Protestujące mają żal do dyrektora Szpitala, prezydenta miasta i premiera rządu.

Annę Trzaszczka, szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w radomskim szpitalu nie ukrywa żalu:

– Przez cały dzień nie przyjechał do nas nikt z Urzędu Miasta, organu założycielskiego szpitala, a dyrektor chciał rozmawiać tylko o tej żenującej jałomużnie.

Dyrektor Pawluczyk, wywołany przez pikietujące przed budynek szpitala, powiedział, że aktualna jest jedynie propozycja z soboty: do podziału 1,2 mln zł z nadwykonań, które wypłaci lecznicy NFZ. Jednorazowo pielęgniarki miałyby otrzymać 1000 zł.

– On dobrze wie, że walczymy nie o zapomogę, a o regulację płac! – oburza się Trzaszczka.

Po wygwizadniu propozycji, pielęgniarki złożyły petycję, w której napisały, że to nie strajk doprowadził do kryzysu szpital, jednak teraz zrzuca się winę na protestujące.

– To nie strajk spowodował chaos, on go tylko obnażył – uważa szefowa Związku.

Jej zdaniem dowodem na złe zarządzanie szpitalem jest to, że dyrekcja rozesłała wczoraj do ordynatorów pismo z informacją, że wynagrodzenia za dyżury i pracę nocną za lipiec zostaną wypłacone dopiero we wrześniu.

– Skąd miałby wziąć pieniądze dla nas? – pyta retorycznie.

Martwi ją też nieustanne przywoływanie liczby zatrudnionych pięlęgniarek (600) w stosunku do liczby łóżek w radomskim szpitalu (600). Do tych liczb sięgnął dziś m.in. premier Tusk, komentując sytuację w RSS.

– To manipulowanie liczbami, których nie potrafi zinterpretować społeczeństwo. Robi się to chyba po to, żeby obraz nie był czytelny, żeby budził kontrowersje. Złożyłyśmy wniosek o skontrolowanie umiejętności osób, które na wezwanie dyrektora o braku personelu, zaczęły pracę w szpitalu tuż przed, albo w czasie strajku. Dziś jedna z pikietujących pielęniarek została wezwana na oddział wewnętrzny, bo dwie nowo zatrudnione osoby nie umiały podłączyć pacjentce kroplówki.

Przyznaje, że obawia się o to, co dzieje się teraz w szpitalu. O pacjentów, którzy nie wiedzą co się dzieje, kim są te osoby. O to, że zajmują się nimi pielęgniarki jeszcze bez doświadczenia lub te, które są już na emeryturze od kilku lat.

– Walczymy o godną płacę, ale myślami cały czas jesteśmy w szpitalu. Boimy się, że może dojść do jakiegoś nieszczęścia. To nie będzie nasza wina, bo nas tam nie ma, ale jest wciąż i moralna odpowiedzialność, i troska o pacjentów – mówi Trzaszczka.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH