SUM wyprowadza kliniki z przekształconego szpitala wojewódzkiego w Tychach

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Tychach, gdzie od wielu lat działały trzy katedry i kliniki Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, od nowego roku akademickiego nie będzie już miejscem leczenia klinicznego.

Jako przyczynę wyprowadzenia prestiżowych klinik ze szpitala - jednego z największych w regionie - przedstawiciele uczelni wskazują postawę zarządzającej obecnie szpitalem spółki Megrez, należącej do samorządu województwa śląskiego. Spółka zapewnia natomiast, że gotowa jest do rozmowy o utrzymaniu klinik, a brak takiej woli przypisuje uniwersytetowi. Sytuacją zaniepokojony jest miejski samorząd.

Chodzi o trzy kliniki i katedry: chirurgii, chorób wewnętrznych oraz najbardziej znaną - ginekologii i położnictwa, kierowaną przez przewodniczącego Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego prof. Ryszarda Porębę. Profesor wskazuje, że Tychy były ośrodkiem dydaktycznym dla lekarzy przez ponad 40 lat.

Zdaniem spółki

Decyzja o wyprowadzeniu klinik ze szpitala jest następstwem dokonanych w nim przekształceń. Z powodu zadłużenia w maju działalność szpitala w dawnej formule została wygaszona, a po niespełna dwóch tygodniach placówka wznowiła działalność pod szyldem związanej z samorządem województwa spółki Megrez. Samorząd tłumaczył, że to jedyny sposób na uratowanie szpitala.

- Spółka Megrez odmówiła podpisania trójstronnego porozumienia ze Śląskim Uniwersytetem Medycznym oraz Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym w Tychach, nie wykazując do chwili obecnej merytorycznego uzasadnienia tej decyzji - podał uniwersytet.

Prezes Megrezu Mariola Szulc przyznała, że spółka nie przystąpiła do takiego porozumienia, bo - jak podkreśliła - nie pozwalają jej na to przepisy. Według prezes Szulc, uniwersytet powinien porozumieć się w tej sprawie bezpośrednio z Megrezem, a takiej inicjatywy - mimo zachęty ze strony spółki - nie podjął. Zapewniła też, że spółka nadal ma wolę, by w szpitalu działały kliniki.

- Gdy uniwersytet złoży taką propozycję, oczywiście jak najbardziej pochylimy się nad tym tematem. Dotychczas do spółki Megrez nie wpłynęło żadne pismo dotyczące otwarcia - bo formalnie nie może to być kontynuowanie - oddziałów klinicznych w spółce Megrez - powiedziała Mariola Szulc.

Zapewniając o chęci współpracy z uniwersytetem, prezes Megrezu dodała, że gdyby uczelnia wystąpiła do Megrezu, spółka podjęłaby rozmowy.

- Uniwersytet wystąpił natomiast na zasadzie takiej, by Megrez przejął obowiązki dawnego SP ZOZ w stosunku do uczelni. Jako nowopowstały podmiot nie mogliśmy tego zrobić; konieczna jest nowa umowa między dwoma podmiotami - dodała.

Poszło o bazę obcą?

Inaczej sprawę postrzegają przedstawiciele uniwersytetu, którzy brak woli podjęcia współpracy zarzucają Megrezowi. Przytaczają korespondencję z wiosny tego roku, w której szpital informuje o swoich kłopotach związanych z przekształceniem, sugerując przejęcie umowy z uczelnią przez spółkę Megrez, która - jak podkreśla uczelnia - nie podjęła inicjatywy, a trójstronnej umowy podpisać nie chciała.

Agata Kalafarska, rzecznik SUM zaznaczyła, że działające w Tychach kliniki "cieszyły się dobrą opinią i prestiżem zarówno wśród studentów jak i pacjentów szpitala". Wskazała, że "podejmowane poza uczelnią i bez uzgodnienia z jej władzami działania, które ograniczają bazę do prowadzenia przez uczelnię kształcenia (...) nie spotykają się z zadowoleniem ze strony władz uniwersytetu".

Działające dotąd w Tychach katedry i kliniki zostają przeniesione do innych placówek: katedra ginekologii i położnictwa będzie działać w Okręgowym Szpitalu Kolejowym w Katowicach, katedra chirurgii w Wojewódzkim Szpitalu im. św. Barbary w Sosnowcu, a klinika chorób wewnętrznych będzie w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 7 w Katowicach.

- Uniwersytet nie odchodzi, ale zmienia miejsce wykonywania swoich świadczeń w zakresie edukacji studentów; podpisuje z nami umowy w innych szpitalach na ten sam rodzaj edukacji - skomentował odpowiedzialny za ochronę zdrowia wicemarszałek woj. śląskiej Mariusz Kleszczewski.

Jego zdaniem tyska ginekologia nadal pozostanie prestiżowym oddziałem, ponieważ prof. Poręba, któremu oddział zawdzięcza swój prestiż, pozostanie w szpitalu. Część pracowników straci natomiast uczelnia.

To już koniec

Rzeczniczka uniwersytetu zapewniła, że wszyscy pracownicy naukowi zatrudnieni w tyskim szpitalu otrzymali propozycje pracy, jednak część ich nie przyjęła. Dotyczy to m.in. doc. dr hab. Izabeli Ulman-Włodarz, która po 28 latach pracy naukowej wybrała pacjentów szpitala zamiast pracy na uczelni. Natomiast prof. Poręba przechodzi w uniwersytecie na emeryturę, pozostanie natomiast szefem oddziału ginekologii i położnictwa w Tychach.

- Szkoda bardzo dobrej bazy dydaktycznej w Tychach i wielu lat doświadczeń - skomentował prof. Poręba, który ubolewa nad odejściem lekarzy-asystentów z uczelni.

Pracownicy naukowi wskazują, że specjalizacja ginekologa-położnika bez części zabiegowej nie ma sensu, dlatego większa część pracowników nie przyjęła propozycji pracy. Wróciliby, gdyby w Tychach pozostała chociaż katedra - jeśli nie klinika - uczelni, z możliwością prowadzenia zajęć dydaktycznych.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH