Lubelskie, podkarpackie i świętokrzyskie szpitale z niecierpliwością czekają na zapłatę za nadwykonania. Na razie w kasach oddziałów NFZ tych województw wieje pustką. Nie wiadomo, kiedy szpitale dostaną należne im pieniądze i w jakiej części.
Sto procent? Siedemdziesiąt? A może mniej? A cała ta niepewność przez algorytm podziału środków na leczenie, który jest zależny od dochodów gospodarstw domowych w danym województwie.
Biedniejsze regiony dostają więc mniej pieniędzy na leczenie. Te bardzo bogate - jak województwo śląskie też mniej. Rośnie niezadowolenie, trwa poszukiwanie jego winowajców... Algorytm zawsze był punktem zapalnym w podziale pieniędzy z NFZ. Jednak po raz pierwszy doszło do sytuacji, kiedy zdesperowane szpitale z biedniejszych regionów zapowiadają akcje protestacyjne z tego powodu, a także skierowanie sprawy do Trybunału Konstytucyjnego.
Choć można byłoby pomyśleć, że taka zależność jest niedorzeczna, to jednak jej ideą było to, aby ci, którzy płacą więcej na składkę zdrowotną, dostawali też więcej pieniędzy na leczenie. Niestety, tam gdzie obywatele mało zarabiają, to wcale proporcjonalnie do tych dochodów nie chorują mniej. I stąd biorą się problemy.
Kiedy na Mazowszu czy na Śląsku płacone są wszystkie nadwykonania i jeszcze w kasach oddziałów zostają pieniądze, to np. na Lubelszczyźnie szpitale ograniczają przyjęcia na oddziały i obawiają się, że zabraknie im pieniędzy na normalne funkcjonowanie.
Ministerstwo Zdrowia zapowiada działania, które uzdrowią sytuację. Jednak nie wiadomo, kiedy i jakie rozwiązania zostaną przyjęte. Należałoby jednak postawić pytanie: czy w ogóle istnieją rozwiązania, które będą sprawiedliwe i korzystne dla wszystkich regionów?
Bo nie ma dobrego rozwiązania
Obecny algorytm został ustalony za poprzedniej ekipy rządzącej, czyli wówczas, kiedy wiceministrem zdrowia był Bolesław Piecha, dziś poseł PiS i przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia.
– Algorytm został zmieniony wówczas by brać pod uwagę migrację pacjentów, uwzględnić pojawiające się wtedy kwestie płacowe. Jako kryterium dodano też siłę dochodową danego regionu. Ustalony wówczas algorytm obowiązuje od kilku lat. Skąd wzięły się teraz takie dysproporcje trudno stwierdzić – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Bolesław Piecha.
Co do spornego kryterium dochodowości uważa, że jest ono logiczne.
– Województwa nie płacą takich samych kwot składek. Trudno żeby Mazowsze czy Śląsk, które płacą więcej od innych, dostały mniej – tłumaczy poseł Piecha. – Województwa, które dostają mniej pieniędzy to te, które mają dużą ilość terenów wiejskich, czyli wielu płatników KRUS-u, a jak wiadomo kwota ubezpieczenia zdrowotnego w KRUS-ie jest niższa.
Czytaj więcej: Marek Balicki | Bolesław Piecha | Dariusz Hankiewicz | należność za nadwykonania | algorytm podziału środków pomiędzy województwa | algorytm podziału środków na ochronę zdrowia
Lubelskie: pierwsze szpitale zaczynają się ubezpieczać