Rezygnacja z ryczałtu - desperacka decyzja, czy szansa na lepsze finansowanie?

Od początku września Szpitalny Oddział Ratunkowy w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Słupsku, jako jedyny w Polsce, rozlicza swoje świadczenia z NFZ za pomocą tzw. "dziewiętnastek". Wcześniej szpital wypowiedział umowę NFZ, która jego zdaniem, była niekorzystna dla SOR, co powodowało pogorszenie sytuacji finansowej placówki.

Inną możliwość rozliczania niż płacenie ryczałtem za świadczenia SOR daje artykuł 19. tzw. ustawy zdrowotnej. Stanowi on, że nawet jeśli świadczeniodawca nie ma umowy z NFZ, może ubiegać się o zapłatę za procedury dotyczące leczenia stanów nagłych, ratowania życia i zdrowia.

W pełni wyczerpuje to charakter świadczeń w SOR. Jednak oznacza to z jednej strony rozliczanie każdej procedury osobno i ogrom pracy biurokratycznej zarówno po stronie szpitala jak i płatnika, a z drugiej - rygorystyczną weryfikację usług na oddziale pod kątem realizowanych procedur.

Bardzo niski ryczałt

Jak mówi Ryszard Stus, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Janusza Korczaka w Słupsku, stawka dzienna na SOR jego placówki gwarantowana przez Fundusz - 11 tys. zł - pokrywała zaledwie jedną trzecią realnych kosztów, jakie generował oddział. To sprawiało, że co miesiąc trzeba było dokładać do jego działalności milion złotych. Szpital ryzykował sytuację, w której trzeba by było zamknąć oddział.

- Jak szacujemy, strata szpitala na oddziale SOR w tym roku będzie wynosiła około 10 mln zł. Zdajemy sobie sprawę, że szpitale w Polsce funkcjonują w ten sposób - na jednych oddziałach zarabiają by móc dołożyć do innych, które nie przynoszą zysków. W tym przypadku jednak obliczyłem, że SOR otwarty w 2011 roku do końca bieżącego roku wygeneruje 32 mln zł straty. Uznałem, że nie mogę się na to zgodzić - wyjaśnia dyrektor Stus.

SOR w słupskim szpitalu jest jedynym w okolicy. - Na dobę przyjmujemy około 100 pacjentów, co świadczy o tym, że w naszym rejonie dobrze działa nocna i świąteczna opieka a kwoty ryczałtowe proponowane przez Fundusz za działalność naszego SOR są wysoko krzywdzące w porównaniu z innymi dużymi szpitalami, np. tymi w Trójmieście, których stawka dzienna na oddział wynosi ok. 25 tys. zł - mówi dyrektor Stus.

Desperacka decyzja

Dyrektor słupskiego szpitala nie ukrywa, że decyzja o wypowiedzeniu umowy na SOR Funduszowi jest desperacką i zdaje sobie sprawę z ogromu dodatkowej pracy, jaka się z nią wiąże.

Doświadczenia w rozliczaniu "dziewiętnastkami" świadczeń na SOR ma Pomorski Oddział Wojewódzki NFZ. Z takiej procedury korzystał już bowiem w przeszłości Szpital w Gdańsku na Zaspie.

- Mamy doświadczenie w tej kwestii. Myślę jednak, że dyrekcja słupskiego szpitala nie do końca jeszcze zdaje sobie sprawę co to oznacza i z czym się wiąże - jak bardzo jest to kłopotliwa i czasochłonna forma rozliczania się z NFZ. Także dla nas. Bowiem wszystkie dokumenty, które będą nam dostarczać muszą zostać wnikliwie przeanalizowane i skrupulatnie weryfikowane - mówi Mariusz Szymański, rzecznik Pomorskiego Oddziału Funduszu.

Jak podkreśla "dziewiętnastki" to są przypadki nagłe i żadne inne, dodaje równocześnie, że rozliczanie się "dziewiętnastkami" jest swoistą protezą i sytuacją przejściową.

- Ze względu na to, że oddział ratunkowy w słupskim szpitalu jest nowy i funkcjonuje dopiero od listopada 2011 roku, to w algorytmie wyznaczającym zasady opłat ryczałtowych, który uwzględnia pewne czynniki historyczne - liczbę przyjmowanych pacjentów na przestrzeni ostatnich lat - szpital nie mógł liczyć na zbyt wiele punktów w tym zakresie - tłumaczy.

Skomplikowane rozliczenie

- Chciałbym jednak podkreślić, że jestem przekonany iż w przyszłości nastąpi zbliżenie stanowisk - szpitala i Funduszu - i być może uda się wypracować formułę, która pozwoli zwiększyć kontrakt ryczałtowy. Jednak na dzisiaj z naszej strony to jest niemożliwe - mówi Szymański.

Jak dodaje, rezygnacja z ryczałtu będzie wymagała dodatkowego zaangażowania do pracy po obu stronach wielu osób, ponieważ każda procedura wykonana na SOR musi zostać odpowiednio opisana i udokumentowana oraz dołączona do tego faktura. Wiele takich dokumentów w swoim czasie ze szpitala na Zaspie było kwestionowanych i odrzucanych.

Kiedy w ten sposób rozliczała się "Zaspa", do Funduszu przyjeżdżały dziesiątki kartonów z dokumentami. Napływały nieregularnie. Po ich weryfikacji, w zależności od możliwości finansowych Funduszu, były rozliczane - jak mówi rzecznik - w terminie możliwie najszybszym.

Dyrektor Stus zadaje sobie sprawę z tego, że będą problemy . - Początkowo zakładaliśmy, że będziemy to robić w trybie bieżącym - w cyklach tygodniowych. Praktyka pokazała, że fizycznie jest to niemożliwe. Sądzę, że pierwsze rozliczenie - za miesiąc wrzesień - będziemy mieli gotowe w drugiej połowie października - tłumaczy.

Jednak jak mówi, skórka może być warta wyprawki a świadczenia, które chce udokumentować rozliczając się "dziewiętnastkami", według szacunków, powinny zwiększyć przynajmniej dwukrotnie przychody za świadczeń wykonywanych na SOR.

Duży SOR - duży kłopot

Duże SOR-y mają duże kłopoty finansowe. W opinii Andrzeja Kuliga, dyrektora Uniwersyteckiego Szpitala w Krakowie, im większy i przyjmuje więcej pacjentów tym są one większe. Ten w Szpitalu Uniwersyteckim, który posiada Centrum Urazowe, przyjmuje z założenia najcięższe przypadki. Ilość pacjentów potęguje także złe funkcjonowanie opieki nocnej i świątecznej.

- Ryczałt na SOR w bieżącym roku zmniejszył się i nawet nie pokrywa naszych kosztów osobowych - mówi dyrektor Kulig.

Jak podkreśla, rozumie desperacką decyzję rozliczania SOR tzw. "dziewiętnastkami" podjętą przez szpital w Słupsku. Uważa, że potrzebny jest nacisk całego środowiska na NFZ, aby ten dokonał zmian w rozliczaniu SOR-ów.

Jak podkreśla Szpital Uniwersytecki już kilkukrotnie występował do Funduszu, wskazując na skandaliczne niedofinansowanie SOR-ów, pokazując na konkretnych przykładach, np. ile kosztuje pełna diagnostyka pacjenta a ile się uzyskuje za to z NFZ. Niestety, odpowiedzią była jedynie cisza.

6-8 mln zł straty w skali roku na swoim Klinicznym Oddziale Ratunkowym notuje także Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Gdańsku. Jak podkreśla Ewa Książek-Bator, dyrektor placówki, od lat sytuacja jest taka sama.

- Dzisiaj ryczałt dzienny w naszym KOR wynosi 10 300 zł za cały dzień ratowania życia. I to bez względu na to czy pacjentów mamy 2 czy 130. Staramy się to zmienić ale nie mamy wpływu na zmianę całego systemu, który zmusza dyrektorów do akceptowania bardzo dużego deficytu z tej działalności - mówi dyrektor Książek-Bator.

Pytana o ocenę decyzji dyrektora Stusa w sprawie rozliczania się "dziewiętnastkami" dyrektor UCK mówi: - Mogę mu tylko kibicować i trzymać mocno kciuki. Mieliśmy podobną sytuację w Szpitalu na Zaspie, który ostatecznie tę batalię przegrał.

W oczekiwaniu na rozwiązania systemowe

Czy coś zmieni w finansowaniu SOR-ów komisja, składająca się z przedstawicieli NFZ i środowiska lekarskiego, która ma opracować nowe rozwiązania systemowe finansowania świadczeń w zakresie SOR/IP? Zdaniem dyrektor Książek-Bator trzeba najpierw ponownie przemyśleć działanie całego systemu, w którym gro pieniędzy jest kierowana na tzw. leczenie przedszpitalne i na system ratownictwa, który finansowany jest nie przez NFZ a z budżetu.

- Należałoby się zastanowić nad rozdziałem środków w całym systemie i dopiero później określić obowiązujące standardy i jakie one być powinny w oddziale ratunkowym. Mówienie, czy pieniędzy jest za dużo, czy za mało, w obecnej sytuacji, jest teraz swego rodzaju spekulacją - konkluduje dyrektor UCK

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH