Rozszerza się protest głodowy pracowników Państwowego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Rybniku. Strajkujący domagają się podwyżek i odwołania dyrektora placówki.
Według Ireneusza Pawuły, przewodniczącego szpitalnej organizacji Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych, do pięciu głodujących, w sobotę 13 czerwca dołączyły dwie kolejne. W nocy jedną z pielęgniarek – po czterech dniach nieprzyjmowania pokarmów – pogotowie przewiozło na oddział internistyczny.
Strajk w rybnickim szpitalu trwa od dwóch tygodni. Uczestniczy w nim średni i niższy personel placówki: pielęgniarki, sanitariusze, salowe, rejestratorki medyczne. Pracownicy zarzucają dyrektorowi m.in., że nie realizuje porozumienia płacowego, zawartego w 2007 r. przez poprzednie kierownictwo placówki. Teraz zmodyfikowali żądania i chcą podwyżek od 60 do 120 zł, w zależności od grupy zawodowej.
Pawuła dodał, że zarząd województwa miał przesłać do protestujących kolportowane też w szpitalu pismo wspierające dyrektora jako dobrego menedżera i podające nieprawdziwą – podkreśla – informację, że protestujący chcą podwyżek po tysiąc złotych. W opinii związkowców, władze regionu zakazały dyrektorowi zawierania porozumień w kwestiach płacowych, by z podobnymi roszczeniami nie wystąpiły załogi innych szpitali.
Dyrekcja twierdzi, że szpitala nie stać na realizację porozumienia płacowego z 2007 r. W tym roku pracownicy mieli więc otrzymać tylko 43 proc. wynegocjowanej wówczas kwoty. Jednostka ma 14 mln zł długów, a spełnienie żądań związkowców kosztowałoby ją, tylko w tym roku, 8 mln złotych.
Szpital ma 1070 łóżek, zatrudnia ponad 770 pracowników. Porozumienia z dyrekcją zawarły związki zawodowe lekarzy, psychologów oraz pracowników ochrony zdrowia.
Czytaj więcej: żądania płacowe | strajk głodowy | Państwowy Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Rybniku | Ireneusz Pawuła | protest pracowników szpitala
Białystok: finał akcji na rzecz hospicjum