Strajk pielęgniarek w Radomiu: ani zastrzyku optymizmu, ani pieniędzy Sytuacja radomskiego szpitala jest coraz trudniejsza, a do jej uzdrowienia zastrzyk gotówki może nie wystarczyć...

Czwartek (6 sierpnia) był drugim dniem strajku pielęgniarek i położnych w Radomskim Szpitalu Specjalistycznym. Pielęgniarki pozostają w sporze zbiorowym z dyrekcją placówki od stycznia br. Domagają się podwyżek średnio o 600 zł brutto, a także m.in. wprowadzenia taryfikatora, siatki płac oraz norm zatrudnienia.

Strajkujący pracownicy gromadzą się w szpitalnej świetlicy. W środę (5 sierpnia) przed południem przebywało tam około 170 osób. Obecnie, jak podkreśla w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Anna Trzaszczka, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w szpitalu, przebywa tam ponad 100 pracowników.

Ich liczba stale się zmienia: wychodzą pielęgniarki monitorujące sytuację na oddziałach, a dochodzą np. te schodzące z nocnych dyżurów lub wracające po wykorzystaniu wolnych dni. W czasie trwania naszej rozmowy ze szpitalem, część strajkujących udała się na mszę...

- Dziś jest dokładnie tak samo, jak wczoraj - mówi w czwartek (6 sierpnia) portalowi rynekzdrowia.pl Anna Trzaszczka.

Pielęgniarki w świetlicy, dyrektor w gabinecie

- My jesteśmy w świetlicy, a dyrektor w swoim gabinecie. Od chwili rozpoczęcia strajku do rozmów nie doszło. Czekamy na dyrektora i przedstawicieli organu założycielskiego - mówi pielęgniarka.

Przewodnicząca informuje, że na razie pracują wszystkie oddziały szpitala, a pielęgniarki na bieżąco sprawdzają panującą na nich sytuację. Na każdym oddziale pozostaje pielęgniarka oddziałowa oraz jej zastępczyni. Na oddziałach strategicznych obsada wynosi 50 proc. personelu. W czwartek została jednak zmniejszona obsada na intensywnej terapii, okazało się bowiem, że w środę, pierwszego dnia strajku, była ona większa niż w normalny dzień pracy.

- Niepokoi nas bardzo, że pacjentów nie ubyło tylu, ilu powinno - podkreśla Anna Trzaszczka. - Dyrekcja znała termin rozpoczęcia strajku tydzień wcześniej, miała więc czas na podjęcie decyzji o przekierowaniu chorych do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu i innych lecznic. Nie powinno być w czasie strajku tak, że przychodząc rano do pracy zastajemy nowych pacjentów.

- Sytuacja jest nadzwyczajna, a organizacja pracy odbiega od normalnego dnia - dodaje Anna Trzaszczka. - Nie można wykluczyć, że dojdzie do ewakuacji chorych: nie zamierzamy ustąpić, zanim nie osiągniemy efektów, o które walczymy od ponad pół roku. A ewakuacja pacjentów, szczególnie w stanach ciężkich, może dla nich oznaczać zagrożenie zdrowia i życia. Przecież można tego uniknąć. Tymczasem dyrekcja działa tak, jakby szpital pracował normalnie. Nie wiemy, ile osób zostało przyjętych w środę, a może nawet w czwartek, ale to musi zostać ustalone.

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH