Śląsk krainą zawałów serca?

W województwie śląskim zanotowano znaczny wzrost liczby chorych przyjmowanych do szpitali z powodu zawału serca. Coś takiego nie powinno się zdarzyć - zawał to nie sezonowa grypa.

Nastąpił 25-30 proc. wzrost liczby zawałów. Jednakże analizy statystyczne wskazują, że ta liczba powinna utrzymywać się na stałym poziomie (w Polsce jest to ok. 50 tys. przypadków rocznie), a ewentualne wahania mogą sięgać kilku procent.

Tymczasem ośrodki kardiologiczne w raportach dla Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ wykazują, że w I kwartale tego roku zawałów lub stanów przedzawałowych było znacznie więcej niż analogicznym okresie ubiegłego roku – podaje Gazeta Wyborcza i przytacza wypowiedź Marcina Pakulskiego, wicedyrektora śląskiego NFZ. Wynika z niej, że tylko za pierwszy kwartał trzeba będzie zapłacić o 9 mln zł więcej niż było w planie, zaś w skali całego roku ok. 40 mln zł.

Fundusz zapłacić musi, bo na leczenie zawałów serca i stanów przedzawałowych nie wyznacza się limitów.
 
– Samych zawałów więcej nie ma, jest natomiast zauważalny wzrost ostrych zespołów wieńcowych – precyzuje Jacek Kopocz, rzecznik prasowy śląskiego NFZ.

– To stała tendencja, w każdym roku rosną wydatki na kardiologię inwazyjną. Nie jest ona objęta limitami. Rozporządzenie prezesa NFZ nr 65 z ubiegłego roku mówi o procedurach E 11, E12, E 13, i E 14. W ramach tych rozpoznań świadczeniodawca raz na kwartał przedstawia nadwykonania, a NFZ jest zobowiązany do zapłaty należności traktowanej jako procedura nielimitowana – mówi portalowi rynekzdrowia.pl.

Również Centrala NFZ nie potwierdza wzrostu liczby zawałów lub stanów przedzawałowych w innych regionach kraju.

– Nie odnotowaliśmy sygnałów o wzroście liczby chorych przyjmowanych do szpitali z powodu zawału serca – wyjaśnia portalowi rynekzdrowia.pl Magdalena Stawarska z biura prasowego NFZ.

Prof. Lech Poloński, wojewódzki konsultant w dziedzinie kardiologii, ma własną teorię tłumaczącą znaczny wzrost wydatków w obszarze ostrych zespołów wieńcowych. Zauważa, że zawał ma bardzo jasną definicję. Niemożliwe, więc by chorych bez zawału kwalifikowano jako zawałowców. Jednakże np. niestabilna dławica piersiowa nie ma tak ścisłej definicji, a jej leczenie też nie podlega finansowym limitom.

­– Nie ma w tym na pewno żadnego oszustwa – podkreśla Lech Poloński w Gazecie Wyborczej. Profesor przypuszcza, że kardiolodzy używają właśnie tego sposobu, by wydobyć więcej pieniędzy z NFZ, ale nie łamią żadnych przepisów.
Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH