Stanisław Maksymowicz: "białe miasteczko" może się powtórzyć Zdaniem eksperta "białe miasteczko" może się powtórzyć Fot. Archiwum

To konieczne, żeby pielęgniarki dostały więcej pieniędzy. Nie są samarytankami poświęcającymi życie dla niesienia pomocy, muszą za coś żyć - uważa dr Stanisław Maksymowicz, ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Jego zdaniem "białe miasteczko" może się powtórzyć.

- Strajk w Centrum Zdrowia Dziecka to gest desperacji i ostateczność. Sądzę, że pielęgniarki nie chciały odejść od łóżek pacjentów, ale musiały, jeśli chciały uzyskać jakąkolwiek zmianę - mówił PAP Maksymowicz.

- Pielęgniarki pracują ciężko i w trudnych warunkach, w dodatku za małe pieniądze, które nie wystarczają na utrzymanie rodziny. Mogą sobie to tłumaczyć tylko tym, że robią to dla pacjentów. Istnieje bardzo silny etos tej grupy - skomentował.

Zwrócił uwagę, że polskie społeczeństwo się starzeje. - To problem, ponieważ potrzebujemy coraz więcej pielęgniarek. Należy przestać mówić, że pielęgniarki sobie poradzą. To konieczne, żeby dostały więcej pieniędzy. Te, które pracują od wielu lat, w końcu odejdą, a młodych do nauki albo pozostania w kraju nie skuszą niskie zarobki. Trzeba coś z tym zrobić, musimy je utrzymać w Polsce - podkreślił.

Zdaniem Maksymowicza powszechne jest traktowanie pielęgniarek jako personelu niższego szczebla. - Podstawową grupą odniesienia, do której odwołują się pielęgniarki - absolwentki studiów wyższych, często po wielu kursach specjalistycznych - są lekarze obdarzeni wielkim prestiżem i poważaniem społecznym, którzy w dodatku dużo zarabiają. Kiedy pielęgniarki - mniej szanowane i dużo mniej zarabiające - się z nimi porównują, to widzimy pewnego rodzaju konflikt klasowy - mówił.

- Prócz tego niewiele pielęgniarek przypada na jeden oddział i pracują w bardzo trudnych warunkach. Nieustannie spotykają się z pacjentami, którzy wylewają na nie swoje żale, są uciążliwi, obłożnie chorzy. To trudne dla psychiki - mówił.

Wskazał, że pielęgniarki mają coraz mniej czasu na nawiązanie kontaktu z pacjentem, ich praca przez zbyt małą obsadę często zamienia się w szybką techniczną obsługę.

Maksymowicz przypomniał też, że szpitale szukając oszczędności tną wynagrodzenia. - Zaczynają nie od lekarzy i ordynatorów, a innych grup - w tym pielęgniarek. Te nie mogą zmienić pracy, wszędzie zarabiają równie mało. Dlatego tak często emigrują - zaznaczył.

Ekspert zwrócił także uwagę na niepokoje w środowisku pielęgniarek. Jego zdaniem nie są one zjawiskiem nowym, a stałym, są związane z niskimi zarobkami, o których więcej zaczyna się mówić w kontekście podnoszonych wynagrodzeń lekarzy.

- W tej chwili wszyscy liczą, że nowa władza coś zmieni. Myślę, że resort zdrowia będzie się starał chociaż na chwilę przygasić ten konflikt. Nie sądzę, że uda im się  spełnić żądania pielęgniarek. Jeśli dadzą podwyżki pielęgniarkom z CZD, to będą musieli dać je wszystkim. Nie wykluczam, że powstanie kolejne "białe miasteczko" - mówił Maksymowicz.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH