Przez dwie godziny strajkowały w środę (2 lutego) pielęgniarki i położne ze Szpitala Wojewódzkiego w Suwałkach, domagając się podwyżek płac o 800 zł. Dyrekcja placówki twierdzi, że poważnie zadłużonego szpitala na to nie stać.
Po spotkaniu z przedstawicielkami pielęgniarek i położnych, dyrektor szpitala Grzegorz Gałązka powiedział, że placówka nie ma pieniędzy na podwyżki płac.
– Są one (żądania podwyżek) niemożliwe do zrealizowania – ocenia Gałązka.
Dyrektor poinformował pielęgniarki, że jeśli szpital uzyska dodatkowe pieniądze, to wówczas „siądzie z nimi do rozmów”. Dodał, że średnia pensja pielęgniarki w szpitalu, to 2,7 tys. zł brutto. Według niego, jedyną szansą na wprowadzenie podwyżek byłoby uzyskanie przez szpital pieniędzy z NFZ za nadwykonania. Ale nie podał żadnych szczegółów.
Szpital Wojewódzki w Suwałkach jest jednym z największych w regionie i podlega samorządowi województwa. Cezary Cieślukowski, członek zarządu województwa podlaskiego odpowiedzialny m.in. za ochronę zdrowia, również uważa, że obecna sytuacja finansowa szpitala nie pozwala na podnoszenie wynagrodzeń żadnej grupie pracowników.
– Moim zdaniem płace powinny być uzależnione od wyników finansowych i szpitala, i poszczególnych oddziałów. Nawet przy złej kondycji finansowej szpitala, jeżeli poszczególne oddziały mają dodatnie wyniki czy poprawiają wyniki, to wtedy jest pole do negocjacji ewentualnych nowych regulacji płacowych – powiedział Cieślukowski.
Dodał, że w sytuacji szpitala w Suwałkach trudno znaleźć uzasadnienie dla podwyżki oprócz takiego, że oczekują tego pracownicy: ubiegły rok lecznica zamknęła stratą ok. 10 mln zł.
Cieślukowski dodał, że muszą być poszukiwane oszczędności właściwie we wszystkich dziedzinach działalności szpitala, biorąc pod uwagę, że kontrakt z NFZ również nie jest najkorzystniejszy...
Czytaj więcej: Szpital Wojewódzki w Suwałkach | Grzegorz Gałązka | zarobki pielęgniarek | strajk pielęgniarek i położnych | Cezary Cieślukowski
Gorzów Wlkp.: pracownicy szpitala handlowali danymi zmarłych?