Jak już podawaliśmy Rada Ministrów w ramach programu

Rząd rozdzielił 200 mln zł między zadłużone szpitale kliniczne i instytuty. Wśród 19 placówek, które wybrał, nie ma ani jednej ze Śląska. Okazuje się, że ich sytuacja finansowa jest zbyt... dobra.

Szpitali klinicznych i instytutów jest w Polsce kilkadziesiąt. Ich sytuacja finansowa jest diametralnie różna, choć stawki oferowane im przez NFZ są dziś identyczne. Kilka lat temu różniły się o kilka, kilkanaście procent, ale paradoksalnie częściej zadłużali się ci, którzy mieli wyższe stawki. Tak działo się na przykład w Warszawie. Tamtejszy Instytut Onkologii ma gigantyczny dług, podczas gdy Instytut Onkologii w Gliwicach nie ma żadnego - podaje Gazeta Wyborcza.

Zadłużonych klinik nie brakuje także na Śląsku: Szpital Kliniczny nr 1 w Zabrzu czy Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach od lat borykają się z kilkudziesięciomilionowym zadłużeniem. W ostatnim czasie udało się je jednak zredukować, w SK1 prawie o 10 mln zł. Jednak jak wynika z działań rządu nie opłaca się redukować długów, ponieważ państwo nie oferuje wówczas pomocy.

Jednym z kryteriów przyznania pomocy było to, że zobowiązania wymagalne pod koniec trzeciego kwartału 2008 r. w stosunku do kontraktów z NFZ na 2008 r. powinny wynosić minimum 10 proc. Czyli na pomoc mogli liczyć najbardziej zadłużeni.

Takiego warunku nie spełnia Szpital Kliniczny nr 1 w Zabrzu, w którym udało się zobowiązania wymagalne zredukować do 2 mln zł. - To tak, jakbyśmy byli karani za wychodzenie na prostą - skarży się Andrzej Drybański, dyrektor szpitala.

Rozwiązanie jakie przyjął rząd nie podoba się też posłowi Andrzejowi Sośnierzowi. - To ważne szpitale i rząd musiał im pomóc, żeby nie padły. Poprzednie ekipy robiły podobnie. Ale taka pomoc nie powinna być bezzwrotna. To psucie systemu zdrowotnego i niszczenie motywacji do dobrego gospodarowania - mówi GW Sośnierz.

Jeszcze mocniejszych słów używa prof. Lech Poloński, szef Komisji szpitali klinicznych w Senacie Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. - Taka pomoc to promowanie dziadostwa. Rozumiem, że udzielając takiej pomocy zabezpiecza się chorych. Ale powinno zabezpieczać się ich także w tych szpitalach, które narzuciły sobie oszczędności i powoli wychodzą z długów - mówi dziennikowi prof. Poloński.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH