Ryzykiem zdarzenia medycznego można się podzielić Rafał Kiliński, prezes TUW PZUW. Fot. archiwum

U podstaw Towarzystw Ubezpieczeń Wzajemnych tkwi zasada wzajemności, z której wynika, że w minimalizowanie ryzyka działalności angażują się też ubezpieczone szpitale. Takie myślenie z pewnością oddala w czasie wzrost stawek OC - ocenia Rafał Kiliński, prezes TUW Polskiego Zakładu Ubezpieczeń Wzajemnych (TUW PZUW).

Rynek Zdrowia: - Stawki ubezpieczeń OC dla szpitali rosną ze względu na stopień oszacowanego ryzyka. Jakie czynniki wpłynęły na jego wzrost?
Rafał Kiliński: - Zasadniczym ryzykiem wpływającym na wysokość stawek ubezpieczeniowych jest ryzyko wynikające z działalności medycznej szpitala. Rośnie wraz ze wzrostem świadomości pacjentów wiedzących już dobrze, że mogą wystąpić z roszczeniem przeciwko szpitalowi.

W 2004 roku składka za ubezpieczenie OC szpitala kształtowała się nawet na poziome od 4,5 do 8 tys. zł, po latach wzrosła do ponad 40 tys. zł, a obecnie w średnim szpitalu cena polisy OC rzadko jest niższa niż 100 tys. zł.

Na amerykańskim rynku, który jest odniesieniem dla kancelarii odszkodowawczych, środki przeznaczone na składkę ubezpieczeniową szpitala dochodzą nawet do 15 proc. budżetu rocznego placówki. Można zatem spodziewać się u nas jeszcze większej presji na szpitale.

Jeszcze kilkanaście lat temu, wspomniany wskaźnik często nie przekraczał w Polsce 1-1,5 proc. W tej chwili zdarzają się szpitale, gdzie dochodzi on nawet do 3 proc., choć generalnie wynika to raczej ze słusznego przekonania dyrekcji, że warto ubezpieczyć placówkę nie tylko do poziomu wymaganego prawem, ale również nadwyżkowo, bo to się w dłuższym terminie okazuje opłacalne.

- Szpitale, a nawet samorządy wojewódzkie próbowały kilka lat temu tworzyć Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych, uznając, że obniżą w ten sposób stawkę. Nie dały rady. Dlaczego?
- Nie dały rady, choć wówczas utworzyć TUW było prościej niż dzisiaj. Obowiązywała grupa przepisów unijnych regulujących funkcjonowanie zakładów ubezpieczeń  Solvency I.

Od 1 stycznia 2016 r. został zaimplementowany system Solvency II wprowadzający bardzo duże obowiązki dotyczące monitorowania przepływu kapitału, ale i duże obciążenia kapitałowe dla tych, którzy chcą założyć zakład ubezpieczeń. Dla małego zakładu ubezpieczeń wymóg posiadania 5 mln euro kapitału to minimum; dla zakładu wewnętrznego wymóg kapitałowy jest obniżony do 1 mln 200 tys. euro, ale to też duża kwota. Na to jeszcze nakłada się system monitoringu oparty o kilkanaście wskaźników wyliczanych na podstawie skomplikowanych wzorów matematycznych, określających m.in. obraz grupy ryzyka.

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH