Narodowy Fundusz Zdrowia zapowiedział większe pieniądze dla izb przyjęć. Nie mówi jednak, o ile. Na razie fundusz analizuje, ilu i jak kosztownych pacjentów przewinęło się przez izby przyjęć w poszczególnych szpitalach. Ale placówki nie wierzą płatnikowi.

Chętnie zatrudniłyby więcej lekarzy, ale nie mogą, bo NFZ płaci zbyt mały ryczałt za pracę izb i szpitalnych oddziałów ratunkowych (SOR).
Tymczasem tłok pacjentów na tych oddziałach coraz większy. Wydłuża się czas na otrzymanie świadczenia.

SOR to miejsce kosztowne w utrzymaniu.

– Musi mieć odpowiednią liczbę lekarzy, pielęgniarek, ratowników. Tutaj się nie da oszukać, zaoszczędzić na ludziach – tłumaczy Dariusz Kopczyński, wicedyrektor ds. lecznictwa w Miejskim Szpitalu Zespolonym w Częstochowie. – Druga konieczna rzecz to sprzęt, choćby stale dostępny tomograf. Bez badania nim pacjent np. po wypadku, w ogóle nie powinien opuścić SOR-u.

NFZ płaci za działanie SOR-u ryczałt, na ogół w niewystarczającej wysokości. W częstochowskim szpitalu, pokrywa zaledwie połowę realnych potrzeb.

Szpital Wojewódzki w Tychach obliczył, że jego izbie Fundusz płaci tylko za cztery godziny i siedem minut działania, choć izba pracuje przez 24 godziny. Szpital Wojewódzki w Bielsku-Białej próbował szukać sprawiedliwości w sądzie. Przegrał. Sąd uznał bowiem, że skoro placówka podpisała z NFZ-etem kontrakt, to znaczy, że zgodziła się na proponowane przez fundusz stawki. Nie przekonały go argumenty, że niepodpisanie kontraktu oznacza dla szpitala brak jakichkolwiek pieniędzy aż do czasu rozstrzygnięcia procesu.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH