Nie ma chętnych do dzierżawienia Szpitala Miejskiego; w dwóch przetargach nie było oferentów.
Warto odnotować, że 2008 rok był pierwszym w historii, który placówka zakończyła z dodatnim bilansem finansowym. To wynik nieosiągalny dzisiaj, bowiem 51 zł za punkt leczenia płacone Szpitalowi Miejskiemu w tym roku przez NFZ oznacza, że co miesiąc do zbilansowania działalności placówce brakuje 150-200 tys. zł.
Henryk Ptasznik, wiceprezydent Siemianowic Śląskich przyznaje, że po dwóch nieudanych przetargach i rokowaniach, które nie doszły do skutku, miasto nie zamierza na siłę i bez względu na koszty wydzierżawiać placówki.
Rzecznik prasowy magistratu, Michał Tabaka, w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl dodaje, że poczynione zostaną takie kroki, które nie zaszkodzą ani mieszkańcom, ani personelowi medycznemu: – Nie mogę powiedzieć w jakim kierunku pójdziemy, bo to jest kwestią ustaleń. Jedno jest pewne - należy wyjść z tego impasu. Udało nam się wyciągnąć szpital z długów, a te swego czasu zmuszały miasto do dokładania co roku kilku milionów złotych do działalności szpitala.
- Ważne jest to, by szpital nie przynosił większych strat, nie chcemy wrócić do sytuacji sprzed lat. Szpital ma sprostać nowym wymogom, złożony został już wniosek o pozyskanie środków na modernizację sali operacyjnej - dodaje Michał Tabaka.
Czytaj więcej: dzierżawa szpitala | Szpital Miejski w Siemianowicach Śląskich | brak rozstrzygnięcia przetargu | przetarg na dzierżawę szpitala
Białystok: finał akcji na rzecz hospicjum