W poniedziałek (16 lutego) śląski NFZ triumfalnie ogłosił, że przejrzano już wszystkie 1024 oferty na leczenie w szpitalach. W komunikacie dla prasy, wydanym przez NFZ i podpisany przez rzecznika Jacka Kopocza można było przeczytać komentarz:

– To chamstwo i szalbierstwo. Mój szpital dalej nie spełnia wymogów, ale urzędnicy w Funduszu sami zachęcali nas, abyśmy się do tego nie przyznawali. Zgodnie z ich sugestią oświadczaliśmy, że wkrótce wszystko będziemy mieli i spełnimy każdy warunek. Oni wiedzą, że to nieprawda, bo nie kupimy sprzętu, na który nie mamy pieniędzy i który na pewno nam się nie przyda. To byłaby niegospodarność – mówi anonimowo Gazecie Wyborczej jeden z dyrektorów.

Przypomnijmy, że na Śląsku to już drugi konkurs ofert na leczenie w szpitalach. Poprzedni ogłoszono w listopadzie i po kilku tygodniach unieważniono, bo ponad połowę NFZ odrzucił ze względu na braki formalne lub źle wypełnione dokumenty. Trudność stanowiło także samo sporządzenie poprawnej oferty. Miały od 1,5 do 2,5 tys. stron, bo w przypadku każdego oddziału trzeba było trzy razy w różnych konfiguracjach wymieniać cały sprzęt, jakim dysponuje, wszystkich pracowników medycznych i wszystkie umowy z podwykonawcami.

Jednak według dyrektorów zasadniczym powodem były księżycowe wymagania NFZ co do obowiązkowej liczby specjalistów, a przede wszystkim sprzętu. Mnożyli przykłady: endoskopy na oddziałach dla noworodków, łóżka intensywnej opieki nawet na laryngologii, wszędzie 12-kanałowe ekg. i kardiomonitory, choć np. ortopedzi nie umieją ich obsługiwać... Wtedy szefowie śląskiego NFZ tłumaczyli, że to wina szpitali. Teraz miałoby być inaczej? Lekarzy specjalistów przecież na rynku nie przybyło, pieniędzy na zakup sprzętu też nie.

Wniosek nasuwa się sam: w ofertach złożonych w drugim konkursie na leczenie w szpitalach są nieprawdziwe informacje i kłamliwe oświadczenia. Do ich podawania zachęcali dyrektorów urzędnicy w śląskim NFZ! W przeciwnym razie część szpitali znów zostałaby bez kontraktów.

– Pod groźbą odrzucenia oferty zostałem zmuszony do napisania oświadczenia, że popełniłem błąd w dokumentach i spełniam warunek, którego w rzeczywistości wcale nie spełniam. Poświadczyłem nieprawdę, ale co miałem zrobić? Nie mogę zostawić szpitala bez kontraktu – przyznaje inny dyrektor.

– Stawianie sprawy tak, że wystarczyło się skupić, by napisać dobrze ofertę, to bezczelność. Przymykali oko na nasze braki i zachęcali nas, żeby pisać, że wszystko kiedyś spełnimy, a oni nie będą szybko tego sprawdzać - oburza się kolejny.

Żaden dyrektor nie chce, by podać jego nazwisko, ani nawet w jakiej sprawie „kłamał lub prawie kłamał” - donosi Gazeta Wyborcza. To mogłoby się skończyć katastrofą dla niego i szpitala. Wszyscy mają nadzieję, że do 20 marca, kiedy kończy się konkurs w śląskim NFZ, prezes Funduszu wyda nowe zarządzenie i złagodzi w nim wymogi wobec szpitali.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH