Śląski NFZ: czy był "zamach" na szpitale jednego dnia?

W Śląskim Oddziale Wojewódzkim NFZ, po rezygnacji 17 lipca ze stanowiska dyrektora Zygmunta Klosy, trwa wyścig kandydatów do objęcia tej funkcji. W jego tle pozostają ustalenia kontroli centrali NFZ, która wykazała nieprawidłowości w procedurach konkursowych w zakresie zawierania umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej na 2012 rok i lata następne; są i medialne zarzuty dotyczące polityki oddziału prowadzącej m.in. do ograniczania finansowania szpitali jednego dnia.

Na razie nie są znane dokładne wyniki kontroli, bo śląski oddział NFZ ma 30 dni na ustosunkowanie się do nich (przekazano je 16 lipca) i do tego czasu, jak podano nam, zarówno w centrali jak i w oddziale, wystąpienie pokontrolne nie zostanie opublikowane.

Wszystko co pojawia się w mediach na temat możliwej zawartości wystąpienia pokontrolnego ma więc charakter jedynie informacyjnych „przecieków". Niemniej kontrolę procedur konkursowych zarządziło także CBA, co może oznaczać, że kaliber zarzutów jest poważny.

Łamanie procedur czy wina systemu
Wątpliwości przegranych świadczeniodawców, co do wyników konkursów na leczenie szpitalne w śląskim oddziale, potwierdził pośrednio Andrzej Troszyński, rzecznik Funduszu, mówiąc o poważnych nieprawidłowościach w stosowaniu procedur konkursowych i rokowań. Brak oficjalnego potwierdzenia czy było to łamanie zasad i przepisów, czy może procedury konkursowe, stosowane przez Fundusz, zawierały także błędy systemowe, pozwalające w jakimś zakresie na sterowanie całym procesem wyłaniania zwycięzców wśród świadczeniodawców ubiegających się o kontrakty.

Kuriozum było odrzucenie w konkursie oferty np. szpitala Polmed w Chorzowie z powodu wykazania w niej braku słuchawek lekarskich, bo zamiast wymaganego przez Fundusz określenia „fonendoskop" użyto określenia „stetoskop", choć przecież to synonimy.

Sporo zastrzeżeń budzą też tzw. dodatkowe punkty, które systemowo przyznaje się w procedurach konkursowych świadczeniodawcom za dodatkowy sprzęt, który faktycznie nie jest wykorzystywany. Takie punkty - odnotowane przez elektroniczny system rankingujący - pozwalają wysforować się na czoło rankingu konkursowego i pozostawić w tyle, z okrojonym kontraktem, placówki doświadczone, uznane i wykonujące określone procedury medyczne od lat.

Leczenie na papierze?
W materiale jednej ze stacji telewizyjnych, zaprezentowanym na antenie 12 lipca, poprzedzającym rezygnację ze stanowiska dyrektora Klosy, pod adresem śląskiego oddziału Funduszu padły zarzuty o przyznawanie kontraktów i podpisywanie umów z placówkami realizującymi świadczenia jednodniowe - takimi, które w rzeczywistości nie były na to gotowe. Jacek Kopocz, rzecznik prasowy śląskiego OW Funduszu odpiera te zarzuty pod względem formalnym.

- Konkurs na tzw. jednodniówki przeprowadzony został w styczniu, ze skutkiem od 1 lutego. Od 1 lutego 12 świadczeniodawców w lutym nie wykonywało rzeczywiście świadczeń. Przeprowadziliśmy tam automatycznie kontrole. Nowy świadczeniodawca przez pierwszy miesiąc dopiero „wchodzi na rynek", a pacjenci muszą uzyskać skierowania - tłumaczy zasadnicze powody braku sprawozdawania wykonywania świadczeń przez te placówki.

Stwierdza także, że nie istnieje możliwość wygrania konkursu i podpisania kontraktu przez placówkę, która istnieje jedynie „na papierze".

- Każda, ubiegając się o kontrakt podlega potrójnej weryfikacji - przez urząd wojewódzki, sanepid oraz przez sam Fundusz, który kontroluje zgodność z tego co zostało przedstawione w ofercie z rzeczywistością - odpowiada na nasze wątpliwości.

Jako przykład pozyskania kontraktu (na 1,5 mln zł), przez szpital, który nie był przygotowany do przyjmowania pacjentów, podawany był casus spółki Esculap w Wieprzu koło Żywca. Rzecznik oddziału NFZ dementuje te doniesienia, wskazując, że przeprowadzona wizytacja w placówce 8 lutego nie wykazała większych uchybień.

- Kontrole, które zostały przeprowadzone u wszystkich świadczeniodawców, nie wykazały istotnych nieprawidłowości. Były jedynie, co przyznaję, w kilku przypadkach drobne uchybienia, które nie stanowiły o braku możliwości wykonywania świadczeń - mówi Kopocz.

Co ze szpitalami jednego dnia?
Portal rynekzdrowia.pl próbował znaleźć oficjalne potwierdzenie tezy jaka pojawiła się w materiale telewizyjnym, z której wynikało, że Śląski Oddział Wojewódzki NFZ od 2008 roku ogranicza wydatki na świadczenia medyczne realizowane w ramach usług świadczonych w trybie dziennym lub jednodniowym. Na jej poparcie pokazano liczby - od 2008 roku, mimo pokaźnego wzrostu budżetu oddziału na szpitalnictwo, na jednodniówki przeznacza się aktualnie mniej o 17 mln złotych, czyli o ok. 30 proc.

- W ciągu czterech lat zarządzania śląskim oddziałem NFZ przez pana dyrektora Klosę budżet oddziału na jednodniówki spadał, podczas gdy jednocześnie budżet na szpitalnictwo wzrósł o ok. 1,5 mld. Nie rozumiem dlaczego trzeba było zabrać jeszcze te 17 mln jednodniówkom. Przy stałym wzroście nakładów na szpitalnictwo NFZ równocześnie ograniczał dostęp do najtańszej formy funkcjonowania chirurgii - jednego dnia - rozważa medialne doniesienia Krzysztof Macha, wiceprezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych.

Dodaje: - Przecież świadczenia chirurgii jednego dnia są o ok. 25 proc. tańsze. Za pieniądze na trzy zabiegi w leczeniu szpitalnym można w szpitalach chirurgii jednego dnia wykonać cztery. A do tego ośrodki chirurgii jednego dnia na Śląsku są jednymi z najlepszych w kraju.

Prezes Macha zwraca także uwagę na fakt, że w ciągu ostatnich czterech lat śląski oddział Funduszu odstąpił, przy każdej zmianie planu finansowego, od dobrej, wieloletniej praktyki renegocjacji kontraktów z automatu i rozdzielania pieniędzy proporcjonalnie.

- Dodatkowe środki, które pojawiały się wraz z każdym podwyższeniem planu finansowego Funduszu, były tzw. „celowane". Sam występowałem w ciągu tych czterech lat co najmniej jedenaście razy o podwyższenie wysokości kontraktu w chirurgii, bo miałem w tym czasem kolejkę pacjentów nawet siedmioletnią i zawsze spotykałem się z odmową. Sposób i zasady podziału tych środków nie są mi znane - mówi Krzysztof Macha, tym razem jako dyrektor NZOZ Klinika Okulus w Bielsku Białej.

Coś innego mówi Andrzej Troszyński, rzecznik prasowy centrali NFZ. Według niego nie było tendencji zmniejszania nakładów na jednodniówki . Jednocześnie podkreśla, że zwiększono nakłady na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną (AOS).

- Nowy system rozliczania świadczeń w AOS generował konieczność większych nakładów. Na całym świecie jest trend, aby w celu na przykład wykonania badań diagnostycznych nie trzymać w szpitalu pacjenta kilka dni, bo to zwiększa koszty. To co trzeba można wykonać w AOS i odesłać pacjenta go do domu. Te procedury zostały lepiej wycenione. Efekt tego jest taki, że może nie zostało więcej pacjentów zbadanych, ale zdiagnozowano ich i udzielono im realnej pomocy, a nie odsyłano do kolejnych placówek - mówi Troszyński.

Liczby, liczby...
Nie zgadza się z tezą o spadku nakładów na jednodniówki Jacek Kopocz. Rok 2008, który stał się punktem odniesienia dla prezentowanych w materiale telewizyjnym wyliczeń był ostatnim w którym, zgodnie z ustawą wedlowską, wzrost wynagrodzeń został włączony do wyceny procedur.

- Dlatego w żaden sposób wartości produktów realizowanych w jednodniówkach tego roku nie można porównywać z kolejnymi latami - przekonuje.

Jak utrzymuje, dodatkowo świadczeniodawcy, którzy mieli niedowykonania w jednodniówkach dokonywali przesunięć środków na inne zakresy świadczeń w innych trybach, a także część z nich, z trybu jednodniowego przeszła w tryb planowy. Poza tym część procedur z trybu jednodniowego, zarówno diagnostycznych jak i zabiegowych, po wprowadzeniu JGP, znalazło się w AOS (między innymi z ginekologii - np. histeroskopowa ablacja endometrium, rozszerzenie kanału szyjki i wyłyżeczkowanie ścian jam macicy, zarówno w postępowaniu diagnostycznym jak i leczniczym) .

- Po zbilansowaniu w ostatnich latach świadczeń planowych i tych wykonywanych w trybie dziennym lub jednodniowym można stwierdzić, że liczby te są porównywalne, na podobnym poziomie utrzymuje się także ilość świadczeniodawców. W tym roku nawet na jednodniówki jest więcej pieniędzy. Warto także dodać, że udział jednodniówek, jako leczenia uzupełniającego, w całości leczenia szpitalnego, wynosi 1 proc. - stwierdza rzecznik śląskiego oddziału Funduszu.

Z przedstawionych portalowi rynekzdrowia.pl danych wynika, że od 2008 roku, kiedy to plan finansowy oddziału zakładał budżet powyżej 6 mld 458 mln zł, kwota planu wzrosła do ponad 7 mld 369 mln zł w tym roku. Odpowiednio w tym okresie kwoty na leczenie szpitalne rosły - od prawie 3 mld 180 mln do 3 mld 382 mln. Natomiast wartość produktów realizowanych w trybie dziennym lub jednodniowym odpowiednio wynosiła w poszczególnych latach - 49 526 509 zł (2009 rok), 46 588 857 (2010 r.), 44 589 708 zł (2011 r.) oraz 46 889 683 zł w 2012 roku.

Tyle mówią liczby, rzecznicy oraz zainteresowani. Pewne jest natomiast, że wyniki kontroli w śląskim NFZ muszą jednak zawierać opisy także bardzo niebezpieczych zjawisk, skoro złożyły się na minę, która odpaliła pod dyrektorskim fotelem. W połowie sierpnia powinniśmy poznać więcej szczegółów na ten temat.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH