielska, dyrektorka Szpitala Kieleckiego. Dla porównania cały budżet szpitala na przyszły rok ma wynosić 23 mln zł.

Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym, który w przyszłym roku ma wykonywać aż o 20 proc. zabiegów więcej. - Jeśli chodzi o mój personel, takie zwiększenie przekracza granice ludzkiej wytrzymałości. Podobnie jest z aparaturą. Nie da się bez przerwy orać i mówić, że jest dobrze - mówił zdenerwowany Jan Gierada, dyrektor szpitala na kieleckim Czarnowie.

Propozycja funduszu jest też nie do przyjęcia dla Świętokrzyskiego Centrum Onkologii.

- Taki kontrakt będzie czarnym scenariuszem. Procedury onkologiczne i tak są zaniżone, teraz wynika z tego, że będziemy mieli jeszcze większe straty - twierdzi Stanisław Góźdź, dyrektor ŚCO.

Dlaczego NFZ tak drastycznie zwiększył liczbę zabiegów? - Wszystko wiąże się z podwyżkami dla personelu medycznego. W 2006 roku Sejm zdecydował, że przez trzy lata będą one wypłacane z budżetu państwa, ale poza kontraktem. W przyszłym te zasady przestają obowiązywać, podwyżki są częścią kontraktu, więc żeby mieć pieniądze na ich wypłacenie, szpital musi zrobić więcej zabiegów - wyjaśnia Grzegorz Furgał z biura komunikacji społecznej NFZ-etu.

Ale na to się nie zanosi. - Trzy lata temu decyzję w tej sprawie podjął Sejm, żeby coś się zmieniło musiałoby teraz też przyjąć stosowną ustawę - tłumaczy Furgał i uspokaja. - Kiedy w lipcu został wprowadzony nowy system rozliczeń z NFZ-etem, wszyscy się go bali. Teraz okazało się, że dzięki niemu szpitale mają kilkanaście procent zysku.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH