Minister zdrowia Ewa Kopacz mówi jasno: jeśli samorządy, organy założycielskie szpitali, nie zdecydują się na przekształcenie swoich lecznic w spółki, nie mają szans na pomoc państwa w ich oddłużeniu. A to może oznaczać, że placówki padną. Jasno mówi także 13 radnych PiS w 28-osobowej radzie Radomia: o zgodzie na przekształcenie nie ma mowy.

Resort zdrowia przedstawił swój plan awaryjny po tym, jak prezydent Lech Kaczyński zawetował trzy ustawy z pakietu zdrowotnego: przepisy wprowadzające, ustawę o ZOZ-ach oraz o pracownikach ochrony zdrowia. Program ministerstwa, którego celem jest zachęcenie szpitali do przekształceń, mimo braku odgórnych regulacji zawartych w ustawie o ZOZ-ach,  jest prosty.

SPZOZ-y, których organy założycielskie wyrażą zgodę na przekształcenie, muszą  opracować dobre programy restrukturyzacyjne. Jeśli zatwierdzi je Bank Gospodarstwa Krajowego, otrzymają środki na oddłużenie. W przypadku, gdy tych nie wystarczy, dostaną  poręczony przez państwo kredyt na warunkach preferencyjnych. W budżecie państwa zarezerwowano na pomoc dla szpitali 2,7 mld zł.

Radni PiS nie są jednak przekonani do projektu, choć należący do miasta, liczący 740 łóżek  Radomski Szpital Specjalistyczny, jest zadłużony na kilkanaście milionów złotych. Innego zdania jest Krzysztof Gajewski, radny Radomian Razem, przewodniczący komisji zdrowia w radomskim samorządzie.

- Samorząd powinien zdecydować się na restrukturyzację. Miasto nie jest stanie przy swoim budżecie załatwić sprawy długów placówki – mówi radny.

Zdaniem Anny Kwiecień, zastępcy prezydenta Radomia, zadłużenie RSS to poziom średniej krajowej, jednym słowem – na tle innych polskich placówek - nic nadzwyczajnego. Szpital ma także oddziały przynoszące pokaźne zyski. Ostateczną decyzję o przekształceniu (lub nie) podejmie jednak nie zarząd miasta, ale rada.

Ewa Kopacz uważa, że pacjenci, a zarazem wyborcy, zmuszą wiele samorządów do zdecydowania się na przekształcenie szpitala.

- Jeśli zobaczą, że wybrana przez nich rada nic nie robi, pozwalając, aby chorzy leżeli na korytarzach z tynkiem spadającym z sufitu na głowy, że w szpitalu nie ma leków, a czas oczekiwania na miejsce jest zbyt długi, powinni natychmiast rozliczyć swoje władze, które odpowiadają za bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców – podkreśla minister zdrowia.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH