Rezydent: nie chcę pracować po 350 godzin w miesiącu Fot. Fotolia

Nasze warunki są jasne: wzrost nakładów na służbę zdrowia do 6,8 proc. PKB. Jeśli rząd się na to zgodzi, zwijamy obozy - mówi Grzegorz Dworak, lekarz rezydent z Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Stwierdza, że większość oddziałów działa w trybie dyżurowym, czyli przyjmuje pacjentów tylko w stanach zagrożenia życia i tych z chorobami nowotworowymi. Ale zabiegi planowane są przekładane. Wyznaczane są terminy za dwa, trzy miesiące.

Lekarze muszą więc odmawiać wykonania zabiegu kilku osobom dziennie na każdym oddziale, więc w skali szpitala robi się z tego konkretna liczba.

Jak opisuje Grzegorz Dworak, bywały takie miesiące , że pracował ponad 350 godzin. To ponad dwa razy więcej niż dozwolony przez przepisy czas pracy. 

Gdyby pieniędzy w systemie było więcej, takich sytuacji by nie było. Byłyby pieniądze na badania, ale też na leki czy innowacje. I na podwyżki w służbie zdrowia. - Przy tym nie chodzi nam tylko o podwyżki dla lekarzy, ale dla całej służby zdrowia - podkreśla rezydent.

Wzrost nakładów na służbę zdrowia zatrzyma odpływ lekarzy. Do tego zwiększone zostałyby nabory na kierunek lekarski, otwarto by nowe kierunki. - Ale na efekty trzeba będzie poczekać około siedmiu lat. Ale jeśli rząd nadal będzie nas ignorować, zmienimy postulaty na bardziej ostre. Będziemy dążyć, by w ogóle zakazać zatrudniania lekarzy w trybie opt-out, bo tak naprawdę nie chcemy do tego wracać - podsumowuje lekarz rezydent.

Więcej: www.gazeta.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH