Samorządy wojewódzkie chcą przejąć uzdrowiska

W Ministerstwie Skarbu Państwa odbyło się w środę (19 września) spotkanie z marszałkami województw na temat komunalizacji 10 uzdrowisk. Pierwotny pomysł, by je sprywatyzować (szacowano, że wpływy ze sprzedaży będą na poziomie 125 mln zł) oprotestowali samorządowcy.

Chodzi o 10 uzdrowisk będących obecnie w rękach skarbu państwa: Busko-Zdrój, Ciechocinek, Kołobrzeg, Świnoujście, Lądek-Długopole, Szczawno-Jedlina, Wysowa, Rabka, Rymanów i Horyniec.

- Ta lista to oferta skierowana do samorządów. Niektóre, tak jak województwo podkarpackie, są mocno zainteresowane przejęciem uzdrowisk w drodze komunalizacji i podjęły w tej sprawie stosowne uchwały. W przypadku innych województw, takiej pewności nie mamy. Dlatego najpierw chcemy porozmawiać z marszałkami - wyjaśniła Magdalena Kobos, rzecznik MSP.

Co nie skomunalizowane, będzie sprzedane

W praktyce oferta resortu oznacza, że kurorty, które nie zostaną przekazane bezpłatnie samorządom wojewódzkim w ramach komunalizacji, zostaną sprzedane.

Komunalizacja to od strony prawnej skomplikowany proces, w którym należy również uwzględnić zadania samorządów wynikające z przyjętych przez nie strategii rozwojowych.

Dyrektor Departamentu Nadzoru Właścicielskiego Ministerstwa Skarbu Państwa Ewa Sibrecht-Ośka stwierdziła, że komunalizacja jest możliwa tylko w trybie art. 50 ustawy o samorządzie województwa, a nie w trybie art. 4b ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji.

- Minister skarbu potwierdza, że chce rozpatrywać wnioski o komunalizację, które będą zwierały plany rozwojowe i zabezpieczające działanie tych spółek - powiedziała w Portalu Samorządowym Ewa Sibrecht-Ośka.

Resort zmienił zdanie

Przypomnijmy, że wcześniej resort chciał prywatyzować kurorty. Dlaczego teraz zmienił zdanie?

- Głównym powodem zmiany stanowiska były względy społeczne. W czasie konsultacji było wiele głosów, by skomunalizować uzdrowiska, które zostały jeszcze w rękach państwa. Chcemy uwzględnić te opinie. W przyszłym roku mamy zapewnić 5 mld zł przychodów z prywatyzacji. Kwota 125 mln zł, którą uzyskalibyśmy z ewentualnej sprzedaży, nie wpłynie na wykonanie tego zadania - powiedziała portalowi rynekzdrowia.pl Magdalena Kobos.

Jednym z oponentów prywatyzacji był Marek Wójcik, dyrektor biura Związku Powiatów Polskich, który w lipcu na posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego zaapelował do strony rządowej, by z wykazu prywatyzowanych uzdrowisk wykreślić Ciechocinek i Busko-Zdrój, zobowiązując samorządy, aby jak najszybciej przygotowały propozycję komunalizacji.

Dla samorządowców z samego Ciechocinka problemem nie jest to, kto będzie właścicielem domów uzdrowiskowych itp. obiektów, lecz zabezpieczenie funkcjonowania infrastruktury typowej dla kurortów, czyli serca uzdrowisk, np. tężni.

Najważniejsze jest serce uzdrowiska

- Samorząd gminny nie powinien zajmować się działalnością gospodarczą i prowadzić uzdrowisk. Jest natomiast kwestia infrastruktury uzdrowiskowej znajdującej się na terenie gminy. Moim zdaniem powinna ona znaleźć się we władaniu gminy - powiedział nam zastępca burmistrza Ciechocinka Marian Ogrodowski.

Wyjaśnił, że teraz ciechocińskie tężnie są własnością skarbu państwa, ale równie dobrze mogłyby być prowadzone przez samorząd lokalny.

- Sanatoriami zarządzają różne podmioty: osoby fizyczne, spółki, osoby prawne itd. Dla samorządu miasta nie ma to większego znaczenia. Znaczenie ma natomiast to, jakie elementy stanowią o uzdrowisku i kto się nimi zajmuje - zaznaczył wiceburmistrz Ciechocinka.

Podkreślił, że jeśli tego typu infrastruktura ulegnie dewastacji, przestanie funkcjonować, to po prostu nie będzie uzdrowiska.

 - Zostaną same obiekty sanatoryjne, hotele, restauracje, do których nikt nie przyjedzie. W tym widzę rolę samorządu, ale dyskusji na ten temat jakoś nie ma - dodał Marian Ogrodowski.

Równy dostęp do infrastruktury

Władze samorządowe Buska-Zdroju uważają natomiast, że powinno się przeprowadzić komunalizację Uzdrowiska Busko-Zdrój SA na rzecz gminy Busko-Zdrój. Chodzi o to, żeby państwo nie prywatyzowało uzdrowiska, a dokonało komunalizacji na rzecz samorządu gminy.

- Jeżeli komunalizacja całości uzdrowiska nie byłaby do zaakceptowania przez centralne władze, to zależałoby nam na zachowaniu w rękach publicznych przynajmniej dwóch rzeczy. Po pierwsze - ujęcia wód leczniczych, po drugie - oczyszczalni ścieków pokąpielowych - wyjaśnił w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Henryk Radosz, zastępca burmistrza Buska-Zdroju.

Zaznaczył, że zarówno źródła, jak i oczyszczalnia powinny być udostępniane wszystkim podmiotom uzdrowiskowym. - Wobec tego wskazane byłoby, żeby przynajmniej te dwa składniki majątku obecnej spółki skarbu państwa zostały w drodze komunalizacji przekazane samorządowi.

Samorządowcy obawiają się, że jeżeli prywatny właściciel przejmie ujęcia wód leczniczych i oczyszczalnię ścieków pokąpielowych, to może stawiać wygórowane warunki korzystania z tych zasobów. Poza tym istnieje niebezpieczeństwo, że prywatyzacja może doprowadzić do zachwiania zasad konkurencji, bo nie wiadomo, czy nowy właściciel będzie równo traktował wszystkie inne podmioty.

Radosz dodał, że propozycje dotyczące tych kwestii samorządowcy wysłali do premiera, ministra skarbu i posłów.

Zdecydowanym zwolennikiem komunalizacji jest także Mirosław Karapyta, marszałek województwa podkarpackiego. Sejmik i zarząd województwa podkarpackiego opowiedziały się za komunalizacją uzdrowisk w Horyńcu i Rymanowie Zdroju.

W rozmowie z Portalem Samorządowym Karapyta stwierdził, że ”Horyniec, jeśli chodzi o borowiny oraz Rymanów ze względu na wody mineralne i rehabilitację są dla nas priorytetami.”

Marszałek zapewnił ponadto, że ”kondycja finansowa tych uzdrowisk na pewno nie jest czymś, co może budzić nasze obawy”. - Nie mogę zbyt wiele w tej sprawie ujawnić, ale jesteśmy na to gotowi - dodał.

Zachować miejsca pracy i wpływy z opłat

Ryszard Urban, wójt gminy Horyniec-Zdrój, który 18 września uczestniczył w spotkaniu gmin uzdrowiskowych z marszałkiem województwa podkarpackiego, zwrócił uwagę, że z punktu widzenia interesów gminy najważniejsze są dwa elementy: po pierwsze, zachowanie miejsc pracy (130 mieszkańców pracuje w sanatoriach), po drugie, zachowanie dotacji i dochodów z opłat klimatycznych uiszczanych przez kuracjuszy, które przeznaczane są na rozbudowę infrastruktury służącej gościom odwiedzającym Horyniec-Zdrój.

- Obawiam się utraty tych opłat w przypadku, gdy uzdrowisko weszłoby w struktury lecznictwa szpitalnego - powiedział nam Urban.

Wyjaśnił, że Horyniec-Zdrój jest jednym z czterech uzdrowisk województwa podkarpackiego.

- Mamy 3 sanatoria: największe należy do Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, skarb państwa jest z kolei właścicielem uzdrowiska Horyniec, które ma być skomunalizowane lub sprywatyzowane, zaś trzecie sanatorium ma prywatnego właściciela - dodał.

Podkreślił, że sanatoria to jedyne miejsca pracy w gminie. Dlatego władzom gminy zależy na ich utrzymaniu w obecnym kształcie. - A jeśli już doszłoby do zmian właścicielskich, to żeby ich konsekwencją nie była utrata miejsc pracy - podkreślił.

Jego zdaniem, komunalizacja daje większą pewność zachowania statusu uzdrowiska i większą szansę na utrzymanie stanowisk pracy.

Czytaj też. Po spotkaniu w MSP: wicemarszałkowie o komunalizacji uzdrowisk

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH