JJ/Rynek Zdrowia | 07-01-2009 16:13

Śląski OZZL protestuje bardziej informacyjnie

Przewodniczący Zarządu Regionu Śląskiego Ogólnopolskiego Związku Lekarzy, Maciej Niwiński, na zorganizowanej dzisiaj (7 stycznia) konferencji prasowej oświadczył, że nie będzie zaostrzania akcji protestacyjnej, która od 5 stycznia objęła teren Śląska. Na razie przybiera ona formę bardziej informacyjną niż protestacyjną.

- Podjęliśmy taką decyzję z tego względu, że praktycznie OZZL, przynajmniej bezpośrednio, nie jest stroną w negocjacjach dotyczących finansowania usług medycznych - powiedział Maciej Niwiński. - Stroną są pacjenci, płatnicy składek do NFZ z jednej strony, a z drugiej - szpitale jako partnerzy NFZ i pracodawcy oraz samorządy.

- Do 16 stycznia, kiedy odbędzie się posiedzenie Zarządu Krajowego OZZL,  poza szeroką akcją informacyjną oraz propagowaniem ulotek, innych działań nie przewidujemy - mówił Niwiński.

Zdaniem OZZL od 1 stycznia br. zmniejszy się finansowanie szpitalnych świadczeń medycznych. Może to obniżyć jakość i dostępność leczenia,  spowodować zamykanie niektórych szpitali oraz oddziałów, a także doprowadzić do braków kadrowych w szpitalach.

- Dlaczego nie protestują dyrektorzy szpitali, przedstawiciele samorządów, którzy powinni mieć w tej materii najwięcej do powiedzenia? - pytał Maciej Niwiński. - Dopóki nie wyeliminujemy czynnika politycznego z systemu finansowania służby zdrowia, dopóty na rynku będzie monopolista - NFZ.

- Musimy stworzyć grupę nacisku na rząd wspólnie z pacjentami, czyli tymi, którzy płacą składki zdrowotne, związkami zawodowymi pracodawców oraz  pracobiorcami, bo inaczej niewiele się zmieni - zaznaczył szef śląskiego OZZL.