Od soboty (1 listopada) chorzy na serce mieszkańcy Suwałk i okolic będą mieć poważny problem - oddział kardiologii w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Wojewódzkim praktycznie przestanie istnieć. Prawie wszyscy pracujący tam lekarze złożyli wypowiedzenia.

Czy oznacza to ewakuację z oddziału pacjentów potrzebujących specjalistycznego leczenia? Takiego czarnego scenariusza dyrektor szpitala nie wyklucza. Na oddziale zostanie tylko jeden lekarz (i to bez specjalizacji). Pozostałych pięciu złożyło wypowiedzenia (ich termin upływa 31 października). Część na pewno znajdzie zatrudnienie na otwartym w Augustowie oddziale kardiochirurgii inwazyjnej. Ich decyzja jest nieodwołalna. Tam mają lepsze warunki płacowe i możliwości zadbania o pacjenta: aparaturę, programy.

- Decyzję lekarzy postrzegam jako protest przeciwko ograniczaniu możliwości rozwoju kardiologii w Suwałkach. Szansa na uruchomienie u nas kardiologii inwazyjnej, podczas gdy otwiera się ją w miejscowości odległej o 30 km, maleje do zera - nie ukrywa Grzegorz Gałązka, obecny dyrektor szpitala w Suwałkach. - Wynika to z ogólnych zasad, sytuujących jeden ośrodek na 300 tys. mieszkańców.

Od 1 listopada oddział nadal będzie funkcjonował pod nazwą oddział chorób wewnętrznych i kardiologii i nadal ma przyjmować pacjentów. Będzie ich konsultował umówiony już specjalista kardiologii. Natomiast bardziej skomplikowane przypadki trzeba będzie niestety odsyłać. Nie będą też mogły być wykonywane specjalistyczne zabiegi. Jeżeli dyrektor nie postawi kardiologii na nogi, w przyszłym roku najprawdopodobniej straci kontrakt z NFZ.

- Oddział kardiologiczny jest w Suwałkach potrzebny - mówi wojewoda podlaski Maciej Żywno. Uważa, że przydałby się na potrzeby kształcenia kadr, zdobywania szlifów przez młodych lekarzy, zwłaszcza wobec planów uruchomienia na Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku specjalizacji kardiologicznej. Dodaje jednak, że szpital podlega marszałkowi, który jest organem założycielskim.

Jeśli dyrektor szpitala postawi wniosek o zamknięcie oddziału, rada społeczna szpitala go zaakceptuje, a marszałek wyrazi zgodę na likwidację i skieruje taki wniosek do wojewody, to wojewoda musi też się zgodzić. Chyba że marszałek sypnie groszem, dając dyrektorowi argument na ściągnięcie do Suwałk specjalistów.

- To olbrzymia strata. Rzecz, która nie powinna mieć miejsca - nie kryje oburzenia prof. Włodzimierz Musiał, wojewódzki konsultant w dziedzinie kardiologii. - Ucierpią na tym mieszkańcy dużego 70-tys. miasta i okolic, razem 100 tys. osób. Likwidację 40 łóżek na 220, które są w województwie, muszę odbierać też jako osobistą porażkę. Zrobiłbym wszystko, by ten oddział utrzymać. Od początku moja opinia była taka, że to nie do przyjęcia. Zastanawiam się nawet, czy nie powinienem zrezygnować z funkcji konsultanta w przyszłym roku.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH