Rozmyła się nam definicja procedury ratującej życie Prof. Marian Zembala FOT. PTWP

Wielu dyrektorów szpitali przypomina, że w ich jednostkach rośnie liczba nadwykonań. Ta tendencja się utrzyma i trudno być tym zaskoczonym - mówi prof. Mariana Zembala*, dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, konsultant krajowy w dziedzinie kardiochirurgii.

Dzieje się tak, gdyż coraz szybciej starzejące się społeczeństwo wymaga coraz bardziej kosztownej opieki. Trzeba więc zadać pytanie - w jaki sposób sprostać finansowo takiemu wyzwaniu?

Oczywiście wszyscy chcielibyśmy zwiększenia części PKB przeznaczanej na ochronę zdrowia. Nie musi to być od razu taki procentowy udział PKB jak np. Austrii, ale dorównajmy przynajmniej pod tym względem takim krajom, jak Słowacja oraz Czechy.

Ale nawet jeśli osiągniemy już podobny do nich poziom, to wciąż musimy pamiętać o konieczności rozwiązania wielu innych problemów w naszym systemie opieki zdrowotnej, ściśle związanych z zasadami finansowania świadczeń.

Np. rozmyła się nam w ostatnim czasie definicja procedury ratującej życie. To pojęcie stało się bowiem określeniem o charakterze wyłącznie prawnym. To duży błąd, gdyż - z oczywistych przyczyn - musi to być definicja medyczno-prawna.

Kolejne zagadnienie istotne z punktu widzenia publicznych wydatków na ochronę zdrowia, to racjonalne planowanie kontraktowanych świadczeń. Dlatego tak ważne będzie tworzenie - w możliwie najbardziej miarodajny sposób - tzw. map potrzeb zdrowotnych.

Warto też się zastanowić, jaki wpływ na finansowanie ochrony zdrowia może mieć w naszym kraju - postulowane i skądinąd słuszne - przesunięcie ciężaru nakładów z medycyny naprawczej w kierunku zapobiegania, profilaktyki itp.

Takie działania podjęto m.in. w Wielkiej Brytanii. Miałem okazję uczestniczyć w analizie skutków tego procesu. Otóż Brytyjczycy od czterech lat redukują udział szpitalnictwa na rzecz wydatków przeznaczanych na mniej kosztochłonne rodzaje świadczeń. Trzeba jednak pamiętać, z jakiego poziomu to obniżenie finansowania leczenia szpitalnego zostało przeprowadzone.

Znamienny jest przykład procedur w terapii choroby niedokrwiennej serca - w Wielkiej Brytanii wycena świadczeń w tym zakresie jest 6,5-krotnie wyższa niż w Polsce. Nie posiadamy w wielu dziedzinach aż takiej rezerwy finansowej, aby pozwolić sobie na drastyczną obniżkę wycen wszystkich procedur szpitalnych.

Rzecz jasne trzeba racjonalizować wydatki w szpitalach oraz wspierać działania zapobiegawcze i profilaktykę. Z drugiej jednak strony należy to czynić to z wielką rozwagą.

* Wypowiedź zanotowana podczas dyskusji panelowej pt. "Zdrowy szpital, czyli jaki?" (20 kwietnia 2015 r.), w ramach VII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH